Opozycja domaga się dopisania do listy przedstawionej przez marszałka Grzegorza Schetynę swoich projektów. Na liście sejmowych priorytetów do końca kadencji znalazły się głównie projekty rządowe (41 ustaw), wśród nich także te wysłane do Sejmu dopiero po ostatnim posiedzeniu rządu. Jest także 15 ustaw poselskich, 3 senackie i jedna skierowana przez prezydenta – nowelizacja ustawy o orderach i odznaczeniach.

SLD domaga się dopisania do listy kilkunastu ustaw, m.in. dotyczących in vitro, związków partnerskich, podniesienia płacy minimalnej czy opieki lekarskiej w szkołach.

– Ta lista to projekty rządowe i Platformy. Tak było przez całą kadencję – uważa Beata Szydło z PiS. Jej zdaniem Sejm powinien uchwalić te ustawy, nad którymi są już zaawansowane prace w komisjach. Wytyka, że na liście brakuje np. projektu zmian dotyczącego upadłości konsumenckiej.

PO odpowiada, że na liście są tylko najpilniejsze projekty, z którymi Sejm ma szanse zdążyć i nie budzą one większych kontrowersji politycznych. Wśród nich znalazły się m.in. druga część pakietu deregulacyjnego czy ustawa antyspreadowa (Sejm ma ją głosować już w piątek).

Posłowie chcą też uchwalić nowelizację ustawy o ustroju sądów powszechnych i projekt o języku migowym. Pilnym projektem jest także zmiana ustawy o bezpieczeństwie imprez i zapewnieniu bezpieczeństwa w związku z organizacją EURO 2012 oraz rządowy projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi.

Ale na liście są też projekty, które budzą sprzeciw innych klubów, jak choćby zmiana ustawy o dostępie do informacji publicznej, która według opozycji de facto ten dostęp ogranicza.

agiel