Sąd I instancji będzie mógł orzekać dozór elektroniczny.
Publikacja: 6 października 2011, 03:00 Aktualizacja: 6 października 2011, 09:17
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: ssr z IP: 46.205.63.* (2011-10-06 08:53)
Czyli przed wniesieniem sprawy do sądu, będzie obligatoryjne sprawdzanie, czy są watunki techniczne do zastosowania SDE. Nie wybrażam sobie sytuacji, aby to sąd w czasie procesu nagle sprawdzał przed wydaniem wyroku, czy są warunki do SDE, bo w ten sposób będzie pośrednio przed wydaniem orzeczenia wypowiadał się o winie. Ile będzie kosztować praca ekipy technicznej, która będzie sprawdzać warunki do zastosowania SDE, a potem sąd SDE nie orzeknie. Wygeneruje to dodatkowe koszty, które mają wyłącznie przykryć wielką klapę systemu za 300 mln złotych. A co będzie jak skazany będzie uchylał się od SDE ? Nagle karę mu zamieni się na bezwzględną ? Przed wdrożeniem tego systemu trzeba było się zastanowić z udziałem kryminologów, ekonomistów i socjologów jaki jest "profil" skazanych. Najpierw wprowadza się SDE,a potem na siłę próbuje się wtłoczyć przepisy uzasadniajace jego byt ekonomiczny w obawie przed tym co wykaże kontrola NIK.
2: kancelaria z IP: 80.52.157.* (2011-10-06 09:41)
co to za kara - sprawca siedzi sobie w domku, pije piwo, ogląda tv, surfuje po internecie, i jeszcze ja, podatnik, mam za to płacić 564 zł co miesiąc? Toż to są wakacje a nie kara.
Tych ludzi należy kierować do prac społecznych żeby się do czegoś przydali, a nie na siedzenie w domu, które ich jeszcze bardziej zdemoralizuje. Gdyby przedsiębiorca dostawał choć połowę tego co kosztuje system za przyjęcie skazanego do jakichś prac to by się w kolejkach ustawiali żeby im dać pracę. Może w końcu na ulicach byłoby czysto.
Poprzedni komentatorzy mają 100% racji, MS popełnił błąd i od 2 lat na siłę szuka jakiegoś uzasadnienia dla bytu tego systemu, żeby tylko nie przyznać się do swojej pomyłki.
Przy okazji należy podnieść że od lat postuluje się wprowadzenie krótkoterminowych kar pozbawienia wolności, np. zamiast roku za drobne włamanie - 2 tygodnie w celi. Po co taki sprawca ma siedzieć bez sensu rok czy dłużej w jakichś obrożach, kiedy mógłby iść do pracy?
Ale nie, nadal orzeka się grubo przesadzone kary więzienia w latach, no i potem mamy problem z rekordowym przeludnieniem.
3: 997 z IP: 217.67.214.* (2011-10-06 10:29)
Dozór elektroniczny to, tak naprawdę takie zbajerowane zawiasy. Miały on sens wyłącznie jako uzupełnienie warunkowego zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności, tak jak dozór kuratora. Mógłby on być stosowany zamiast lub oprócz zwykłego dozoru kuratora. Natomiast rząd traktuje dozór elektroniczny jako zastępstwo kary pozbawienia wolności. W tym ujęciu jest to absurd. Kara pozbawienia wolności jest u nas orzekana rzadko. Królują nieśmiertelne zawiaski. W Polsce jak oskarżony dostaje bezwzględną karę pozbawienia wolności, to albo rzeczywiście popełnił poważne przestępstwo, albo już wiele razy miał zwieszaną karę, która nie poskutkowała. W tej sytuacji możliwość odbycia owej orzeczonej kary pozbawienia wolności w systemie dozoru, do de facto danie mu kolejnych, zbajerowanych elektronicznie - jesteśmy przecież tacy nowocześni, tacy cool - zawiasków. Z jakąkolwiek sensowną polityką penitencjarną nie ma to wiele wspólnego.
Podam taki przykład: facet był skazany za jazdę po pijaku na zawiasy i zakaz prowadzenia pojazdów. W okresie próby, pomimo zakazu ponownie jechał po pijaku i został złapany. Sąd odwiesza mu więc tą pierwszą karę pozbawienia wolności. A tu co? Okazuje się, że facet może się ubiegać o dozór elektroniczny i karę pozbawienia wolności spędzić w domku przy piwku. Popędził składać wniosek o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego aż się kurzyło. Takie fajne przepisy uchwalił nam rząd. Można sobie jeździć po pijaku, bo nawet jak cię złapią to i tak bardzo niewielkie szanse, że cię posadzą. A teraz chcą to jeszcze rozszerzyć. Tylko co z ofiarami wypadków spowodowanych przez takich delikwentów?
4: gul66 z IP: 195.117.22.* (2011-10-07 10:08)
997 nie za bardzo wie o czym pisze. W więzieniu maja przebywać przestępcy, a nie ludzie za prowadzenie pojazdu, np. roweru pod wpływem alkoholu. a tacy siedzą i jest ich dużo. to bez sensu. w większości są to ludzie uzależnieni od alkoholu, i powinni byc leczeni na wolności. jeśli efekty leczenia bedą marne wóczas można go wsadzać do pudła. nie stac nas na zamykanie takich ludfzi, to sporo kosztuje: miesięczny pobyt 1 osoby w więzieniu to 2300 zł.

W postępowaniu upominawczym opłata wyniesie 1/4 opłaty stosunkowej.