Kwestię zwrotu kosztów, jakie poniósł niesłusznie oskarżony w procesie karnym, reguluje rozporządzenie ministra sprawiedliwości z 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U. z 2002 r. nr 163, poz. 1348 z późn. zm.). Chodzi więc przede wszystkim o zwrot pieniędzy, które dana osoba wyłożyła na opłacenie pracy swojego obrońcy.

Kwestia honorariów

Problem polega na tym, że kwota zasądzonego zwrotu musi mieścić się w wyznaczonych przez ustawodawcę widełkach, których musi trzymać się sąd.

– Nawet maksymalne przewidziane prawem stawki nie odpowiadają honorariom rynkowym, jakie za swoje usługi inkasują prawnicy – tłumaczy adwokat Rafał Koniecek, ekspert Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej.

Dodaje, że jest to problem szczególnie w cięższych gatunkowo i bardziej skomplikowanych sprawach.

– Osoby, które prokuratura oskarża o popełnienie poważnych przestępstw, najczęściej decydują się na wynajęcie najlepszych specjalistów, by udowodnić na drodze sądowej swoją niewinność. A to kosztuje. Jeśli sąd później oczyszcza ich z zarzutów, to są oni stratni. Nie dość, że nietrafnie postawiono im zarzuty, to jeszcze musieli ponieść ciężar opłacenia adwokata – mówi Koniecek.

Zdaniem ekspertów należałoby dostosować progi do uśrednionych stawek obowiązujących na rynku poprzez podwyższenie maksymalnego poziomu zwrotu. Pewne ograniczenia powinny jednak pozostać.

– Jeśli wprowadzilibyśmy zapis mówiący, że uniewinnionemu należy się zwrot kosztów w całości, niezależnie od ich wysokości, mogłoby to prowadzić do sytuacji, w której państwo przyjęłoby na siebie nieograniczoną odpowiedzialność za honoraria prawników – ocenia Mikołaj Pietrzak, adwokat z kancelarii Pietrzak & Sidor.

Sądowe widełki
Zwrot kosztów poniesionych na obronę musi mieścić się w określonych przedziałach:
● w postępowaniach przed sądem rejonowym w sprawach o wykroczenia: 180 –1080 zł
● w postępowaniu szczególnym przed sądem rejonowym: 360 – 2160 zł
● w postępowaniu zwyczajnym przed sądem rejonowym: 420 – 2520 zł
● w postępowaniu przed sądem okręgowym, działającym jako druga instancja: 420 – 2520 zł
● w postępowaniu przed sądem okręgowym działającym jako pierwsza instancja oraz sądem apelacyjnym i Sądem Najwyższym: 600 – 3600 zł

Umowa to za mało

Innym problemem, który pojawia się przy odzyskiwaniu poniesionych kosztów, jest konieczność udowodnienia tego faktu. Częstą praktyką jest sytuacja, w której sąd nie uznaje umowy o świadczeniu usług adwokackich za wiarygodny dowód.

– Sędziowie tłumaczyli, że umowa nie pozwala określić, czy opisane w niej zobowiązanie pomiędzy mną a klientem rzeczywiście zostało wykonane – opisuje jeden z podobnych przypadków Koniecek.

A wtedy trzeba dodatkowo przedłożyć paragon lub fakturę VAT wystawioną klientowi, co jego zdaniem jest mnożeniem przeszkód w dochodzeniu należnych pieniędzy.

Prawnicy przypominają, że zmiany leżą nie w interesie prawników, ale ich klientów.

– Adwokat zawsze otrzyma należne mu honorarium. Chodzi o to, by ludzie po wygranej batalii sądowej nie musieli płacić za błędy niesłusznie ich oskarżającego aparatu państwowego – puentuje mecenas Pietrzak.