Od jutra 4,5 tys. aplikantów zdaje egzaminy prawnicze

autor: Łukasz Sobiech13.06.2011, 03:00; Aktualizacja: 13.06.2011, 16:41

Od wtorku do piątku w całym kraju będą odbywały się zawodowe egzaminy prawnicze. Większość zdających do rozwiązywania zadań wykorzysta swoje komputery.

Reklama


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

Komentarze (23)

  • realnie oceniając(2011-06-13 04:42) Zgłoś naruszenie 00

    APLIKACJE TO KOSZTOWNA BZDURA.

    Pomysł kształcenia przez konkurencję, jest logicznym absurdem. Przerabiano ten system w średniowieczu. Dobrze sprawdza się jedynie w przypadku rodzinek. Dlatego mimo wysiłków państwa, każdy system cechowy dąży do optymalnego dla niego stanu, czyli takiego w którym dobrze płatny zawód przekazuje się najbliższej rodzinie, ewentualnie ludziom "z towarzystwa" i wyklucza się tych, którzy te zarobki mogą obniżyć.

    Jeśli, jak sami twierdzą ci z korporacji, na rynku jest tylko "x" zasobów, to w razie wzrostu liczby eksploatujących te zasoby - dajmy na to dwa razy, dwukrotnie zmaleje zarobek. Szczególnie w braku możliwości agresywnej konkurencji. Jedynie wielkie kancelarie nie mają tego zmartwienia. Ale cała reszta jak najbardziej. Więc jaki oni mają interes dzielenia się tymi zasobami?

    Odpowiedz
  • szczepan z zabrza(2011-06-13 08:01) Zgłoś naruszenie 00

    realnie oceniając studia prawnicze to logiczny absurd.sprawdzają się jedynie w przypadku przyszłych naukowców.absolwent prawa nie wie nic o praktyce stosowania prawa,jeśli jest tegoświadomy to idzie na aplikacje, jeśli nie ma pokory to pisze takie mądrości jak autor powyżej

    Odpowiedz
  • co to będzie(2011-06-13 08:02) Zgłoś naruszenie 00

    stres i nerwy nie do opanowania przed tym maratonem.
    komisje proszone są o wyrozumiałość

    Odpowiedz
  • Michał(2011-06-13 08:23) Zgłoś naruszenie 00

    Szczepanie z zabrza, w przypadku przyszłych naukowców może być mowa co najwyżej o studiach doktoranckich a nie zwykłych, pięcioletnich magisterkach. Nie mieszaj dwóch systemów.

    Logicznie rzecz oceniając konieczność odbywania aplikacji jest co najmniej źle zorganizowana. Aplikacja powinna być zagwarantowana przez prawo, aby każdy mógł do niej przystąpić i ja odbyć. Aplikantów powinni kształcić ludzie, którzy się na tym znają a nie prowincjonalni adwokaci z zerowym zmysłem dydaktycznym i często mizernymi umiejętnościami.

    Zawody prawnicze należy otworzyć. Wolny rynek i konkurencja skutecznie wyeliminuje w ciągu paru lat po otwarciu zawodów najsłabsze ogniwa łańcucha. Kancelarie z marnymi prawnikami się nie utrzymają zbyt długo, proste. Tylko, ze to jest główny powód zamkniętej drogi do zawodu. Zbyt wielu obecnych aparatczyków systemu jest po prostu cienkich w tym co robią i boją się lepszych od siebie. Między innymi dlatego też nie potrafią kształcić aplikantów i wyrastają kolejne pokolenia miernot. Koło się zamyka.
    Wiele razy byłem świadkiem niekompetencji adwokackich w sądzie i często aż głupio się robiło, ze pan adwokat po aplikacji i z doświadczeniem jakimś tam nie potrafi odróżnić stadiów procesu.

    Odpowiedz
  • Inżynier(2011-06-13 08:56) Zgłoś naruszenie 00

    @4
    Ale to mądre, co napisałeś. Na tej samej zasadzie można napisać, że studia medyczne powinny być zagwarantowane, żeby każdy mógł je odbyć i zostać lekarzem. Potem rynek zweryfikuje... Nie ważne w końcu, że po drodze ktoś straci kupę czasu, pieniędzy a może i zdrowie. W budownictwie tak samo - rynek zweryfikuje, jak jakaś budowla zawali się.

    W swoim wywodzie nie uwzględniasz tego, że nie każdy nadaje się do wykonywania jakiegoś zawodu. Nie każdy ma zdolności, wytrwałość, zmysł praktyczny, chęć nauki itd. Jest natomiast masa absolwetnów prawa, z których duża część nie wiadomo jakim cudem skończyła te studia, a teraz chce być wielkimi mecenasami.

    Mamy w firmie takiego prawnika, który ze wszystkimi dzieli się swoimi problemami - ciągle nie może dostać się na aplikację. Kto jest winny? Oczywiście brak dostępu do zawodu. Tyle tylko, że sam nie umie napisać prostej umowy bez błędów ortograficznych. Nasi kontrahenci ciągle go punktują w najdrobniejszych sprawach. Więc jak słucham wasze wywody, to diabli mnie biorą. WEŹCIE SIĘ DO NAUKI, a nie patrzcie tylko na to, żeby jak najszybciej można było oskubać klienta.

    Odpowiedz
  • Michał(2011-06-13 09:24) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Inżynierze, juz pisałem o tym żeby nie mieszać systemów. Mowa jest o zawodach prawniczych a nie byciu lekarzem czy inżynierem.
    Piszesz, że ktoś straci kupę kasy. Ale straci je aplikant, który przecież za aplikację płaci i będzie płacił. Jeżeli będzie miał "zdolności, wytrwałość, zmysł praktyczny, chęć nauki" to zapłaci i zrobi ta aplikację. A ten co będzie pozbawiony tych cech to albo w ogóle nie przystąpi do aplikacji albo zrezygnuje w jej trakcie. A nawet jeśli ją skończy to co z tego? Rynek to zweryfikuje. W zawodzie prawniczym nie ma czegoś takiego, ze coś się zawali czy ktoś straci życie jak w medycynie czy budownictwie. Tu można stracić jedynie pieniądze a do tego jest coś takiego jak obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Proste. Jak ktoś zawali kompletnie parę spraw mniejszych (nikt przecież nie weźmie nieopierzonego adwokata do dużej sprawy) to odpadnie z rynku i już.

    Poza tym wolny rynek zweryfikuje tez ceny. Pewnie, że nie będzie wielkiej wojny cenowej. Nikt się nie podejmie przecież większej sprawy za grosze. Ale ceny i tak spadną do realnych wartości. Przynajmniej u adwokatów i radców. Zysk dla całego społeczeństwa.

    Odpowiedz
  • Rolnik(2011-06-13 09:32) Zgłoś naruszenie 00

    Do 5 Czemu podpisujesz się >>inżynier<< ? To teraz w korporacji tak się tytułujecie? Też uważam, że adwokat to tytuł obciachowy, ale bez przesady. Żeby być inżynierem przynajmniej trzeba umieć liczyć w zakresie podstawowym.

    Od odsiewania są studia. Lekarz, który kończy studia może leczyć. Lep bodajże znieśli, staż też się minimalizuje albo nawet od niego odchodzi. I to w zawodzie w którym dotyk, węch i słuch są istotne. Prawnik nie musi macać ani obwąchiwać klientów, żeby stwierdzić, czy coś ma podstawę prawną albo czy coś nadaje się do sądu. Lekarz dawniej miał rok stażu, aby móc zacząć ryzykować życiem i zdrowiem pacjentów. Czyżby państwo lżej traktowało życie od pieniędzy?

    Zawód prawnika jest dla klienta, jednym z najbezpieczniejszych zawodów. Zrobi błąd - jest apelacja. Apelacje pobłądzi - będzie kasować. Do tego rewizje nadzwyczajne, Sztrasburgi, ETS-y a na koniec ubezpieczenie cywilne. Pokaż mi drugi taki zawód, gdzie błędy można naprawiać na tyle sposobów.

    Kolejny brak logiki to twierdzenie, że magister prawa jest niebezpieczny dla klienta. To czemu państwo powierza od lat magistrom prawa funkcje urzędników państwowych, czy też prawników działów prawnych w urzędach. Wydają decyzje, opinie, doradzają petentom. Państwo nie boi się im powierzyć władzy, która może kosztować nie mniejszy majątek niż w przypadku adwokatów. Magistrowie prawa doradzają petentom - tu państwo nie boi się powierzyć im takiego zadania - co więcej funkcjonuje to od lat. A żeby było śmieszniej kancelarie dzwonią albo przysyłają aplikantów po porady do tych prawników urzędowych. Więc o co chodzi? Chyba tylko o łatwą kasę.

    Odpowiedz
  • Inżynier(2011-06-13 10:27) Zgłoś naruszenie 00

    @ 7

    Oj, tradycyjna teoria spiskowa. Swoje napisałem - brać się do nauki. Czy wiesz może, co jest potrzebne do usykania samodzielnych uprawnień budowlnaych? Ile praktyk? I wiesz ile razy projekt jest weryfikowany? Od etapu pozwolenia, potem nadzoru, wyknawcę robót, oddanie do użytkowania obiektu? Niby tyle też jest miejsca do korygowania. A jakoś nikt nie kwestionuje konieczności uzyskiwania tych uprawnień (a panuje tu totalny nepotyzm) i nikt nie porywa się na samodzielne projektowanie i budowanie zaraz po studiach. Może co najwyjżej altanki w ogrodzie. Bo każdy z nas ma świadomość konsekwencji błędu i swoich umiejętności po studiach. Natomiast prawnicy - oczywiście już na pierwszym roku studiów w garniturach, na piwo pod krawatem, w góry w płaszczu. Zero w głowie, ale lans musi być. I po studiach też. Widziałeś kiedyś studenta politechniki, który w kasku chodziłby na piwo?

    Interesuje się tematem, bo mam takiego geniusza w najbliższej rodzinie. Kolejnego w pracy, z którego wszyscy sie nabijają, jaki jest ograniczony, ale w końcu to syn wspólnika. I nie daje się już słuchać tego ujadania. A tutaj to szczególnie - nawet nie można wejść na artykuły na budwlańców, żeby nie znaleźć jakiegoś pseudoprawnika, który ledwo studia skończył, ale chciałby być nie wiadomo kim. Do nauki, a jak nie to do łopaty - część z was nawet ściany nie umiałaby wymalować.

    Odpowiedz
  • Rysiu(2011-06-13 10:49) Zgłoś naruszenie 00

    Lekka przesada!

    Odpowiedz
  • Michał(2011-06-13 10:52) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Inżynierze, trochę krzywdząco spogląda Pan na ludzi. Widzę w Pana toku rozumowania miejsce tylko dla takich co to ledwo studia prawnicze skończyli. Tylko, ze takich wielu nie ma. Chyba, że po jakichś niepublicznych szkółkach. Zdecydowana większość to ludzie, którzy kończą prawo z pełną świadomością tego co będzie. To, że ma Pan w firmie i w rodzinie idiotów to nie przesądza o całej reszcie. Strasznie krzywdzące rozumowanie z Pana strony. Poza tym obecność takiego idioty w Pana firmie doskonale prezentuje obecny charakter aplikacji i zamkniętego zawodu prawniczego. Mimo, ze człowiek jest idiotą to i tak pracuje bo to syn wspólnika. Tak samo w przypadku rodzinnego interesu prawniczego. Uważa Pan, że nie warto z tym walczyć?

    Zdawalność egzaminu na aplikacje prawnicze to kwestia zgoła odmienna. Zdanie go lub oblanie nie świadczy w żadnej mierze, że ktoś się wziął lub nie wziął do nauki. Duże znaczenie ma w tym szczęście. Nie da się po prostu nauczyć na pamięć pięćdziesięciu i więcej aktów prawnych, wśród których sa takie kolosy jak KPC, KK, KPK, Kc, KSH, prawo o UE. Można się co najwyżej nauczyć na pamięć najważniejszych i najczęściej używanych na co dzień rzeczy i tego co gdzie szukać w tym przepisach. Ale nie wszystkiego. Tymczasem jak obserwuje rok po roku pytania testowe to średnio co dwa lata są takie egzaminy, że moi znajomi radcowie po prostu łapią się za głowę i sięgają do ustaw. To się po prostu nazywa uwalanie jak największej liczby chętnych. Przykład -> zeszły rok egzamin trudny, dostało się dwadzieścia kilka do trzydziestu procent; dwa lata temu -> egzamin banalny, dostało się siedemdziesiąt i więcej procent. To czym się kierują komisje układające pytania pozostaje tajemnicą.
    Tak więc proszę nie rzucać wokół gromów za brak nauki, bo to nie jest zawsze czynnik decydujący. Można uczyć się całe studia jak najpilniej a i tak nie zdać.

    Odpowiedz
  • waldek(2011-06-13 11:42) Zgłoś naruszenie 00

    do inżynier:
    "Widziałeś kiedyś studenta politechniki, który w kasku chodziłby na piwo? "
    Nie, nie widziałem! Ale w garniturze studenta politechniki wiele razy na piwie widziałem ! I o czym to świadczy wg Ciebie Inżynierze ?!

    Odpowiedz
  • smok(2011-06-13 12:16) Zgłoś naruszenie 00

    @10
    Śmiech mnie ogarnia, jak czytam o tym, że aktów, o których wspominasz nie daje się nauczyć. Przeciwnicy korporacji nie zauważają, że egzaminy mamy państwowe i one weryfikują obiektywnie tych co się nadają do zawodu prawnika i tych, co się w nim nie odnajdą.

    Ja akurat jestem po egzaminie sędziowskim, który też jest egzaminem państwowym. W praktyce siedząc na asystencie patrzyłem na wielu prawników: adwokatów, radców (aplikantów obydwu tych zawodów) i tzw. doradców prawnych, którzy czasem potrafili przekonać sąd do dopuszczenia ich na zasadach stałego zlecenia.

    Poziom wśród adwokatów i radców był zróżnicowany, zdarzało się, że ośmieszali się swoją niewiedzą, ale były to wypadki sporadyczne. Po aplikantach widziałem, że się rozwijają i nabierają doświadczenia. Większość tych z ostatniego roku dawało sobie nieźle radę i od adwokatów czy radców odróżniał ich tylko brak togi.

    O doradcach nie wspomnę. Żenada. Takich herezji, jakie tworzyli nie da się opisać. Ego nadmuchane, ale przed sądem trzęśli portkami i palili cegłę.

    Oczywiście pewnie zaraz klakierzy ustawy o licencjach prawniczych posypią na mnie gromy, ale uważam, że aplikacje korporacyjne są potrzebne. Nie łudźmy się, poziom szkoleń także na aplikacji państwowej pozostawia wiele do życzenia. Szkolenia dla aplikantów sądowych w większości były stratą czasu. Jedynie pisanie uzasadnień i obecność na rozprawach (najczęściej na protokole) coś dawało. Chyba najwięcej.

    Patrząc na formułę egzaminu, uważam że ten adwokacki czy radcowski są bardziej obiektywne niż sędziowskie. Na adwokackim i radcowskim wszystko jest zakodowane. Na sędziowskim zdawaliśmy przed komisjami ustne i widać było, że niektórzy kandydaci byli lepiej traktowani i łaskawiej oceniani. Zazwyczaj ci, których rodzice też byli sędziami. Oni pierwsi podostawali też etaty.

    Może zaproponujcie więc, by studenci mogli od razu zostać sędziami w rejonie? Przecież jak ktoś napisał, jest apelacja, można wyrok "skasować". Odpowiadam temu synkowi, że skasować to można bilet albo samochód. Radzę poczytać przepisy i orzecznictwo najnowsze SN. Sąd Najwyższy to nie jest sąd dla wszystkich i jedynie w bardzo wyjątkowych wypadkach można skarżyć do niego wyrok sądu powszechnego.

    Odpowiedz
  • plosiak(2011-06-13 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Michale - dla mnie nielogiczne jest twierdzenie, że każdy powinien mieć prawo odbyć aplikację - bez egzaminów wstępnych. Na tej samej zasadzie powinno się znieść egzaminy na studiach - każdy powinien mieć prawo skończyć studia - rynek go zweryfikuje. Wbrew temu co piszesz studia kończy cała masa ludzi, którzy latami nie potrafią zdać banalnego testu. Po prostu jak słusznie napisał inżynier, nie mają ku temu predyspozycji. Sam mam znajomych ze studiów, bardzo fajnych ludzi, którzy zwyczajnie za mało się uczyli, by zdać nietrudny w końcu test, a próbowali kilka razy. Ja też się nie dostałem za pierwszym razem na aplikację, ale to była tylko i wyłącznie moja wina. Mam odwagę to napisać, nie mam zamiaru pisać bredni o klikach, sitwach itd. Po prostu się należycie nie przygotowałem. Zawód adwokata nie jest zawodem dostępnym; dziś wiele dróg do niego prowadzi, ale jest jeden warunek niezbędny - trzeba się uczyć. Dla mnie postulaty zniesienia egzaminów to po prostu pomysły leni i obiboków, którzy nie potrafią zdać testu, a liczą że w kupie siła i przed wyborami coś ugrają. A testy z ciekawości od kilku lat sobie robię, gdy się pojawiają czy to na stronach MS, czy np. tutaj. I bez żadnego przygotowania spokojnie daję radę, choć na pamięć się ich nie uczę.

    Odpowiedz
  • plosiak(2011-06-13 12:31) Zgłoś naruszenie 00

    Mała errata - zawód adwokata nie jest zawodem niedostępnym.

    Odpowiedz
  • ximonon(2011-06-13 14:05) Zgłoś naruszenie 00

    Szkolenia korporacyjne Plosiak to tylko wyciąganie kasy i tyle!!!
    Powtórka ze studiów + coraz częściej , włóaściwie to już norma fikcyjny patron.
    Tyle to się można nauczyć i bez aplikacji !!!
    Więc po co ta aplikacja?
    Już niedługo plosiak wyjdzie mówie o tych z naboru 2009 którzy będą zdawali egzamin na początku 2013 roku, całkiem duża grupa ludzi którzy adwokatami czy radcami będą tylko z nazwy bo niczego się na tych aplikacjach nie nauczyli!!!
    Więc po co udawać że te aplikacje są potrzebne?

    Odpowiedz
  • num(2011-06-13 14:38) Zgłoś naruszenie 00

    @ inżynier

    Egzamin na uprawnienia budowlane był kiedyś państwowy - przeprowadzał go wojewoda, a za "komuny" nawet kierownik zakładu pracy (np. biura projektowego). Obecnie przeprowadzają go izby budowlane i od pewnego czasu jest trochę "trudniej" niż było. Pozmieniał się zakres kierunków, które są uznawane za odpowiednie do danych uprawnień, ale zasada jest ciągle mniej więcej taka sama: trzeba umieć.

    U prawników jest o tyle inaczej, że:
    1) przez długi okres czasu system adwokatury "zamykał się" przed wieloma wartościowymi prawnikami i oni chyba o to mają pretensje
    2) prawo nie daje się sprowadzić do wartości bezwzględnych, dlatego większość przygłupów (po wyuczeniu paru odruchów) może zawód prawnika wykonywać (i to z powodzeniem!).

    Dlatego tak wiele osób krytykuje jakąkolwiek formę weryfikowania wiedzy i umiejętności poza tzw. "rynkiem" - czyli klientami. Trzeba pamiętać, że sąd nadal wiele czynności podejmuje z urzędu (np. sam wypytuje świadków, więc prawnik nie musi wiedzieć nic o psychologii przesłuchania), a w branży inżynierskiej nic "z urzędu" się nie policzy...

    Podsumowując, wyrosła (na państwowych i prywatnych studiach) spora grupa ludzi, którzy niewiele potrafią i niewiele wiedzą, a chcą z czegoś żyć. Polskie sądownictwo jest dalekie od ideału (chociaż nie takie złe jak się powszechnie uważa), więc wpisanie się w rolę pełnomocnika procesowego jest dla większości najwygodniejszym (i jedynym!) wyjściem. Skutki spadają przecież na klientów, w najgorszym razie zaspokoją się z OC.
    Dobrzy prawnicy z doświadczeniem zrobili aplikacje czy drugiej fali (chyba 2005r.?), a obecnie została grupa osób, które od 2005 roku nie potrafią przyswoić materiału na test A-B-C.

    Świeży absolwenci nie narzekają tak bardzo, uczą się i robią swoje. W alternatywnych zawodach (po tak łatwych studiach) zarabia się podobnie, więc wcale nie jest tak źle. A temat jest wałkowany tylko dlatego, że te same osoby, które nie wiedzą gdzie zakreślić krzyżyk na teście, nie wiedzą również gdzie zakreślić krzyżyk na wyborach. I trzeba im trochę podpowiedzieć, na przykład obietnicą otwarcia: autostrady, stadionu czy zawodu.

    Odpowiedz
  • recon(2011-06-13 14:44) Zgłoś naruszenie 00

    Do Michał
    Dziwne, że z jednej strony korporacje tyle gadają o praktyce, a na egzamin wstępny jest kilkadziesiąt ustaw na pamięć. Masz rację, że takiej ilości ustaw nie da się opanować pamięciowo, i jeste w stanie to udowodnić każdemu adwokatowi i radcy prawnemu w tym kraju. Pomyślcie czy jesteście w stanie wymienić wszystkie wyjątki dotyczące egzekucji cywilnej? Czy pamiętacie czy w danym przepisie było: "krócej niż dwa lata" czy "dwa lata". Czy było "lub" czy "i"? Kiedy ustawa weszła w życie? Setki detali i kluczowym znaczeniu.
    Nikt wykonując zawód się tego na pamięć nie uczy. Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać. Po kilkunastu razach się to zwyczajnie zapamiętuje.

    Aplikacje to bzdura. Może obliczymy ile godzin zajmuje aplikantom opanowanie prawa rolnego, albo wodnego, albo ubezpieczeń? Więc nie piszcie, że absolwent aplikacji po kilku godzinach wykładów i praktyce od zera do kilku godzin jest przygotowany do reprezentowania klienta w każdej dziedzinie prawa. A skoro zakłada się, że on może doczytać, to ktoś inny również może doczytać.

    Odpowiedz
  • POWTARZAM RAZ JESZCZE(2011-06-13 15:21) Zgłoś naruszenie 00

    APLIKACJA TO POWTÓRKA ZE STUDIÓW A PATRONAT TO CZYSTA FIKCJA.
    POWTARZAM TO JESZCZE RAZ WKRÓTCE NA RYNKU POJAWI SIĘ BARDZO DUŻA GRUPA ADWOKATÓW I RADCÓW BEZ WIEDZY PRAKTYCZNEJ BO NA APLIKACJI NIC ICH NIE NAUCZONO, WIĘC PO CO TE APLIKACJE !!!
    NIE LEPIEJ WPROWADZIĆ DORADCÓW PRAWNYCH.
    PLOSIAK CO TY NA TO , ODPOWIEDZ NIE UCIEKAJ PRZED TRUDNYMI PYTANIAMI !!!

    Odpowiedz
  • GAS(2011-06-13 15:36) Zgłoś naruszenie 00

    Cały czas za korporacjami stawia się niewłaściwe pytanie. W Polsce ponad 90% osób w sądzie nie jest reprezentowanych przez pełnomocnika, a dopóki tak jest pytanie powinno brzmieć "czy potrafią oni sami lepiej reprezentować swoje interesy sami, czy też mając do pomocy kogoś po studiach prawniczych (z aplikacją lub bez)".

    Odpowiedz
  • ojo(2011-06-13 19:32) Zgłoś naruszenie 00

    W większości lepiej jak reprezentują się sami, niż przez niedouczonego pełnomocnika. Sąd udziela im pouczeń i wskazówek, mają mniejsze wymagania formalne, często dowody z urzędu na ich korzyść.

    Niedouczony pełnomocnik (niezależnie czy jest adwokatem/radcą czy też nie), to żadna pomoc prawna. Nie mówimy o kimś "do pomocy", bo pomagać może każdy.

    Chociaż faktycznie dobrze byłoby dopuścić możliwość swobodnego wyboru pełnomocnika. Nie ma nic lepszego niż nieudolny przeciwnik w procesie;)

    Poza tym dlaczego tylko absolwenci prawa? Zdolność do bycia przedstawicielem przed sądem powinien mieć KAŻDY z pełną zdolnością do czynności prawnych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama