Obowiązujące od ponad tygodnia przepisy, które pozwalają nakładać wysokie grzywny za prowadzenie handlu na miejskich chodnikach, wywołały oburzenie nie tylko wśród ulicznych sprzedawców. W Lublinie miejscy radni i lokalne media stanowczo zaprotestowały przeciwko karaniu osób utrzymujących się z drobnej sprzedaży. Zwróciły się do władz o zaprzestanie ich ścigania, przynajmniej do czasu świąt Bożego Narodzenia. W zeszłym tygodniu na takie rozwiązanie przystał prezydent Lublina, Krzysztof Żuk.

Opóźniona publikacja

Na ulgowe traktowanie mogą jednak liczyć w najbliższych dniach nie tylko lubelscy kupcy. Chociaż zgodnie z nowelizacją kodeksu wykroczeń nowe sankcje mogą być nakładane na nich od 19 listopada, to wciąż nie wydano przepisów wykonawczych, które uprawniałyby strażników gminnych do nakładania grzywien w tym zakresie.

– Stosowna nowelizacja rozporządzenia w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego, została już podpisana przez ministra spraw wewnętrznych i ministra sprawiedliwości. Czeka obecnie na opublikowanie w Dzienniku Ustaw – mówi Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW. Jak wyjaśnia dalej, brak nowych przepisów nie wynika z zaniedbania resortu. Rozporządzenie zostało przygotowane dużo wcześniej, „ze względów technicznych” musiało jednak zostać cofnięte z publikacji.

Ważną informacją dla handlarzy jest także to, że nowe prawo nie zacznie działać od razu, lecz będzie uprawniało strażników gminnych do nakładania mandatów dopiero po 7 dniach od opublikowania.

Tylko wniosek do sądu

Artykuł 603, który został dodany do kodeksu wykroczeń, przewiduje, że karze grzywny podlega dzisiaj każdy, kto prowadzi sprzedaż na terenie należącym do gminy lub będącym w jej zarządzie poza miejscem do tego wyznaczonym przez urzędników. Przyłapany na gorącym uczynku handlarz może zostać ukarany grzywną w wysokości od 20 zł do nawet 5 tys. zł. W sytuacji gdy kara ma być nie większa niż 500 zł, grzywna może zostać od razu nałożona w drodze mandatu przez policjanta.

– Dopóki jednak przepisy wykonawcze nie będą wyraźnie upoważniały do tego strażników gminnych, to nie mogą oni nakładać w tych przypadkach mandatów. Nie oznacza to, że mają związane ręce, bo zamiast tego mogą skierować wniosek o ukaranie do sądu – tłumaczy prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego. Nie jest to jednak najlepsze wyjście z sytuacji, bo w ciągu kilkunastu dni sądy karne zostałyby zasypane setkami banalnych spraw o handel pietruszką i wkładkami do butów.

Co jednak z tymi, których strażnicy zdążyli już ukarać bez umocowania? Sprzedawca, który przyjął mandat, nie ma wyjścia i musi płacić: z chwilą przyjęcia mandatu stał się on bowiem prawomocny i jedynym sposobem na jego podważenie jest udowodnienie przed sądem, że został nałożony za czyn niebędący wykroczeniem. Teoretycznie konsekwencje dyscyplinarne mogłyby jedynie spotkać strażników za działanie wykraczające poza granice ich uprawnień. Trudno jednak spodziewać się, by wyciągali je wobec funkcjonariuszy przełożeni, którzy sami wysłali ich na ulicę.

Z chwilą przyjęcia mandatu staje się on prawomocny i może podważyć go tylko sąd

Podstawa prawna

Ustawa z 31 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń (Dz.U. z 2011 r. nr 224, poz. 1340).