statystyki

Uciążliwy sąsiad nie musi pozostawać bezkarny

autor: Anna Ochremiak28.09.2012, 11:44; Aktualizacja: 28.09.2012, 11:46
  • Wyślij
  • Drukuj
Sąsiedzkie stosunki reguluje przede wszystkim kodeks cywilny

Sąsiedzkie stosunki reguluje przede wszystkim kodeks cywilnyźródło: ShutterStock

Gdy sąsiad uprzykrza życie, a próby negocjacji nie przynoszą rezultatu, trzeba poszukać pomocy u straży miejskiej, gminnej, a jeśli jej nie ma – w komórce odpowiedzialnej za ochronę środowiska w urzędzie gminy. Strażnicy i inspektorzy mają prawo wejść na teren, na którym jest prowadzona działalność gospodarcza przez całą dobę (na teren prywatny tylko w godz. 6-22).





Naprzeciwko domu pana Krzysztofa mieści się sklep. Nie przeszkadzałoby to naszemu czytelnikowi, gdyby jego właściciel nagminnie nie palił śmieci. Z dymem idą folie, plastiki, kartony i wszystko, co się da spalić. Dym jest czarny i gęsty jak smoła, zapach dostaje się do mieszkań. W domu po prostu śmierdzi, a na ulicy jest siwo.

Pan Krzysztof wraz z sąsiadami próbowali interweniować u właściciela sklepu, jednak nie odniosło to rezultatu. Jedynym wynikiem ich działań jest to, że śmieci nie są już spalane w ciągu dnia, a po ciemku i dalej od ulicy, aby nie było to aż tak mocno widoczne.

Sąsiedzkie stosunki reguluje przede wszystkim kodeks cywilny. Nakazuje „powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”.

Działania właściciela na terenie własnej nieruchomości, których skutki odczuwalne są na nieruchomościach sąsiadów, nazywane są immisjami. Immisją bezpośrednią jest na przykład wysypanie śmieci, skierowanie na cudzy teren ścieków czy deszczówki. Takie działanie jest absolutnie zakazane i podlega karze.

Inaczej jest natomiast z immisjami pośrednimi. Tu rozróżnia się immisję materialną (dym, hałas, drgania, zacienienie) i niematerialną (działania wpływające na odczucia sąsiada np. powodujące poczucie zagrożenia). Właściciel nieruchomości dotkniętej immisją ma prawo wystąpić z żądaniem (tzw. roszczenie negatoryjne) zaprzestania jej.

Tyle teorii. W praktyce, gdy sąsiad uprzykrza życie, a próby negocjacji nie przynoszą rezultatu, trzeba poszukać pomocy u straży miejskiej, gminnej, a jeśli jej nie ma – w komórce odpowiedzialnej za ochronę środowiska w urzędzie gminy. Strażnicy i inspektorzy mają prawo wejść na teren, na którym jest prowadzona działalność gospodarcza przez całą dobę (na teren prywatny tylko w godz. 6-22). Mogą zatem sprawdzić, czy właściciel podpisał umowę na wywóz śmieci, ale także, czym pali i na ile dym zatruwa środowisko i przeszkadza sąsiadom.

Za spalanie śmieci grozi kara. Strażnik może nałożyć mandat do 500 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu, ten może ukarać sprawcę grzywną do 5 tys. zł. Jeżeli interwencja w gminie nie wystarczy, trzeba się udać do powiatu do tzw. sanepidu, czyli państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Jeśli jednak kontrole nie wykażą uchybień, wiele nie da się zrobić, można tylko wrócić do pertraktacji z uciążliwym sąsiadem.

Podstawa prawna
Art. 379 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska (Dz.U. z 2008 r. nr 25, poz. 150 ze zm.).
Art. 71 ustawy o odpadach (Dz.U. z 2001 r. nr 62, poz. 628 ze zm.).
Art. 144 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93).




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie