Z tego założenia wychodził też mec. Daniel Pietrzak ze stołecznej kancelarii Szeja i Wspólnicy. W 2012 r. w trybie dostępu do informacji publicznej zwrócił się do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego o udzielenie danych m.in. na temat dat urodzenia sędziów Sądu Najwyższego, lub co najmniej roku urodzenia czy wieku na dzień złożenia wniosku, oraz daty powołania na stanowisko sędziów powołanych przed 2001 r.

Pierwszy prezes SN odmówił ujawnienia wieku sędziów, powołując się na regulacje zawarte w ustawie o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 ze zm.).

Adwokat odwołał się od tej decyzji, argumentując, że skoro obywatele mają prawo znać podstawowe dane biograficzne sprawujących władzę ustawodawczą i wykonawczą, to mają też prawo wiedzieć, kiedy poszczególni sędziowie SN skończą 65 i 70 lat i przejdą w stan spoczynku. A podstawowe dane biograficzne, w tym wiek sędziego, są zawsze brane pod uwagę przy powoływaniu danej osoby na stanowisko sędziego. Po ponownej odmowie udostępnienia danych sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, gdzie zapadł wyrok uchylający decyzję pierwszego prezesa SN.

WSA uznał, że informacja o dacie urodzenia sędziego jako osoby pełniącej służbę publiczną stanowi informację publiczną w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 2 lit d. ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 ze zm.), zaznaczając przy tym, że istota sprawy sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej, czyli w tym przypadku sędziego. A w odniesieniu do osób ubiegających się lub pełniących funkcji publiczne prawo do ochrony prywatności podlega istotnemu ograniczeniu.

W skardze kasacyjnej SN nie zakwestionował oceny WSA, zgodnie z którą informacja o wieku sędziego jest informacją publiczną, jednak stanął na stanowisku, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej nie mogą być traktowane w oderwaniu od innych ustaw. Pierwszy prezes SN dowodził też m.in., że orzeczenie WSA jest nakłanianiem do popełnienia przestępstwa określonego w art. 51 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych (udostępnienie danych osobom nieuprawnionym).

NSA skargę odrzucił, podtrzymując tym samym stanowisko sądu I instancji. Co ciekawe wyrok ten ma ogromne znaczenie, ale nie dla sędziów SN, bowiem ci, tak samo jak sędziowie NSA, i tak muszą przekazywać dane personalne (w o wiele szerszym zakresie niż data urodzenia) do Instytutu Pamięci Narodowej.

– Natomiast dzięki temu wyrokowi możliwe było uzyskanie takich danych od innych sądów – cieszy się mec. Daniel Pietrzak, który pracuje nad portalem, który ma być wielką bazą danych na temat sędziów i owoców ich pracy.

2 lata więzienia grożą administratorowi danych za ich udostępnienie osobie nieupoważnionej

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA, sygn. akt I OSK 2872/12