Przed wejściem do sądu trzeba będzie okazać dokument tożsamości. Dane interesanta mają być wprowadzane do elektronicznego systemu. Z kolei sądy będą budowane tak, aby były dwa wejścia – jedno dla interesantów i drugie dla sędziów i pracowników. To pomysły resortu sprawiedliwości na zwiększenie bezpieczeństwa sędziów. Znalazły się one w projekcie rozporządzenia zmieniającego regulamin urzędowania sądów powszechnych.

Powód jest prosty. Z ministerialnych statystyk wynika, że w latach 2007 – 2009 miało miejsce 238 naruszeń bezpieczeństwa i porządku w sądach. Najczęściej były to alarmy bombowe – 188. Zdarzały się również ataki na sędziów i pracowników. Były też próby wniesienia broni do sądów.

– Po roku funkcjonowania bramek policja sądowa zabezpieczyła ponad sto noży, trzy siekiery, kilka łomów i broni – mówi Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.

Potrzeba ochrony nie dotyczy tylko osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości. Na agresję narażeni sa także nauczyciele i lekarze. Dlatego już cieszą się ochroną, jaką daje uznanie ich za funkcjonariuszy publicznych. Za napaść na osobę o takim statusie grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Jeżeli jednak wskutek napaści funkcjonariusz dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawca może otrzymać karę w wysokości od 2 do 12 lat więzienia.

Ustawodawca rozszerza zakres ochrony prawnej na nowe zawody. Ostatnio status ten zyskały pielęgniarki i położne. Wszystko dzięki ustawie z 15 lipca, która reguluje zasady wykonywania przez nie zawodu (Dz.U. nr 174, poz. 1039).

Pracownicy medyczni tłumaczą, że przyznanie im ochrony wynikającej z bycia funkcjonariuszem publicznym było niezbędne głównie przez agresywnych pacjentów. Wskazują coraz więcej przypadków, gdy są oni atakowani fizycznie lub słownie. Ubliżanie, plucie to nic nowego, szczególnie dla pracowników medycznych izb wytrzeźwień, szpitalnych oddziałów ratunkowych czy oddziałów psychiatrycznych.