Wykonawcy zarzucają, że drogowe umowy łamią międzynarodowe wzorce. Chodzi o to, że nie gwarantują inżynierowi kontraktu niezależności. Efektem tych zmian są ostatnie głośne konflikty przy budowie autostrad.
Publikacja: 20 lipca 2011, 03:00 Aktualizacja: 20 lipca 2011, 09:20
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Jacek z IP: 83.16.65.* (2011-07-20 13:33)
z jednej strony naciskają na szybkie wybudowanie autostrad, a z drugiej nie zapewniają nezależnej kontroli. Widocznie traktują inżyniera kontraktu jako nadzór inwestorski, który ma mówić głosem zamawiającego.
2: A3D z IP: 78.9.78.* (2011-07-20 15:05)
Żebranie o kontrakt, żebranie o odbiory przejściowe, żebranie o zapłatę faktur.
A inwestycje nie przygotowane (lub przygotowane z błędami) pod wzgledem dokumentacji geologicznej, projektowej, zabezpieczenia płatności. Nie wspominając o kooperacji i protestach, różnych.
Kto chłopcem do bicia? Inżynier kontraktu, a kto uśmiechy śle i zapewnienia? Czaruś.

Kilkadziesiąt tysięcy nowych obowiązujących w Polsce patentów rocznie – to realna perspektywa, która może zdusić innowacyjność polskich firm.