Większość właścicieli czterech kółek, którzy posiadają wykupioną polisę autocasco, jest przekonana, że może spać spokojnie. W ich ocenie gdy dojdzie do kradzieży pojazdu lub jego uszkodzenia z winy użytkownika, zakład ubezpieczeń pokryje wszystkie straty i wypłaci odszkodowanie zgodnie z kwotą podaną w umowie. Tymczasem tak nie jest. W praktyce wartość odszkodowania proponowana przez ubezpieczycieli jest niższa od oczekiwań właścicieli pojazdów.

Przekonał się o tym nasz czytelnik, który wykupił w PZU polisę AC na kilkuletniego volkswagena. W wyniku kolizji z jego winy pojazd ma do wymiany maskę, przednie zderzaki i reflektory, ale odpala i nie ma innych uszkodzeń.

– Myślałem, że tak duże towarzystwo bez problemu wypłaci mi odszkodowanie, naprawię pojazd i będę mógł dalej z niego korzystać – tłumaczy pan Marcin z Warszawy.

Jednak czytelnik tkwił w błędzie, bo zamiast szybkiej procedury towarzystwo uznało, że naprawa pojazdu jest ekonomicznie nieuzasadniona. Dodatkowo wystawiło pojazd na aukcję, na której jeden z oferentów zaproponował za niego nieco ponad 11 tys. zł. Ubezpieczyciel zaproponował, że dorzuci to tego jeszcze półtora tysiąca.

– W sumie mogę liczyć na 12 tysięcy, zamiast kwoty prawie dwudziestu tysięcy ustalonych przy zawarciu umowy – wyjaśnia czytelnik.

Decyduje wartość pojazdu

Takich przypadków jest zdecydowanie więcej. W praktyce wiele wątpliwości i spraw spornych występuje, gdy zakład ustala, że w wyniku kolizji czy wypadku doszło do tzw. szkody całkowitej. Ta najczęściej występuje, gdy koszt naprawy uszkodzonego auta przekracza 70 proc. jego wartości.

– W takim przypadku wysokość odszkodowania ustala się w kwocie odpowiadającej wartości pojazdu pomniejszonej o wartość pozostałości (wraku) – tłumaczy Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU SA.

Dodaje, że wartość pozostałości określa się na podstawie aukcji internetowej, gdzie konkretny podmiot wskazuje, za jaką kwotę jest gotów je kupić. Następnie zwycięzca jest wskazywany poszkodowanemu jako podmiot, który chce od niego kupić pozostałości.

– W ramach likwidacji szkody całkowitej poszkodowany otrzymuje 100 proc. wartości samochodu sprzed powstania szkody. Od kupca pozostałości samochodu otrzymuje wartość tych pozostałości, a od PZU SA otrzymuje różnicę pomiędzy wartością pozostałości a ceną samochodu sprzed jego uszkodzenia – podsumowuje Agnieszka Rosa.

Błędne kalkulacje

W praktyce więc przy większości umów ubezpieczenia (bez określonej sumy gwarancyjnej) to, że auto zostało ubezpieczone na określoną kwotę, nie ma większego znaczenia.

– Liczy się wartość samochodu z chwili szkody. Ustalając tę wartość, bierze się pod uwagę wiele czynników, w tym stan techniczny auta, wcześniejsze naprawy, liczbę właścicieli, czy był z rynku polskiego, czy kupiono go za granicą. Biorąc je pod uwagę, ubezpieczyciel stosuje odpowiednie korekty – tłumaczy Andrzej Terlecki, adwokat z Warszawy specjalizujący się w tematyce ubezpieczeniowej.

Dodaje, że powszechna praktyka jest taka, że wartość pojazdu z chwili zdarzenia jest zaniżana, a wartość pozostałości jest podwyższana. Taka sytuacja pozwala zakładom na jak najniższą wypłatę odszkodowania.

Polisa bez gwarancji

Towarzystwa ubezpieczeń stosują też różne korekty, które pozwalają im uzyskać korzystną dla siebie kalkulację.

– Zdarza się, że ubezpieczyciele stosują tzw. korektę regionalnej sytuacji rynkowej. Jej wysokość zależy od tego, czy auto na danym rynku jest łatwiej sprzedawalne, czy nie. Im droższy jest samochód, tym korekta jest wyższa i może wynosić nawet 15 proc. wartości auta – tłumaczy mecenas Andrzej Terlecki.

To dla poszkodowanych powinno oznaczać konieczność zweryfikowania ustaleń przyjętych przez ubezpieczyciela. W szczególności gdy widoczne uszkodzenia nie są duże.

– W praktyce towarzystwa, ustalając ten drugi element, sugerują się kosztami naprawy pojazdów w autoryzowanych serwisach, co oczywiście przyczynia się do przekroczenia progów dla szkody całkowitej – tłumaczy Andrzej Król, radca prawny z Warszawy.

Co więc zrobić, żeby w razie niespodziewanego zdarzenia otrzymać od ubezpieczyciela całą wskazaną w umowie kwotę? Zawrzeć umowę AC w wersji z gwarantowaną sumą ubezpieczenia. Na rynku występuje ona zazwyczaj w dwóch wersjach. W pierwszej kwota jest ustalana w momencie podpisywania umowy i zawsze wypłacana w razie kradzieży czy powstania szkody całkowitej. W drugiej opcji towarzystwo zobowiązuje się do wypłaty równowartości rynkowej auta z dnia zawarcia umowy.

Zdecydowana większość kierowców nie korzysta jednak z polis z gwarantowaną sumą ubezpieczenia. Powinni więc pamiętać o jednym.

– Nie dajmy się skusić agentom na windowanie sumy ubezpieczenia, z którymi wiążą się zawsze wyższe składki. I tak w momencie szkody ubezpieczyciel wyceni szkodę według stawek rynkowych – podkreśla Dariusz Wojtulewicz.

Sprawa trafia do sądu

Niezadowolony kierowca może zawsze nie zgodzić się na sposób likwidacji szkody zaproponowany przez towarzystwo. Gdy pertraktacje ugodowe nie przyniosą efektu, sprawę należy skierować do sądu. W ocenie prawników w większości przypadków, gdy sprawa trafia do sądu, kwota otrzymywana od zakładu ubezpieczeń tytułem ubezpieczeń jest wyższa niż pierwotnie proponowana.

Podstawa prawna

Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).

Halina Olendzka, rzecznik ubezpieczonych: Nie warto ubezpieczać pojazdu ponad jego wartość rynkową

Na jakie działania ubezpieczycieli najczęściej skarżą się posiadacze polisy AC?

Takie osoby najczęściej skarżyły się na całkowitą odmowę wypłaty odszkodowania czy wypłatę niepełnego odszkodowania spowodowaną stosowaniem przez ubezpieczycieli potrąceń z tytułu realizacji naprawy przez poszkodowanego w sposób odmienny, niż wskazuje na to umowa. Często skargi dotyczyły też nieuprawnionego klasyfikowania szkody w pojeździe jako całkowitej poprzez zaniżanie wartości rynkowej pojazdu, a zawyżanie kosztów naprawy pojazdu. W 2010 r. wszystkich skarg było 1130.

Czy ustalona w umowie ubezpieczenia AC pojazdu suma ubezpieczenia w przypadku wystąpienia szkody może podlegać dowolnemu obniżeniu przez towarzystwa?

Kwestia wyceny samochodu przy zawieraniu umowy ubezpieczenia a ustalanie jego wartości, gdy dochodzi do zgłoszenia szkody, to problem często przewijający się w skargach. W opinii rzecznika częste są przypadki nadubezpieczenia pojazdu, czyli przyjęcia wartości wyższej niż rynkowa. Niestety korzyści z tego procederu ubezpieczony nie ma – raczej straty – gdyż od wartości wpisanej do polisy pobierana jest na ogół składka ubezpieczeniowa. W sytuacji zgłoszenia szkody następuje weryfikacja tej wielkości, która często kończy się ustaleniem wartości pojazdu na znacznie niższym poziomie i zwrotem części niezasadnie pobranej składki.

Co zrobić, gdy właściciel auta nie zgadza się na sposób likwidacji szkody?

Ubezpieczony przede wszystkim powinien uzyskać od ubezpieczyciela szczegółowe uzasadnienie stanowiska. Takie są ustawowo uregulowane obowiązki informacyjne ubezpieczyciela wobec ubezpieczonego. Ponadto ubezpieczony ma prawo wglądu w akta swojej szkody, a nawet na jego wniosek ubezpieczyciel ma obowiązek (odpłatnie) sporządzić kopie dokumentów, na podstawie których ubezpieczyciel ustalił swoje stanowisko. Poszkodowany może te dokumenty skonsultować z niezależnym rzeczoznawcą, może zlecić mu wykonanie ekspertyzy (opinii) w tej sprawie, którą może posłużyć się jako ważnym dowodem w sprawie zarówno w procesie odwoławczym wobec zakładu ubezpieczeń, jak i w ewentualnym sporze sądowym.