Protokół elektroniczny zaczyna na stałe gościć w sądach cywilnych. Zwolennicy nowej technologii są pewni, że przyspieszy ona rozpoznawanie spraw. Sceptycy jednak łączą ją tylko z dużymi kosztami przedsięwzięcia i dodatkowym obciążeniem sędziów.
Publikacja: 2 listopada 2011, 09:34 Aktualizacja: 5 listopada 2011, 11:34
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: brawoMS z IP: 89.76.37.* (2011-11-02 10:36)
Totalany bzdet. Wprowadza się system, który już jest przestarzaly. Byle tablet ma opcje przetwarzania mowy na tekst.
2: Adw z IP: 79.186.101.* (2011-11-02 12:27)
U nas nie ma opcji przetwarzania mowy na tekst bo taki system nie mógłby sie mylić. A to pewnie nie do sprawdzenia. Chociaz kto wie...
Ale nie wyobrazam sobie ogladania całych rozpraw w kancelarii..
3: Maks malkontent z IP: 83.12.212.* (2011-11-02 12:39)
Może i czas rozpraw się skróci, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa nie przyspieszy rozpoznania spraw czytaj szybkie zakończenie sprawy nie będzie zauważalnie widoczne, jak życzy sobie dla celów propagandowych MS. Praca na sali rozpraw to tylko wycinek pracy w sądach. Nie tędy droga, gdyz weźmie się pod uwagę koszt tej reformy. No ale wyjdzie tak: chcieliśmy dobrze, wyszło jak zwykle.
4: szymonkaszub z IP: 83.3.56.* (2011-11-02 13:14)
a jakie jest rozwiązanie na sytuację, w której wskazuje na to, że świadek przed chwila powiedział co innego, niz mówi teraz? czy zatrzymujemy nagrywanie i odsłuchujemy jak to było, czy też w ogóle tego nie sprawdzamy?
no i co z przepisami o sprostowaniu protokołu?
nie mowię, że jestem przeciwnikiem zmian, ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem NIEPRZEMYŚLANYCH zmian
5: ;-) z IP: 31.175.167.* (2011-11-02 13:15)
skąd twierdzenie, że "zdecydowana większość przedstawicieli środowiska prawników ocenia go pozytywnie". Znam wielu "przedstawicieli środowiska prawników" a nie słyszałem aby ktokolwiek ten pomysł oceniał pozytywnie. Zaś ministerstwo i kilka osób które trzepią kaskę na projekcie za takowych raczej uchodzic nie mogą.
A przechodząc do rzeczy trzeba odróżnić nagrywanie rozpraw - i do tego chyba nikt nie ma uwag - od protokołu elektronicznego. Ten drugi, w kształcie jaki funduje nam wszystkim ministerstwo sparalizuje sądownictwo. Ale to pikuś, sędziowie sobie poradzą - najwyżej strony dłuzej (znacznie) poczekają na wyrok a potem na uzasadnienie. Prawdziwa jazda zacznie się dla pełnomocników i stron ... Gdy np. w terminie 14 dni trzeba będzie przygotowac apelację. Poza dużymi i bogatymi, dla których przeniesienie na papier i opracowanie dowolnej ilości godzi tzw. "protokołu elektronicznego" (czytaj nagrania) nie stanowi problemu wszyscy inni uklękną.
6: margolcia z IP: 213.17.241.* (2011-11-02 14:20)
niewątpliwa oszczędność, na sali i tak siedzi protokolant, ktoś potem ma to przepisać (trzeba taką osobę zatrudnić) i oczywiście będzie potrzebna armia specjalistów do obsługi tego sprzętu
7: m z IP: 62.233.209.* (2011-11-02 15:18)
do 6)
przecież jesteśmy zamożnym Państwem :)
8: brawoMS z IP: 89.76.37.* (2011-11-02 18:50)
do 2. może się mylić gdy równolege nagrywa się dźwięk. W razie błędnego zapisu kilku wyrazów można to zweryfikować z nagraniem.
9: osa z IP: 89.229.124.* (2011-11-02 19:58)
i w tym celu wyznaczyć posiedzenie-nienagrywane
10: brawoMS z IP: 89.76.37.* (2011-11-02 21:42)
widzę, e nie rozumiesz. Moc prawną miałby protokół dźwiękowy, jednak system równolegle zmieniałby mowę w tekst, jako materiał pomocniczy. W razie wadliwego tłumaczenia można by się odwołać do zapisu dźwiękowego. Jakie posiedzenie nienagrywane? Co to za wymysł?

W postępowaniu upominawczym opłata wyniesie 1/4 opłaty stosunkowej.