Poczta Polska ogłosiła przetarg na 5 tys. komputerów stacjonarnych i 100 laptopów.

Na pierwszy rzut oka zamówienie, jakich wiele w administracji – nie powinno być żadnych problemów.

Ale Poczcie ciągle coś nie pasowało.Trzy razy przesuwała termin składania ofert, przy okazji tak uszczegółowiając wymagania, że koniec końców okazało się, że nadaje się tylko jeden producent.

Pierwsze ogłoszenie o przetargu pojawiło się 27 stycznia, a procedura przetargowa miała się zakończyć 5 marca. Wadium wynosiło 115 tys. zł.

Szacowanej wartości kontraktu nie podano, ale – biorąc pod uwagę skalę zamówienia – można przyjąć, że było to ok. 10 mln zł. – Na tyle dużo, aby wzbudzić zainteresowanie wielu firm – ocenia analityk pracujący dla administracji publicznej.

Kiedy zaczął się zbliżać termin wyłonienia zwycięzcy, Poczta przesunęła termin rozstrzygnięcia przetargu na 27 marca, a potem raz jeszcze – na 20 kwietnia. Tymczasem 28 marca na swojej stronie opublikowała odpowiedzi na pytania zadane przez oferentów co do technicznych warunków, jakie ma spełniać sprzęt.

Ale oprócz wyjaśnień pewnych zawiłości pojawił się też bardzo szczegółowy opis wymagań tzw. BIOS-u, czyli programu służącego do uruchamiania i wyłączania sprzętu.

Bruksela o przetargach komputerowych
Komisja Europejska – w ramach realizacji Europejskiej Agendy Cyfrowej – zapowiedziała opracowanie wytycznych w zakresie zamówień publicznych na systemy ICT, które zmniejszą uzależnienie od konkretnego producenta.
Zestaw dyrektyw ma określać, jak rządy europejskich krajów powinny przeprowadzać przetargi na oprogramowanie oraz usługi informatyczne aby zapobiegać tzw. vendor lock-in, czyli uzależnieniu od konkretnego producenta.
Działania Komisji prowadzone są dwutorowo – KE chce z jednej strony ograniczyć dominację wielkich koncernów w sektorze zamówień publicznych, a z drugiej stworzyć przejrzysty i spójny zestaw zasad przeprowadzania takich przetargów (tzw. European Interoperability Framework – EIF).

– Alarm podnieśli nasi informatycy. Oprócz BIOS-u wskazali na równie podejrzane zapisy dotyczące zasilacza. Dla nich było jasne, że tak szczegółowe wymagania spełnia wyłącznie sprzęt marki Lenovo. Gdzie tu jest przetarg, skoro z góry wiadomo, kto wygra? – pyta Adam Sawczak z bydgoskiej firmy Loco, która poskarżyła się na Pocztę Polską do Krajowej Izby Odwoławczej.

A KIO w ubiegły poniedziałek uznała część skargi dotyczącą uszczegółowienia BIOS-u za zasadną i nakazała Poczcie wycofać się z tego zapisu.

Lenovo oficjalnie o całej sprawie nic nie wiedziało, bo nie sprzedaje bezpośrednio swojego sprzętu w Polsce. Na naszym rynku ma jedynie oficjalnych dystrybutorów i każdy z nich mógł próbować się dogadać z Pocztą.

– Takie niespodziewane zmiany w specyfikacjach istotnych warunków zamówienia zdarzają się często – uważa Jarosław Żeliński, analityk firmy IT-Consulting, specjalizujący się we wdrożeniach systemów informatycznych.

Ustawki są częste. Kiedyś wymogiem była odległość między śrubami w sprzęcie

Przypomina, że Urząd Zamówień Publicznych już dwukrotnie wydawał specjalne rekomendacje w tej sprawie. W 2010 roku tłumaczył, jak przygotowywać przetargi na oprogramowanie, a w 2011 – na sprzęt IT.

Rekomendacje były efektem kontroli przetargów na sprzęt informatyczny w latach 2008 – 2009. UZP wykrył, że z naruszeniem prawa dokonano wtedy zakupów sprzętu na kwotę 10 mln zł.

– Kiedyś zdarzały się zamówienia, w których zapisywano odległość między śrubkami w napędach CD-ROM i tym samym dopasowywano je do z góry wybranego sprzętu. Teraz takie metody są już rzadsze, ale – jak widać – wciąż się pojawiają – dodaje Żeliński.

Poczta Polska zapewniła, że dostosuje się do orzeczenia KIO, wycofa opis BIOS-u i już przesunęła termin rozwiązania przetargu na 16 maja. Po to, by dać chętnym więcej czasu na przygotowanie ofert. Ale na nasze pytania, dlaczego Poczta w trakcie gry zmieniła reguły, w dodatku na bardzo niejasne, jej przedstawiciele nie odpowiedzieli.