Możliwość posługiwania się w przetargach potencjałem pożyczanym od innych firm wciąż budzi wiele kontrowersji. Tym bardziej że nierzadko wiąże się z patologiami. Zdarzają się przetargi, w których żaden ze startujących wykonawców nie ma wymaganego doświadczenia, a każdy twierdzi, że użyczy mu go jedna i ta sama firma. Może to rodzić podejrzenie, że przedsiębiorca, który ma realizować inwestycję, ukrywa się za plecami innych: firma słup składa ofertę, ale w praktyce prace wykonuje jako podwykonawca inne przedsiębiorstwo, które nie chce ryzykować odpowiedzialności za ewentualną fuszerkę.

Sposób na preselekcję

Zamawiający woleliby więc udzielać zleceń firmom, które mają własne doświadczenie, a nie podpierają się cudzym. Toteż nie powinno dziwić, że szukają sposobów, by tacy wykonawcy wygrywali przetargi. Jednym z nich miała być preselekcja w postępowaniach dwuetapowych (przetarg ograniczony, negocjacje z ogłoszeniem). W takich postępowaniach najpierw zamawiający sprawdza, czy zainteresowane firmy spełniają warunki. Jeśli jest ich więcej, niż chciałby zaprosić, to ocenia, które z nich najlepiej spełniają warunki, przyznając punkty zgodnie z ustaloną w ogłoszeniu metodologią.

Spółka Elektrownia Ostrołęka, która w trybie negocjacji z ogłoszeniem zamierza zlecić budowę bloku o mocy 1000 MW, postanowiła, że najpierw weźmie pod uwagę doświadczenie własne. Jeśli będzie je posiadać co najmniej pięć firm, to one zostaną zaproszone do negocjacji. Dopiero gdy okaże się, że ich liczba jest mniejsza, to zamawiający weźmie pod uwagę cudze doświadczenie, którym chcą posługiwać się przedsiębiorcy. Sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej, a ta nakazała zmienić zasady oceny.

– Przepis art. 26 ust. 2 b ustawy Prawo zamówień publicznych nie różnicuje pozycji wykonawców ze względu na podstawę wykazywanego przez nich doświadczenia. Przeciwny pogląd prowadziłby do dyskryminacji wykonawców, którzy dysponując potencjałem udostępnionym przez podmioty trzecie, w postępowaniu prowadzonym w trybie ograniczonym lub negocjacyjnym nie mieliby możliwości ubiegać się o udzielenie zamówienia – uzasadnił wyrok przewodniczący składu orzekającego.

Liczy się punktacja

Nie oznacza to jednak, że wykonawcy posługujący się własnym doświadczeniem nie mogą być wyżej oceniani.

– Zamawiający może ustalić zasady punktacji spełniania warunków udziału w postępowaniu, a konkretnie legitymowania się określonym doświadczeniem, ustalając, że dla niego większe znaczenie ma np. samodzielne spełnianie warunków udziału w postępowaniu – zauważył przewodniczący.

– Natomiast niedopuszczalne jest uzależnienie zaproszenia wykonawców do drugiego etapu od tego, czy liczba wykonawców spełniających samodzielnie warunki udziału będzie mniejsza od pięciu, czy nie. Miejsce na liście rankingowej wykonawców winno wynikać z liczby uzyskanych punktów przyznanych według zasad ustalonych przez zamawiającego w ogłoszeniu o zamówieniu.

Zdaniem składu orzekającego firmy korzystające z zasobów innych przedsiębiorstw mogą się na nie powołać jedynie w zakresie spełniania warunków minimalnych.

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, sygn. akt KIO 2103/1.