statystyki

Pozwem zbiorowym w dewelopera za krzywe ściany

autor: Ewa Wesołowska28.06.2011, 03:00; Aktualizacja: 02.07.2011, 12:07

W ciągu 2 – 3 lat liczba pozwów przeciwko firmom, które źle wykonały mieszkania, wzrosła kilkukrotnie. Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie wysokie koszty, jakie musi ponieść skarżący. Wyjściem są pozwy zbiorowe – opłaty rozkładają się wtedy na kilka osób.

reklama


reklama


Na początku września Sąd Okręgowy w Gdańsku ma rozpatrzyć pierwszy w Polsce pozew zbiorowy przeciwko spółce deweloperskiej.

Złożyło go 25 osób – właścicieli domów w Sopocie, które wybudowała trójmiejska spółka Inpro. Twierdzą, że budynki mają liczne wady techniczne i żądają od firmy kilkuset tysięcy złotych odszkodowania. O ile niezadowoleni właściciele lokali wypowiadają się o deweloperze chętnie i nie przebierając w słowach, o tyle sama firma milczy na ten temat jak zaklęta – nikt z jej zarządu nie chciał z nami rozmawiać.

Zbiorowy pozew przeciwko Inpro jest może i pierwszy, ale na pewno nie ostatni tego typu. Poza tym, jak wynika z rozmów z kancelariami prawnymi, sądami i firmami administrującymi, wyraźnie przybywa również osób indywidualnie skarżących spółki, które budowały im mieszkania. Kancelarie specjalizujące się w prawie budowlanym obsługują dziś nawet czterokrotnie więcej klientów niż jeszcze dwa lata temu.

Najwięcej spraw dotyczy bezpodstawnych, zdaniem klientów, podwyżek cen mieszkań. Podczas boomu budowlanego wiele firm podnosiło ceny za metr kwadratowy w trakcie realizacji nawet o 30 proc. Teraz klienci żądają odszkodowań, bo wiele nieruchomości traci na wartości.

Rośnie także liczba osób i wspólnot, które na drodze sądowej usiłują wyegzekwować od deweloperów naprawy lub wymiany dachów czy instalacji kanalizacyjnych. Właściciele mieszkań, oprócz usunięcia usterek, często żądają też dodatkowych odszkodowań za utratę wartości domu spowodowaną deweloperskimi niedoróbkami.

Z sondy, jaką przeprowadził „DGP” we wspólnotach mieszkaniowych, firmach administrujących, kancelariach adwokackich specjalizujących się w prawie budowlanym i w sądach wynika, że liczba skarg na deweloperów rośnie lawinowo. Tylko w poznańskiej firmie prawniczej Macieja Krotoskiego prowadzonych jest obecnie 14 takich spraw – cztery razy więcej niż dwa lata temu. Podobny wzrost notują również kancelarie prawnicze Lecha Obary z Olszyna, Piotra Marszałka czy Karoliny Zakrzewskiej z Warszawy.

Deweloperów skarżą przede wszystkim wspólnoty mieszkaniowe, ale przybywa także osób prywatnych, które żądają odszkodowań za krzywe sufity, zbyt cienkie ściany czy źle wyliczony metraż. Wśród pozwanych są zarówno wielkie spółki deweloperskie, jak choćby J.W. Construction, Dom Development czy Asbud, jak i nieduże lokalne firmy, np. poznańska Trade Incest Grunt. – Ta ostatnia spółka wybudowała kilkanaście domów, w których nie działa wentylacja, są problemy z kanalizacją i instalacją elektryczną – wylicza mecenas Krotoski. Dodaje, że to efekt licznych odstępstw od projektu – firma budowała tak, żeby jak najwięcej zaoszczędzić.

Pokłosie boomu

Mecenas Ewa Sawicka przyznaje, że najwięcej skarżących to osoby, które kupiły domy lub mieszkania od małych firm. Te na budowie się nie znały, a korzystając z dobrej koniunktury, chciały zarobić jak najwięcej. – Dziś wiele tych domów po prostu się sypie – mówi.

Klienci najczęściej żądają od deweloperów usunięcia wad i wypłaty odszkodowań. Są to kwoty od 20 do nawet kilkuset tysięcy złotych. Jednak wszyscy prawnicy zgodnie przestrzegają: pozywający muszą mieć świadomość, że sprawy przeciwko deweloperom ciągną się latami, bo spółki z reguły odrzucają zarzuty, twierdząc, że wady powstały w wyniku złego użytkowania lub złej konserwacji. Sprawy są również kosztowne, bo trzeba opłacić koszty sądowe, adwokata i biegłych. Co prawda, jeśli klient wygra, koszty pokrywa deweloper, ale osoba, która chce założyć sprawę, musi mieć na to pieniądze. Przy żądaniu odszkodowania w wysokości 50 tys. zł koszty wynoszą zwykle 6 – 8 tys. zł. Znacznie taniej wychodzą pozwy zbiorowe – koszty rozkładają się na wszystkich skarżących. I to one, według prawników, mogą się okazać najskuteczniejszym batem na deweloperów.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • A3D(2011-06-28 10:58) Odpowiedz 00

    1. Klient podpisał niemądrą umowę, w której nie zabezpieczył swoich interesów.
    2. Klient jako inwestor nie interesował się postępem robót i ich jakością
    3. Klient odbierając zamówione dzieło nie przeprowadził właściwego odbioru technicznego
    4. W okresie 3-ch lat od otrzymania kluczy stawając w pozycji płaczki dzwoni zamiast pisać, a następnie pozwać nieuczciwego dawajlopera
    5. Klient wydawał po kilkaset tysięcy na barachło, a pozałował kilkaset złotych na inspektora nadzoru.
    6. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do stanu umysłu klienta.

  • *(2011-06-28 12:01) Odpowiedz 00

    ...a mój dawajloper moje uwagi przyjmował tylko na piśmie innych nie uznawał :)

  • ika(2011-06-28 14:31) Odpowiedz 00

    mój blok w Koszalinie był spółdzielni Przylesie.Sa tak krzywe sciany w ubikacjach ze nie mozna połozyc kafelek, sufity krzywe a pozatym kupa betony.

  • bulba - a im rośnie(2011-06-28 16:10) Odpowiedz 00

    krzywe ściany to jeszcze nie problem , ale zużycie energi cieplnej to dopiero problem będzie ?

  • dert(2011-07-25 13:07) Odpowiedz 00

    i bardzo dobrze, pozywać i walczyć o swoje. Fuszerkę robią za grube pieniądze bo myślą, że im wszystko wolno. No właśnie krzywe ściany to pikuś w stosunku do problemów z fatalną akustyką nowych "apartamentów".

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama