Marta Stanisławska, aplikant radcowski, Bird & Bird Maciej Gawroński sp.k.

„Kontrakt rentierski” to tak naprawdę tylko nazwa handlowa, a nie prawnie zdefiniowany rodzaj umowy. Pod tą nazwą mogą kryć się lokaty (lokaty rentierskie), rachunki oszczędnościowe (rachunki rentierskie), produkty inwestycyjne czy ubezpieczeniowe (renta kapitałowa).

Łączy je oferta czerpania zysków z posiadanego (zainwestowanego) kapitału. Najważniejsze powinno być dla nas zatem, aby zyski były pewne i w przewidywalnej wysokości, a inwestycja nie doprowadziła do uszczuplenia kapitału.

Zawierając kontrakt rentierski, sprawdźmy, czy oferujący jest podmiotem licencjonowanym, czyli uprawnionym do wykonywania działalności bankowej, ubezpieczeniowej albo inwestycyjnej. Tylko te podmioty objęte są nadzorem KNF, a powierzanie im środków jest gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Nie oznacza to oczywiście, że podmioty prowadzące działalność finansową bez nadzoru KNF są zawsze nieuczciwe, jednakże decyzja o powierzeniu im pieniędzy powinna być gruntownie przemyślana.

Ochrona prawna, którą uzyskujemy, korzystając z usług podmiotów licencjonowanych, przysługuje nam z ustawy, a w przypadku usług parabanków musimy zadbać o porównywalne bezpieczeństwo sami – na poziomie umowy oraz badając zdolność usługodawcy do wywiązania się z jej postanowień.

Analitycy światowej sławy

Zazwyczaj wysoki zysk oznacza również wysokie ryzyko inwestycyjne. Skoro premia za inwestycję ma pochodzić z zysku generowanego na inwestycjach dokonywanych naszymi pieniędzmi, dowiedzmy się, jak i gdzie będą one realizowane.

„Dysponujemy zespołem specjalistów i analityków od inwestycji”, „zarabiamy na inwestycjach w wyselekcjonowane instrumenty o wysokim oprocentowaniu”, „współpracujemy z najlepszymi specjalistami na świecie” – takie hasła mają potwierdzić, że przedsiębiorca zna się na rzeczy. Niestety, niewiele to tak naprawdę mówi.

Dla porównania, fundusze inwestycyjne (podmioty regulowane) muszą zatrudniać wykwalifikowanych specjalistów od zarządzania powierzonymi środkami (inwestowania) – doradców inwestycyjnych – oraz spełniać wiele wymogów odnośnie do polityki inwestycyjnej, w tym przestrzegać ustawowych limitów inwestycyjnych. Podobnie domy maklerskie.

Ten, kto zna się na rzeczy, potrafi to wykazać jeszcze przed powierzeniem mu naszych pieniędzy. Uważajmy jednak na wszelkie dane historyczne i prognozy – pierwsze mogą się nigdy nie powtórzyć, a drugie – nigdy nie ziścić.

Zanim zdecydujemy się na zawarcie umowy rentierskiej, ustalmy, na czym dokładnie polega oferowany produkt. Niektóre umowy i regulaminy regulują tę kwestię w sposób niezwykle enigmatyczny, ograniczając się do zobowiązania klienta do przekazania przedsiębiorcy określonej kwoty pieniędzy.

Kruczki w umowie

Pamiętajmy, że zazwyczaj zawarcie umowy rentierskiej wiąże się z zablokowaniem powierzonego kapitału na cały okres jej obowiązywania, a osiąganym przez nas dochodem są wypłacane odsetki lub, w zależności od oferty, tzw. premia z inwestycji.

Utrzymanie naszej lokaty do końca terminu jej zapadalności jest zazwyczaj determinantem otrzymania gwarantowanego zysku. Warto też sprawdzić, na jakich zasadach wypłacane są odsetki od kapitału (okresowo czy dopiero na koniec umowy), czy są stałe, czy zmienne, a w przypadku tych ostatnich – od jakich czynników zależy ich zmienność (czasami podstawy zmiany oprocentowania są nieobiektywne – trudno zweryfikować, czy naprawdę zaistniały).

Szczególną uwagę zwróćmy na postanowienia regulujące rozwiązanie umowy. Produkty inwestycyjne dające potencjalnie większe zyski zakładają z reguły dłuższy horyzont czasowy. Dlatego gwarantujący zyski z reguły zastrzegają istotną redukcję wypłat w przypadku przedterminowego rozwiązania umowy. My powinniśmy zapewnić sobie prawo przedterminowego wyjścia z inwestycji i to na racjonalnych warunkach.

Zerwanie trzyletniej lokaty po dwóch latach nie powinno pozbawiać nas całkowicie obiecywanej premii, a już na pewno nie powinno uszczuplać naszego pierwotnie zainwestowanego kapitału – w końcu ktoś z niego przez dwa lata korzystał. Warto więc zwrócić uwagę na wszelkie opłaty i prowizje za przedterminowe wycofanie środków.

Niektóre instytucje parabankowe oferują też możliwość dysponowania przez klienta powierzonymi środkami na wypadek jego śmierci. Uważajmy na to. Instytucja „dyspozycji na wypadek śmierci” jest wyjątkiem od ogólnych zasad prawa spadkowego, uregulowanym w prawie bankowym czy ustawie o funduszach inwestycyjnych. Jeżeli więc zawieramy umowę z podmiotem nielicencjonowanym, to bez wyraźnej podstawy prawnej dyspozycja taka będzie nieskuteczna, a zgromadzone środki będą dziedziczone zgodnie z zasadami prawa cywilnego.

Marta Stanisławska, aplikant radcowski, Bird & Bird Maciej Gawroński sp.k.