Zaskarżone przepisy dotyczyły m.in. likwidacji pozwoleń na budowę i wprowadzenia w ich miejsce zawiadomień o budowie, sposobów wnoszenia sprzeciwu oraz legalizacji niektórych samowoli budowlanych.

Trybunał generalnie podzielił zarzuty, jakie we wniosku o zbadanie ustawy podniósł w maju 2009 r. prezydent Lech Kaczyński. TK orzekł, że zaskarżone przepisy naruszają interesy indywidualne oraz interes publiczny, a zwłaszcza nie gwarantują odpowiedniej ochrony praw osób trzecich, co z kolei narusza konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej.

Ponieważ Trybunał stwierdził, że niekonstytucyjne przepisy są "nierozerwalnie związane" z całą ustawą, wobec tego nie może ona wejść w życie. "Potraktowanie jako konstytucyjnej ustawy bez przepisów kluczowych w procesie budowlanym było pozbawione jakiegokolwiek sensu" - powiedziała w uzasadnieniu orzeczenia TK sędzia Teresa Liszcz.

Nowelizacja zamiast pozwoleń na budowę wprowadzała zawiadomienia

Nowelizacja zamiast pozwoleń na budowę wprowadzała zawiadomienia o zamiarze jej rozpoczęcia. Brak reakcji organu administracji na zgłoszenie w ciągu 30 dni oznaczałby milczącą zgodę na rozpoczęcie inwestycji. Trybunał podzielił argumentację, że nie gwarantuje to odpowiedniej ochrony praw osób trzecich - np. sąsiadów - których interesy mogłyby zostać naruszone przy okazji budowy, np. z powodu niekorzystnego wpływu budowli na środowisko czy znaczącego obniżenia wartości ich nieruchomości.

Występujący w imieniu prezydenta mec. Roman Nowosielski argumentował, że milczenie urzędu, które oznacza zgodę na budowę, nie daje się w żaden sposób zaskarżyć - cała procedura odbywa się w tajemnicy, bo tylko organ administracyjny ma pełną wiedzę o postępowaniu. Jak mówił, to prawo przerzuca z państwa na obywateli konieczność dbania o swoje prawa, do czego nie są odpowiednio przygotowani. Podobne stanowisko zajął przedstawiciel prokuratora generalnego Robert Hernand.

Broniący w imieniu Sejmu przepisów poseł Witold Pahl podnosił, że nowelizacja jest działaniem w kierunku upodmiotowienia obywatela, który - jak mówił - nie potrzebuje aż tyle uzależniającej opieki państwa. Zwracał uwagę, że organ administracyjny nadal ma obowiązki, polegające np. na wykazaniu inwestorowi, że jego działania są nielegalne.