Zdaniem kontrolerów specyfikację przetargową napisano w taki sposób, że wygrać mógł jedynie jeden samochód – Citroen C5. Oferty rzeczywiście złożyło tylko dwóch dilerów i obydwaj zaproponowali to właśnie auto.

Poproszony o opinię rzeczoznawca stwierdził, że wymagane przez urzędników parametry spełniało jeszcze kilka innych aut. Teoretycznie więc wydawałoby się, że wszystko jest w porządku.

Tyle że poza Citroenem C5 były to samochody zupełnie innej klasy, kosztujące dużo więcej niż oleśnicki ratusz przeznaczył na zakup. W grę wchodziły limuzyny takie jak Audi A6, A8 czy Mercedes klasy E lub S.

Rekomendacje UZP
Urząd Zamówień Publicznych kończy prace nad specjalnymi rekomendacjami dotyczącymi przetargów na samochody. Znajdą się w nim wytyczne dotyczące opisu przedmiotu zamówienia, a także sugestie dotyczące pozacenowych kryteriów ofert. Rekomendacje powstają na skutek powtarzających się naruszeń zaobserwowanych w tych przetargach.

Zdaniem CBA właśnie to wskazuje na naruszenie zasad uczciwej konkurencji i opisanie przedmiotu zamówienia w sposób wskazujący konkretny pojazd. Co z tego bowiem, że ofertę mogli złożyć także dilerzy innych marek, skoro z góry wiadomo było, że proponowane przez nich ceny będą poza zasięgiem urzędu.

Tymczasem zdaniem ratusza świadczy to na jego korzyść, gdyż pokazuje, jak oszczędnie gospodaruje publicznymi środkami.

„Kupienie przez zamawiającego samochodu za cenę 87 tys. zł, posiadającego właściwości samochodów o wartości powyżej 200 tys. zł, trudno uznać za zarzut. Jest to raczej modelowe zastosowanie ustawy – Prawo zamówień publicznych” – przekonuje w oświadczeniu opublikowanym na stronach internetowych Oleśnicy Edyta Małys-Niczypor, rzecznik prasowy burmistrza.

Jednym z kluczowych zarzutów jest wprowadzenie do specyfikacji wymogu dotyczącego hydraulicznego zawieszenia umożliwiającego regulację wysokości. Zdaniem rzeczoznawcy w segmencie klasy D jedynie Citroen C5 ma takie właściwości.

Urzędnicy tłumaczą ten wymóg potrzebami burmistrza, którzy musi wizytować miejskie inwestycje i poruszać się po drogach nieutwardzonych.

„Zamawiający ma obowiązek kształtować przedmiot zamówienia zgodnie ze swoimi potrzebami. I jeżeli te potrzeby są uzasadnione, to zasada konkurencyjności ulega częściowemu lub całkowitemu wyłączeniu. A w tym przypadku taka potrzeba wystąpiła” – przekonuje w swoim komunikacie rzecznik burmistrza.

Ponieważ CBA nie stwierdziło popełnienia przestępstwa, ograniczyło się do powiadomienia Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych we Wrocławiu i Urzędu Zamówień Publicznych. Ten ostatni ma przeprowadzić własną kontrolę przetargu. 

Jeśli dopatrzy się nieprawidłowości, sprawa może skończyć się skierowaniem pozwu o stwierdzenie nieważności umowy. A to oznaczałoby dla urzędu spory kłopot, gdyż musiałby oddać użytkowany już samochód i w jakiś sposób rozliczyć się sprzedawcą z utraty jego wartości.