Co ważne, nowe obowiązki miałyby dotyczyć również funkcjonujących obecnie elektrowni, które dostałyby 5 lat na dostosowanie się do nowych wymogów. Taka regulacja zdaniem projektodawców ochroniłaby obywateli przed szkodliwym wpływem instalacji wytwarzających energię wiatrową.

Lex retro non agit

– Propozycja budowy elektrowni wiatrowych w odległości 3000 m od najbliższych zabudowań prowadzi do uniemożliwienia znalezienia terenów pod inwestycje, biorąc pod uwagę rozproszoną zabudowę polskich wsi oraz uwzględniając to, iż rozległe tereny niezabudowane w większości podlegają w Polsce ochronie przyrodniczej – komentuje Andrzej Gromadziński, dyrektor generalny Eolfi Polska, inwestora działającego w obszarze energetyki odnawialnej.

Jego zdaniem obowiązek zachowania trzykilometrowej strefy ochronnej nałożony na działające już elektrownie nie tylko negatywnie odbije się na inwestorach, lecz także na podmiotach, które czerpią korzyści z funkcjonowania farm wiatrowych: gminach uzyskujących dochody z podatku od nieruchomości czy rolnikach dzierżawiących grunty pod inwestycje.

Zdaniem prawników zapis ten wydaje się również sprzeczny z prawem.

– Wejście w życie takich przepisów z pewnością stanowiłoby naruszenie zasady, że prawo nie działa wstecz– argumentuje radca prawny Renata Robaszewska z Kancelarii Robaszewska & Płoszka Radcowie Prawni.

Jej zdaniem w obecnym stanie prawnym prawidłowo przeprowadzone procedury administracyjne i tak zapewniają odpowiedni poziom bezpieczeństwa.

– Lokalizacja takiej inwestycji wymaga bowiem uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a proces oceny oddziaływania inwestycji na środowisko odbywa się przy udziale regionalnego dyrektora ochrony środowiska oraz inspektora sanitarnego. W toku postępowań administracyjnych określane są bezpieczne dla ludzi i środowiska naturalnego odległości turbin od zabudowań. I w każdym przypadku są to wielkości wielokrotnie niższe niż zakładane w projekcie – przekonuje mecenas Robaszewska.

Procedura do naprawy

– Zamiast restrykcyjnych postanowień należy raczej zastanowić się nad doprecyzowaniem istniejących już przepisów prawa, tak aby wyeliminować liczne rozbieżności w orzecznictwie sądów i praktyce przeprowadzania procesu inwestorskiego – puentuje ekspertka.

O tym, że procedura dotycząca lokalizacji elektrowni wiatrowych wymaga pilnej naprawy, dowiadujemy się również z listu, jaki posłowie PiS wysłali niedawno do premiera. Wskazali m.in. nieprawidłowości w zakresie konstruowania raportów oddziaływania na środowisko, które zdaniem posłów „podpisują bliżej nieokreśleni fachowcy, bez badań i analiz”.

Etap legislacyjny
Projekt