Problem oceny legalnego wyprowadzania pieniędzy z upadającej spółki działającej w Unii rozpoczął wniosek Association des Copropriétaires du Quartier des Arts o ogłoszenie upadłości spółki Grontimmo. Procedura rozpoczęła się 11 maja 2006 r. w brukselskim sądzie gospodarczym. W dwa tygodnie później dwie spółki zwróciły Grontimmo 1,4 mln euro. Po pięciu kolejnych dniach Grontimmo zawarła z zawiązaną chwilę wcześniej panamską spółką Kostner umowę opcji kupna za całą tę sumę akcji spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. 2 czerwca 2006 r. zarząd Grontimmo złożył w luksemburskim banku Dexia dyspozycje otwarcia rachunku i wystawienia czeku na 1,4 mln euro na rzecz Kostera.

Miesiąc później brukselski sąd ogłosił upadłość Grontimmo. Automatycznie spółka została pozbawiona zarządu swym majątkiem. Syndycy opublikowali jednak ogłoszenie o tym wyłącznie w Belgii. 5 lipca 2006 r. bank wystawił na podstawie polecenia Grontimmo z 2 lipca 2006 r. czek na rzecz Kostera. Ten tego samego dnia przedstawił go do zapłaty, więc bank obciążył przesuwaną przez półtora miesiąca kwotą konto Grontimmo. Wtedy syndycy wezwali bank do wpłaty pieniędzy na rachunek masy upadłości, ale instytucja odmówiła.

Odpowiedziała, że nie wiedziała o orzeczeniu i zasłoniła się przepisem rozporządzenia 1346/2000. Syndycy pozwali więc bank o zapłatę. Wówczas sąd zwrócił się do luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości o ocenę, czy „świadczenie do rąk dłużnika”, o którym mówi rozporządzenie, chroniąc dłużników upadłego działających w dobrej wierze, rozciąga się na zapłatę wierzycielowi upadłego.

Juliane Kokott, której TS zlecił opinię, przypomniała, że mimo że zgodnie z większością regulacji krajowych we Wspólnocie upadły traci na rzecz syndyka uprawnienie do odbierania należnych mu świadczeń, to jednak jego dłużnicy, którzy nie wiedzą o orzeczeniu, narażeni są również na ryzyko zapłaty do rąk innej osoby nieuprawnionej. Tak jak to miało miejsce w sprawie Grontimmo.

Dlatego – jej zdaniem – ten, który płaci wierzycielowi upadłego, powinien być identycznie chroniony, skoro i on nie ma możliwości codziennego sprawdzania informacji na temat upadłości orzekanych w innych państwach Wspólnoty. Okoliczność, że mogłoby w ten sposób dojść do zamierzonego przez upadłego pokrzywdzenia jego wierzycieli, nie uzasadnia zawężającej wykładni rozporządzenia na niekorzyść banku, jeżeli działał on w dobrej wierze – napisała w swej opinii rzeczniczka.

ORZECZNICTWO

Opinia rzecznika generalnego w sprawie C-251/12.