Pojawiło się uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 31 stycznia 2013 r. dotyczącego sporu o ważność transakcji opcyjnych z 2008 r. (II CSK 330/12). Jakkolwiek wyrok nie przesądza żadnej z konstrukcyjnych kwestii, to wskazuje elementy o pierwszorzędnym znaczeniu dla przyszłych rozstrzygnięć tych sporów

Sąd Najwyższy wskazał, że dla rozstrzygnięcia sporu o ważność zawarcia struktury opcyjnej niezbędne jest ustalenie charakteru prawnego takiej struktury. Dopiero ustalenie jej charakteru prawnego pozwoli na określenie, jakie elementy transakcji strony musiały uzgodnić, żeby mówić o ważnym zawarciu umowy. Dopiero też wtedy będą możliwe poszukiwanie tych elementów w oświadczeniach woli stron i konkluzja w sprawie zawarcia – bądź niezawarcia – umowy.

Struktura opcyjna to zbiór kilku wzajemnych praw (a więc i obowiązków) stron do rozliczenia określonego nominału waluty po określonym z góry kursie. Struktury opcyjne z roku 2008 klienta uprawniały przy wzmacnianiu się złotówki, a bank – przy jej osłabianiu się. Pytanie dotyczy konstrukcji takiej struktury opcyjnej: czy jest ona umową złożoną, składającą się z pojedynczych umów opcji, czy też umową prostą, w której nie można wyodrębniać składowych umów opcji.

Czym jest opcja

Jeżeli struktura opcyjna jest umową złożoną z prostych opcji, to istotne staje się pytanie o konieczne elementy takich jej składowych. Czy opcja uprawniająca do sprzedaży waluty (put) i opcja uprawniająca do zakupu waluty (call) mają zwyczajowo wykształcone pewne elementy, bez ustalenia których nie mogą powstać? A może opcje te stanowią nic innego jak sprzedaż prawa do rozliczenia waluty w przyszłości? Czy może mieć znaczenie, że dokumenty przygotowywane przez bank (wzorce umowne i potwierdzenia transakcji) odnoszą się do kupna i sprzedaży opcji?

Zasadniczo prawa mogą być bowiem przedmiotem sprzedaży tak samo jak rzeczy (art. 555 k.c.). Gdyby więc przyjąć, że struktura opcyjna składa się z prostych opcji, to należałoby odpowiedzieć na pytanie, czy opcja nigdy nie jest umową sprzedaży prawa, czy może zawsze jest umową sprzedaży prawa, czy też jest taką umową, gdy tak postanowią strony?

Przy tym pytanie, czy opcja jest sprzedażą prawa, jest tu kluczowe, bo elementem koniecznym sprzedaży jest cena, a taką ceną w przypadku sprzedaży prawa byłaby premia. Dopiero odpowiedź na tak zadane pytanie umożliwiłaby więc ustalenie, czy strony, powołując do życia opcję, musiały ustalić premię jako cenę kupna-sprzedaży prawa do kupna-sprzedaży waluty.

Warto wskazać, że w konstrukcji opcji walutowej kwestia sprzedaży pojawia się dwa razy: raz w przypadku zawarcia umowy opcji, drugi raz w przypadku wykonania umowy opcji, czyli rozliczenia waluty po umówionym kursie. Zaś kwestia sprzedaży jest konstrukcyjnie istotna tylko w zakresie przyznania nabywcy prawa do rozliczenia waluty w przyszłości. Nie może być bowiem wątpliwości, że w razie przyjęcia, że wykonanie opcji polega na kupnie-sprzedaży waluty, umówiony kurs walutowy jest ceną tej waluty.

Jeżeli zaś struktura opcyjna miałaby się okazać swoistą umową, niezłożoną z prostych umów opcji, to pojawiłoby się pytanie o istotne elementy takiej struktury. Na pytanie takie byłoby tym trudniej odpowiedzieć, że sformułowane przez bank dokumenty: wzorce umowne, potwierdzenia, a także pełnomocnictwa odnosiły się werbalnie do prostych opcji call i put (w opisywanej sprawie: do kupna-sprzedaży opcji call i put).

Orzecznictwo

Sąd Najwyższy pozostawił otwartą kwestię, czy umowa opcji jest umową nienazwaną, nieregulowaną ustawowo. Wskazał wprawdzie na swój wyrok z 5 października 2012 r. (IV CSK 166/12), w którym stwierdzono, że umowa opcji należy do umów nienazwanych; podkreślił jednak, że daleko jeszcze do uniwersalnych stwierdzeń. Dla celów rozstrzygnięcia rozpoznawanej sprawy wskazał na konieczność pogłębionej analizy umowy z bankiem i wzorców umownych.

Omawiany wyrok jest drugim wyrokiem Sądu Najwyższego, w którym podniesiona jest do rangi rozstrzygającej kwestia konstrukcji prawnej struktury opcyjnej, w tym kwestia istnienia umowy (jakkolwiek zdefiniowanej) bez ustalenia premii przez strony. W uzasadnieniu wyroku z 9 listopada 2012 r. (IV CSK 284/12) Sąd Najwyższy również z tych przyczyn uchylił wyrok do ponownego rozpoznania.

W tej sytuacji wypada uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na definitywne rozstrzygnięcie tej kwestii przez Sąd Najwyższy.

Mariusz Korpalski, radca prawny, Komarnicka Korpalski Kancelaria Prawna