Organizator przetargu może opóźniać wykonanie wyroku arbitrów tak, że termin realizacji umowy zostanie przesunięty np. na niekorzystny dla prac budowlanych okres zimowy. To może oznaczać dla wykonawcy opóźnienia, a jak są opóźnienia, to są też kary umowne.

Terminy są ważne

W skrajnych przypadkach zamawiający może tak wstrzymywać realizację korzystnego dla firmy orzeczenia, że upłynie przewidziany w projektowanej umowie termin realizacji prac. Wtedy udzielenie tego konkretnego zamówienia jest już niemożliwe. Wykonawca zostaje na lodzie – ma wyrok, ale nie ma zamówienia. Może o ewentualne odszkodowanie walczyć na drodze sądowej. Może też startować w kolejnym, powtórzonym przez zamawiającego przetargu.

– Ustawa nie przewiduje konkretnego terminu wykonania wyroku izby – przyznaje Agnieszka Trojanowska, rzecznik prasowy Krajowej Izby Odwoławczej.

Wyjaśnia, że wykonawca, który uważa, że wyrok izby nie został wykonany, może skorzystać z art. 197 ust. 1 – 3 pzp i wystąpić o stwierdzenie wykonalności wyroku izby (oczywiście po jego uprawomocnieniu) oraz nadanie klauzuli wykonalności w celu skierowania sprawy do egzekucji.

W gminie Uniejów

Gmina Uniejów już w marcu rozpoczęła przetarg na budowę dwóch boisk. W kwietniu wygrała go firma Kaszub. Miała podpisać umowę i w ciągu 8 miesięcy wykonać prace. Niestety konkurenci zarzucili, że rozstrzygnięcie przetargu było niezgodne z prawem. Gmina ponownie oceniła oferty i wybrała ponownie firmę Kaszub. I znów było blisko podpisania umowy, gdy zaoponowali inni wykonawcy. Zamawiający po przeanalizowaniu ich argumentacji odrzucił zwycięską ofertę. Firma odwołała się jednak do Krajowej Izby Odwoławczej i wygrała. KIO uznała, że nie było podstaw do odrzucenia oferty tej firmy i nakazało zamawiającemu powtórzenie oceny złożonych ofert.

– Wygraliśmy przetarg już w kwietniu. Od tego momentu mogliśmy realizować zamówienie. Potem wygraliśmy sprawę przed arbitrażem. Wyrok uprawomocnił się pod koniec czerwca. A zamawiający przez miesiąc się nie spieszył z jego wykonaniem – mówi Artur Wolski z firmy Kaszub.

Przez to firma wejdzie na plac budowy o wiele później, niż zakładała. Większość prac będzie musiała realizować w okresie zimowym.

– Ze względu na sezon urlopowy nie mogła się zebrać komisja przetargowa. Potem, gdy była już w komplecie, szczegółowo analizowała wszystkie oferty, tak aby wynik tej oceny był już ostateczny – tłumaczy Edyta Binkiewicz z gminy Uniejów.

Niedoskonałe przepisy

– Obecna ustawa pzp jest niedoskonała. Przepisy nie narzucają zamawiającemu żadnego terminu wykonania prawomocnego orzeczenia. Najlepiej byłoby gdyby prawo stanowiło, że od uprawomocnienia orzeczenia zamawiający ma 14 dni na realizację orzeczenia. Wtedy zamawiający nie mógłby opóźniać realizacji prac – mówi Artur Wolski z firmy Kaszub.

Wskazuje, że często termin realizacji zamówienia jest bardzo krótki, niekiedy wskazana jest konkretna data. Wtedy nawet komornik nie pomoże. Zamawiający może bezkarnie przeciągać postępowanie po to, aby potem stwierdzić, że minął termin realizacji zamówienia.