Jak wynika z zestawienia za 2012 r., w przypadku egzaminu teoretycznego tylko cztery ośrodki przekroczyły próg 80 proc. zdawalności – Krosno, Gorzów Wielkopolski, Ostrołęka i Bydgoszcz. Z kolei egzamin praktyczny (którego zasady, co trzeba podkreślić, od nowego roku się nie zmieniły) najczęściej zdawali kursanci w Ostrołęce, Łomży i Suwałkach. Właśnie te miasta są obiektem turystyki egzaminowej. Bo w nich najłatwiej jest zaliczyć jazdę.

W przypadku egzaminu praktycznego rozdźwięk pomiędzy najbardziej liberalnym a najbardziej restrykcyjnym ośrodkiem wynosi ponad 25 pkt proc. Zdaniem Jarosława Chmielewskiego, dyrektora WORD we Włocławku, wynika to m.in. z różnych tras egzaminacyjnych i warunków panujących na drogach. – Kursanci wykonują wszędzie te same zadania. Ale w zależności od miasta czekają na nich różne utrudnienia i natężenie ruchu – przekonuje. Średnio egzamin praktyczny zdaje co trzeci kursant.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku egzaminu teoretycznego. Przed 19 stycznia, gdy test odbywał się jeszcze na starych zasadach, zdawalność była na poziomie 70–80 proc. Gdy jednak pojawiły się nowe egzaminy zawierające bazę kilku tysięcy niejawnych pytań oraz filmy sytuacyjne, statystyka spadła na łeb na szyję, osiągając poziom zaledwie kilku procent.

Sytuacja zaczyna jednak powoli wracać do normy i w niektórych ośrodkach zwiększa się odsetek osób zaliczających nowe egzaminy teoretyczne.

W ostrołęckim WORD egzamin praktyczny zdaje ponad 47 proc. kursantów. W Łodzi – tylko co piąty (21,6 proc.). Mimo że wszyscy zdają ten sam egzamin – ośrodek ośrodkowi nierówny. To dlatego np. wielu kursantów z Warszawy decyduje się na podróż do Łomży. Ruch tam jest znacznie mniejszy niż w stolicy, nie ma też linii tramwajowych czy skomplikowanych dużych skrzyżowań. Dochodzi do tego psychika kandydatów. Jeśli nie mogą w danym ośrodku zdać kolejny raz z rzędu, decydują się złożyć papiery w innym i wtedy najczęściej zdają za pierwszym razem.

Może to być też kwestia podejścia samych egzaminatorów – jedni oceniają łagodniej, inni czepiają się najdrobniejszych błędów. Jeden z nich – Jarosław Chmielewski – uważa, że to raczej nie ich wina. – Egzaminatorów obowiązują te same przepisy. Jeżeli zdawalność u jednego z nich przez jakiś czas utrzymuje się na dużo niższym lub dużo wyższym poziomie niż średnia ośrodka, to należy się temu przyjrzeć i zdiagnozować problem – mówi dyrektor włocławskiego WORD.

Dodaje, że ośrodki egzaminacyjne na bieżąco konsultują się ze szkołami jazdy, z których potem trafiają do nich kandydaci. – Zwracamy im uwagę na powtarzające się problemy kursantów na egzaminach – mówi Chmielewski. Średnio jazdy z egzaminatorem pozytywnie przechodzi co trzeci kandydat.

Pozytywnie jazdy z egzaminatorem przechodzi co trzeci kandydat

Sprawy mają się gorzej, jeśli chodzi o egzamin teoretyczny. Od 19 stycznia przyszli kierowcy muszą zmierzyć się z nowym testem, gdzie pytania są niejawne, a do tego dochodzą filmy sytuacyjne. – Kursanci są fatalnie przygotowani, nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Myśleliśmy, że w tym pierwszym okresie zdawalność będzie przynajmniej na poziomie 30 proc. – mówi nam jeden z egzaminatorów.

Przykładowo, w Łodzi zdawalność spadła z 76,6 w 2012 r. do 16,1 proc. w okresie 19–24 stycznia 2013 r. Z kolei w Warszawie w ciągu pierwszych czterech dni po zmianach do egzaminu podeszło 68 osób, z czego pozytywny wynik uzyskały tylko dwie. W Rzeszowie w okresie 19–29 stycznia zdało tylko 6,6 proc. osób.

Wielu kandydatów, którzy jako pierwsi zdawali nowy egzamin teoretyczny, było zaskoczonych formą egzaminu. Twierdzą, że na kursach w ośrodkach szkolenia kierowców uczyli się na starych zasadach. – Do końca roku nie było żadnych materiałów dydaktycznych dla szkół, bazowaliśmy na dotychczasowych.

Nowe materiały pojawiły się dopiero w styczniu – potwierdza Katarzyna Kowalczyk, właścicielka Babskiej Autoszkoły. Dodaje, że kursanci często narzekają na nową formę egzaminu. – Filmy sprawiają im jeszcze kłopoty, nie wszyscy są też obyci z nowym interfejsem – mówi Kowalczyk.

Na szczęście sytuacja powoli wraca do normy. I taki trend będzie się utrzymywał. Jak poinformował nas WORD w Wałbrzychu, zdawalność egzaminu teoretycznego 30 stycznia wyniosła już 72 proc. Podobną deklarację usłyszeliśmy od koszalińskiego WORD. Z kolei w Przemyślu do 27 stycznia zdawalność wyniosła 68,4 proc. Oczywiście statystyki te nie są jeszcze wymierne, bo nowe egzaminy są przeprowadzane od dwóch tygodni (w dodatku nie wszystkie WORD-y zdążyły ze zmianami na czas) i podchodzi do nich o wiele mniej osób niż zazwyczaj.

Mimo to kursanci już zaczęli wymieniać pierwsze doświadczenia, co wkrótce znajdzie odzwierciedlenie w polepszających się statystykach. Na internetowych forach ruszyła giełda pytań i odpowiedzi pojawiających się na nowych testach. Sęk w tym, że teraz tylko nieliczni wykują je na blachę. Wcześniej robili to niemal wszyscy.

Nowe egzaminy z wojną w tle
Systemy do przeprowadzania egzaminów teoretycznych w WORD-ach wdrożyły dwie konkurujące ze sobą firmy: PWPW i Sygnity. Początkowo zakładano, że przetarg wygra jedna z nich i wdroży własne oprogramowanie we wszystkich WORD-ach. Tak się nie stało – część ośrodków wybrała PWPW, pozostałe – Sygnity. W efekcie egzaminy teoretyczne mogą się od siebie różnić wyglądem interfejsu i bazą pytań (każdy oferent przygotował swoją). To może mieć z kolei wpływ na poziom trudności testu.
Problematyczną kwestią jest też dostęp WORD-ów obsługiwanych przez Sygnity do profilu kandydata na kierowcę. Profil ten musi wyrobić w starostwie każdy kandydat. Dzięki temu ośrodki egzaminacyjne mogą poinformować starostę drogą elektroniczną o zdanym egzaminie. Problem w tym, że autorem systemów informatycznych starostw jest PWPW, które nie zamierza udostępnić ich swojemu konkurentowi. Impas może trwać, dopóki obie firmy nie dojdą do porozumienia. To może spowodować paraliż części WORD-ów, gdy zaczną do nich napływać kandydaci z wyrobionym profilem kandydata na kierowcę.