To efekt ustaleń z 11 stycznia 2013 r., jakie poczynili minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba oraz prezes ANR Leszek Świętochowski z przedstawicielami Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego.

Podstawione osoby

Do spotkania doprowadziła trwająca od 5 grudnia ostra akcja protestacyjna tamtejszych rolników.

– Główną przyczyną protestu były przypadki nabywania nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa w trybie przetargu ograniczonego przez osoby podstawione (tzw. słupy), które spełniały wszystkie przesłanki niezbędne do uczestniczenia w przetargu ograniczonym, lecz w gruncie rzeczy czyniły to z zamiarem wniesienia nabytych nieruchomości do spółki lub ich przekazania czy też sprzedaży na rzecz osób trzecich, np. cudzoziemców – potwierdza Dariusz Mamiński z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Przetarg ograniczony

Przetarg ograniczony

źródło: DGP

W ten sposób omijane było ograniczanie w nabywaniu nieruchomości rolnych, wprowadzone ustawą o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 167, poz. 1758 z późn. zm.). Zgodnie z nią nabycie ziemi przez cudzoziemca wymaga zezwolenia, które wydawane jest na jego wniosek w drodze decyzji administracyjnej przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych, jeżeli sprzeciwu nie wniesie minister obrony narodowej.

W przypadku nieruchomości rolnych ważne jest, by sprzeciwu nie wniósł minister właściwy do spraw rozwoju wsi.

Sposób na zarobek

Prawnicy podkreślają, że wniesienie gruntu aportem do spółki rzeczywiście mogło być furtką do ominięcia restrykcji.

– Spółki mogą zostać uznane za cudzoziemca, ale procedura ich uznawania jest bardzo trudna do przeprowadzenia, bo zależna m.in. od struktury kapitału czy położenia siedziby. Tym samym aport do spółki umożliwia dość łatwe obejście postanowień ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców – przyznaje Błażej Wierzbowski, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik Katedry Prawa Rolnego, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

– Za cudzoziemców uznaje się m.in. osobę fizyczną bez obywatelstwa polskiego, spółkę z siedzibą za granicą, jak również kontrolowaną spółkę polską, w której cudzoziemcy dysponują powyżej 50 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników lub na walnym zgromadzeniu, albo mają pozycję dominującą – wyjaśnia Renata Robaszewska, radca prawny, współwłaściciel kancelarii Robaszewska & Płoszka.

– Tak zdefiniowany cudzoziemiec potrzebuje zezwolenia nie tylko na nabycie nieruchomości, ale i na nabycie udziałów w spółce, która jest właścicielem takiej nieruchomości – przypomina prawniczka.

– O promesę takiej zgody powinno się wystąpić również w przypadku, gdy nieruchomość ma być wniesiona do nowo zakładanej spółki kontrolowanej – mówi Robaszewska.

I podkreśla, że jeśli spółka nie jest kontrolowana przez cudzoziemca, nie ma konieczności uzyskania takiej zgody.

– Co więcej, omawiany zakaz obowiązuje do 1 maja 2016 r. Potem rynek będzie uwolniony dla obywateli i spółek unijnych. Należy więc przypuszczać, że podmioty finansujące takie transakcje i zapewniające środki słupom nabędą te nieruchomości po okresie karencji – dodaje mecenas Robaszewska.

Jej zdaniem agencja, jeśli zdoła wykazać, że w danej sprawie doszło do obejścia prawa, może żądać unieważnienia umowy.

– Ogólne przepisy prawa pozwalają na uznanie umowy za nieważną, jeżeli okaże się, że była ona sprzeczna z ustawą, miała na celu jej obejście lub była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. W konkretnych okolicznościach może się też zdarzyć, że czynność będzie zakwalifikowana jako przestępstwo. Ponadto słup naraża się na sankcje fiskusa, który może zażądać udowodnienia źródła pochodzenia środków na zakup nieruchomości – akcentuje ekspertka.