zaloguj się do e-DGP
statystyki

Znamy już ostateczne wyniki egzaminów adwokackiego i radcowskiego

skomentuj

Znane są już ostateczne wyniki egzaminów adwokackiego i radcowskiego, przeprowadzonych w dniach 14-17 czerwca 2011 r. - czytamy w komunikacie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Łącznie do obu egzaminów w tym roku przystąpiły - 4522 osoby, egzaminy zdały 3287 osoby.

Zdecydowanie lepiej wypadł egzamin adwokacki, do którego przystąpiło 1413 zdających, gdyż wynik pozytywny z tego egzaminu uzyskało 1176 osób, to jest 83,2 proc.

Najlepiej egzamin adwokacki wypadł przed komisjami egzaminacyjnymi na terenie właściwości Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku, gdzie egzamin zdało 97 proc. zdających (w tym aplikanci - 97,9 proc., osoby uprawnione z innego tytułu do zdawania tego egzaminu - 66,7 proc.).

Najsłabsze w skali kraju wyniki były na obszarze właściwości Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, gdzie pozytywny wynik egzaminu uzyskało 70,3 proc. zdających (w tym aplikanci - 71,3 proc., osoby uprawnione z innego tytułu - 40 proc.).

Egzamin adwokacki w komisjach na obszarze ORA w Warszawie zdało 77,5 proc. (w tym aplikanci - 79,4 proc., osoby uprawnione z innego tytułu - 48,1 proc.).

Reasumując, zdawalność tegorocznego egzaminu adwokackiego na poziomie 83,2 proc. jest wyższa o 14,8 proc. niż w roku ubiegłym, w którym wynosiła 68,4 proc.

Tegoroczne egzaminy po raz pierwszy zostały przeprowadzone z możliwością wykorzystania prywatnych komputerów

Do egzaminu radcowskiego w 2011 r. przystąpiło 3109 zdających, zaś pozytywny wynik z tego egzaminu zyskało 2111 osób, co stanowi 67,9 proc.

Najlepiej egzamin radcowski wypadł przed komisją egzaminacyjną w Toruniu, gdzie zdało 91,2 proc. osób przystępujących (w tym aplikanci - 91,1 proc., osoby uprawnione - 100 proc.).

Najsłabsze wyniki osiągnęły osoby zdające przed komisją egzaminacyjną w Zielonej Górze, gdzie zdało 47,5 proc. zdało egzamin, (w tym zdający aplikanci - 47,4 proc., osoby uprawnione - 50 proc.).

Natomiast przed komisjami właściwymi dla OIRP w Warszawie zdawalność wyniosła 53 proc. (w tym zdający aplikanci 55,3 proc., osoby uprawnione 18,7 proc.).

Zdawalność tegorocznego egzaminu radcowskiego na poziomie 67,9 proc. jest tylko o 0,2 proc. niższa od ubiegłorocznej, która wynosiła 68,1 proc.

Przypomnijmy, że tegoroczne egzaminy radcowski i adwokacki po raz pierwszy zostały przeprowadzone z możliwością wykorzystania przez zdających prywatnych komputerów.

Komentarze: 31

  • 1: maxikaz z IP: 93.115.241.* (2011-09-09 18:59)

    W tym roku zrobili się dobre wujki, bo im się grunt spod nóg usuwa.
    Ale jak tylko odżyją tak jak za adwokata ministra Ćwiąkalskiego to powywalają ile będą chcieli.

  • 2: maro z IP: 68.169.35.* (2011-09-09 19:12)

    ZAUWAŻCIE, ŻE Z INICJATYWY KORPORACJI NIE DZIEJE SIĘ NIC POZYTYWNEGO.

    Wszystkie pozytywne zmiany dzieją się za sprawą DORADCÓW PRAWNYCH - którzy są tylko nieformalnym ruchem społecznym.
    Gdyby nie Ziobro, Gosiewski i PIS, to by POwcy tego nie nawet nie ruszyli. Zobaczcie co robił Ćwiąkalski albo Kwiatkowski albo Tusk, który naobiecywał i nic nie zrealizował.

    Tak, że módlcie się, żeby doradcy dalej naciskali, bo jak odpuszczą, to się korpo-beton wami zajmie.

  • 3: pokazuje i objaśniam z IP: 80.237.226.* (2011-09-09 19:20)

    Aplikacja to absurd.
    Jak konkurent ma uczyć konkurenta. Głupszej rzeczy nie słyszałem, szczególnie w warunkach ustalonego popytu o którym mówią korporanci.

    Dal wyjaśnienia humanistom. Prościej się nie da.
    Jeżeli w mieście X jest 1000 klientów (bo przecież według korporacji rynek jest wykorzystany do granic możliwości) to jeżeli na te tysiąc jest jeden korporant - to kasuje wszystko.
    Jak wyszkoli aplikanta (szczególnie jeżeli zrobi to dobrze) to część klientów odpłynie do konkurenta. Czyli na 1000 będzie 2 do podziału. Jeżeli wyszkoli się 10 i otworzy usługi w tym mieście to te tysiąc klientó będzie do podziału na 10 czyli stystystycznie patron, który się postarał i wyszkolił aplikantów będzie miał 1/10 tego co by miał gdyby nie wyszkolił nikogo.

    Ma jeszcze dodatkową możliwość. Im gorzej będzie szkolił, tym lepiej dla niego. Jak najgorzej wyszkolony konkurent zmniejsza ryzyko utraty klientów.

  • 4: szyblucki z IP: 83.23.89.* (2011-09-09 23:10)

    A.d.3 Niestety...95 proc. społeczeństwa nie zrozumia Pana rzeczowej argumentacji...

  • 5: wyjaśniam z IP: 77.114.29.* (2011-09-10 00:20)

    ad. 3
    Jakby w pozyskiwaniu klientów chodziło wyłącznie o wiedzę to być może w jakimś stopniu miałbyś rację, ale prawda jest taka, że nawet najmądrzejszy adwokat czy radca prawny może w ogóle nie mieć klientów, zaś najgłupszy mieć ich bez liku. Wyjaśniam, że wyszkolenie to tylko jedna a nie WYŁĄCZNA składowa pozyskiwania klientów. Młodzi adwokaci czy radcy prawni pozyskują rynek przede wszystkim ceną a nie wyszkoleniem. Pozyskiwanie klientów z uwagi na renomę, która wynika w dużej mierze z wiedzy to żmudna robota, która trwa wiele lat i z nieba to nie spada a utrzymać przecież trzeba się od razu.

  • 6: wyjaśniam z IP: 77.114.29.* (2011-09-10 00:24)

    ad. 2
    DORADCY PRAWNI nie robią nic dla kogo innego, tym bardziej dla mitycznego dobra społeczeństwa a działają wyłącznie we własnym interesie. Moim zdaniem tworzenie kolejnego zawodu prawniczego, bo tego sprowadzają się ich postulaty, jest nonsensem.

  • 7: wyjaśniam z IP: 77.114.29.* (2011-09-10 00:29)

    ad. 4
    Społeczeństwo nie jest wcale takie głupie jak się Panu wydaje. Wypowiedź ad. 3 w łatwy sposob można sprowadzić do absurdu, bo dobrze wyszkolić młodego człowieka nie opłaca się przecież także nauczycielom akademickim, którzy w dużej mierze wykonują zawody prawnicze w ramach samorządów zawodowych a to oznacza, że młody człowiek, który chce studiować prawo w ogóle nie ma żadnych szans na odebranie wartościowego wykształcenia i już w zasadzie na wstępie powinien sobie darować taką edukację. Takie tłumaczenie świata jest dobre, ale dla leniwych i mało ambitnych.

  • 8: korpo-logika z IP: 192.251.226.* (2011-09-10 07:39)

    Do 7
    Otóż nie da się sprowadzić do absurdu. Przecież korporacje twierdzą, że studia niczego nie uczą. Na studiach część profesorów jest z korporacji. Nie protestują, kiedy korporacje tak twierdzą, więc się prawdopodobnie z nimi zgadzają. Korporanci twierdzą również, że magister lepiej uczy prawa niż profesor. I tutaj też nie ma odzewu ze strony uczelnianych korporantów - profesorów i doktorów. A zatem jak sam widzisz, konkurent nie chce dobrze przygotować konkurenta.
    Przypomnij sobie co opowiadali Ćwiąkalski i Filar o swoich studentach. Ciekaw jestem tylko skąd wiedzę czerpał Ćwiąkalski z Filarem. Objawienie mieli czy jak?

    Dlatego cały świat w dobie rewolucji przemysłowej odszedł od kształcenia rzemieślniczego - gdzie zawody i tajemnice zawodowe przekazywało się rodzinnie. We współczesnym świecie nie ma miejsca na taki rodzinny nepotyzm.

    Problem polega więc na tym, że aplikacje to logiczny absurd, który można z łatwością zastąpić lepszy i bardziej wydajnym systemem.
    Zastanów się czemu korporacje bronią aplikacji jak niepodległości??? Chyba nie powiesz, że z troski o społeczeństwo, bo zapewne nie chciałbyś obrazić inteligencji nawet najgłupszego z mieszkańców ziemi.

  • 9: logiczne z IP: 192.251.226.* (2011-09-10 07:48)

    @5
    A zatem sam twierdzisz, że w aplikowaniu nie chodzi o wiedzę? I tu się z Tobą zgadzam. Aplikacje to nie zdobywanie wiedzy. To okazja na pozbycie się konkurencji. Najpierw na aplikacje w ogóle nie chcieli przyjmować. Pamiętamy co się działo przed Lex Gosiewski i interwencją ministra Ziobro. Potem jak państwo przymusiło trochę korporacje, to pozostało im uwalenie jak największej liczby na kolokwiach - co mieliśmy okazję oglądać.
    Jedynie strach przed interwencją polityczną powoduje, że lata w których to zagrożenie jest duże są dla egzaminowanych korzystniejsze.

    Nie zgodzę sie natomiast, że lepsze przygotowanie do zawodu pogarsza szansę na odebranie klientów konkurentowi. Im klient będzie bardziej zadowolony z usługi, tym większa szansa że wróci albo poleci usługodawcę znajomym. Im gorzej przygotowany, tym większe szanse na to, że zniechęci do siebie klientów.

    A zatem im gorzej przygotowany, tym mniejsze zagrożenie dla patrona

  • 10: avatar z IP: 62.220.135.* (2011-09-10 07:54)

    Władza nad dostępem do zawodu oddana korporacjom - zobaczcie do czego to doprowadziło. Gdyby nie PIS, to by do tej pory trzeba się było legitymować pochodzeniem z obojga rodziców - korporantów, żeby się dostać na aplikację.
    Dwadzieścia lat korporacyjnej samowoli - i nie było żadnej inicjatywy dotyczącej poprawy rzetelności egzaminów, odchodzenia od subiektywnych ocen, niezadawania na egzaminie z prawa pytań o geografię, sport czy literaturę.

    Korporacje naturalnie dążą do monopolu, ale od tego jest do cholery ustawodawca, żeby temu zapobiegał, jako zjawisku skrajnie społecznie niekorzystnemu.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter