Kazus „Szkatuły”

Zgodnie z art. 387 par. 2 kodeksu postępowania karnego sąd może taki wniosek uwzględnić, jeżeli okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości i cele postępowania zostaną osiągnięte, mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości.

– Przyjęcie wniosku będzie jednak możliwe wtedy, gdy nie sprzeciwi się temu prokurator ani pokrzywdzony – podkreśla dr Joanna Kosińska-Wiercińska, adwokat.

O tym, czy uwzględniając wniosek o dobrowolne poddanie się karze, sądy powinny wymagać od oskarżonego przyznania się do winy, przepisy już jednak milczą.

– W rezultacie w obrocie istnieje wiele spraw zakończonych w tym trybie, gdzie oskarżony do zarzuconych mu czynów się nie przyznawał. Przykładem tego jest sprawa niejakiego „Szkatuły”, przywódcy gangu mokotowskiego: nie przyznawał się do winy, ale na swój wniosek został skazany bez przeprowadzania całego postępowania.

W moim przekonaniu przy takiej postawie oskarżonego sąd nie powinien decydować się na zamknięcie przewodu przez przyjęcie wniosku, lecz przeprowadzić całe postępowanie – uważa dr Marcin Warchoł, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim.

Z jego zdaniem nie zgadza się jednak drugi ekspert.

– W przypadku wniosku z art. 387 k.p.k. oskarżony nie musi przyznać się do winy. Jeśli bowiem do winy się nie przyzna, a zdaniem sądu okoliczności popełnienia przestępstwa mimo tego nie budzą wątpliwości, sąd będzie mógł skorzystać z tego przepisu – twierdzi mecenas Joanna Kosińska-Wiercińska.

Korona dowodów

– Jeżeli mamy sprawcę, który został złapany na gorącym uczynku, trzech świadków, którzy dane zdarzenie widzieli, i dwóch funkcjonariuszy policji, którzy sprawcę ujęli, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten sprawca złożył wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej czy też wynegocjował z prokuratorem, aby wystąpił o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy.

I nic nie stoi na przeszkodzie, by sprawca równocześnie odmówił składania wyjaśnień, a więc także przyznania się do winy. W tej sytuacji sąd będzie uprawniony do skorzystania z instytucji z art. 387 k.p.k. – przekonuje dr Wojciech Jasiński z Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Jeśli mielibyśmy sprawcę, który złożyłby wniosek o dobrowolne poddanie się karze i przyznałby się do zarzucanego mu czynu, a sąd zdecydowałby się go nie uwzględnić, to oskarżony znalazłby się w wysoce niekomfortowej sytuacji. Żaden przepis nie mówi bowiem, że takie przyznanie się do winy można uznać za niebyłe, a to pogarsza jego sytuację procesową – mówi Jasiński.

– Musimy jednak pamiętać, że przyznanie się do winy nie powinno być najważniejszym dowodem. Musi ono korespondować ze wszystkimi innymi dowodami: zeznaniami świadków czy z zebranymi dokumentami – przypomina Kosińska-Wiercińska.