Od trzech lat rośnie liczba wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów. Rośnie również sama liczba rowerów i ścieżek rowerowych. Od 2010 r. poszerzane są prawa rowerzystów na drogach. Za nimi nie idzie jednak zwiększona odpowiedzialność prawna, np. w sytuacji kolizji drogowej. Odwrotny trend ma miejsce w Europie. Tam wraz ze wzrostem liczby rowerów i rowerzystów regulowane są zasady, na jakich uczestniczą oni w ruchu drogowym.

Jak wynika z danych GDDKiA, przełomowy był 2011 r. Wówczas po raz pierwszy wzrosła liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów w porównaniu z rokiem poprzednim. Potwierdzają to dane, o które poprosiliśmy Komendę Główną Policji. Wynika z nich, że w 2010 r. odnotowano 9578 wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów, w 2011 r. – już 11 682, a w 2012 r. – niemal 12 tys.

Policja twierdzi, że nie ma danych dotyczących tego, które z wypadków powodowane są przez rowerzystów. W opracowaniach GDDKiA można przeczytać, że większość zdarzeń drogowych z udziałem rowerzystów to zderzenia boczne z samochodem osobowym, spowodowane nieustąpieniem pierwszeństwa przejazdu – według GDDKiA wina dzieli się po połowie między kierowców a rowerzystów.

Kolizje i wypadki drogowe z udziałem rowerzystów

Kolizje i wypadki drogowe z udziałem rowerzystów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Mimo rosnących uprawnień rowerzystów w ruchu drogowym ich odpowiedzialność za wyrządzone szkody się nie zwiększa. W efekcie to kierowcy samochodów zostają bez ochrony prawnej – np. gdy rowerzysta urywa lusterko w samochodzie stojącym w korku. Właściciel auta ma utrudnioną możliwość dochodzenia odszkodowania, bo cyklista nie musi mieć ubezpieczenia OC.

– Rowerzysta odpowiada za wyrządzoną szkodę na zasadach ogólnych prawa cywilnego. Oznacza to, że co do zasady ponosi osobistą odpowiedzialność całym swoim majątkiem na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego. To odpowiedzialność z tytułu czynów niedozwolonych – tłumaczy mec. Janusz Malanowski z kancelarii prawnej Malanowski i Wspólnicy.

Policja twierdzi, że w takich sytuacjach kwestie ubezpieczeniowe są kompletnie poza jej kompetencjami. – W razie interwencji policji na wniosek ubezpieczyciela możemy tylko potwierdzić okoliczności zdarzenia lub udzielić informacji niezbędnej do wypłaty ewentualnego odszkodowania – mówi mł. insp. Leszek Jankowski z Komendy Głównej Policji.

Niektórzy rowerzyści wykupują pakiet OC w życiu prywatnym, który w drogowych sytuacjach pokrywa odszkodowanie dla poszkodowanego. Ale takie ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. – Być może trzeba pomyśleć o formie obowiązkowego ubezpieczenia dla tych rowerzystów, którzy chcą być uczestnikami ruchu miejskiego – mówi Andrzej Grzegorczyk ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Tomasz Żółciak o rowerzystach

Takie rozwiązanie wprowadzono w kilku krajach Europy. Przykładowo w Szwajcarii cyklista musi mieć tzw. Haftpflichversicherung. Ubezpieczenie to poza sprawami rowerowymi pokrywa wszystkie szkody wyrządzone osobom trzecim przez ubezpieczonego lub członków jego rodziny zamieszkałych z nim w jednym gospodarstwie.

– Z kolei we Francji ten, kto nie wykupił takiego ubezpieczenia (np. przyjezdny), musi pokrywać ewentualne szkody ze swojej kieszeni – mówi DGP Chloe Mispelon z Europejskiej Federacji Cyklistów.

Jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów ma Hiszpania. To jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie obowiązkowa jest jazda w kasku. Władze próbowały też zakazać samotnej jazdy na rowerze osobom poniżej 16. roku życia. W Barcelonie rowerzyści poruszający się wśród pieszych nie mogą przekraczać 10 km/h. Obowiązuje także całkowity zakaz pozostawiania rowerów przy drzewach, ławkach, światłach, stacjach metra, przystankach autobusowych czy przejściach dla pieszych.