– Przed nowym rokiem stałem od 4 rano przed ośrodkiem ruchu drogowego, żeby zapisać się na egzamin na prawo jazdy kategorii A. Wszystko przez to, że zmieniły się przepisy, zgodnie z którymi w 2012 roku nie będzie można zdawać egzaminów na motor. Teraz się okazuje, że te przepisy nie wchodzą w życie, a stanie w kolejce bladym świtem nie miało sensu. To jakaś paranoja – oburza się pan Rafał z Warszawy.

– Zdarzają się i takie sytuacje, że akt prawny zawiera rozwiązania, których stosowanie w praktyce jest niemożliwe. Wówczas przygotowuje się nowelizacje, w pośpiechu i nie najlepiej. Przykładów takich zachowań jest aż nadto, ostatni to ustawa refundacyjna – wskazuje Małgorzata Lewandowska, adwokat w kancelarii Pietrzak, Siekierzyński, Bogen sp. j.

Nieznajomość prawa

Praktyką są też częste zmiany w kodeksach, które w założeniu stanowić mają ostoję prawa. W trakcie ostatniej kadencji Sejmu kodeks karny i karny wykonawczy nowelizowane były po kilkanaście razy.

– Fatalne jest nieustanne produkowanie nowelizacji do kodeksów, które powinny zmieniać się niezwykle rzadko. Takie działania powodują brak znajomości przepisów u stron – podkreśla sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa. Tę opinię potwierdzają również osoby uczestniczące w tworzeniu prawa.

– Błędem prac nad zmianami kodeksów jest to, że nie realizuje się kilku pomysłów w jednej nowelizacji. Nie powinno być tak, że każdy pomysł tworzy odrębną nowelizację – mówi minister Ewa Polkowska, szef Kancelarii Senatu. Ale normą jest i to, że uchyla się przepisy, które nie zdążyły jeszcze wejść w życie.

– W ubiegłym roku taki los spotkał zmiany odpowiedzialności karnej członków zarządu spółek kapitałowych. Ustawą o ograniczeniu barier administracyjnych, która miała wejść w życie 1 lipca 2011 r., zmieniono przepis art. 585 kodeksu spółek handlowych, który dotyczył tej odpowiedzialności. Jednakże 30 czerwca 2011 r. weszła w życie ustawa o zmianie kodeksu karnego, która uchyliła tę nowelizację jeszcze przed jej wejściem w życie – wskazuje jako przykład Lech Gniady, prawnik w kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office. Trudno więc oczekiwać od obywateli, by znali prawo.

– Taki tryb uchwalania przepisów świadczy o niepoważnym traktowaniu obywateli i nie ma nic wspólnego z pogłębianiem zaufania obywateli do państwa – przyznaje mecenas Gniady.