Pirackie wersje programów można znaleźć w wielu polskich przedsiębiorstwach i instytucjach. Część firm świadomie użytkuje nielegalne wersje, a w części kadra zarządzająca nie zdaje sobie sprawy, że przyczyniają się do tego sami pracownicy.

Według ogłoszonych w zeszłym roku wyników badań dotyczących skali piractwa komputerowego, przeprowadzonych przez IDC na zlecenie Business Software Alliance, 54 proc. oprogramowania używanego w Polsce w 2009 r. było nielegalnego pochodzenia. Z kolei wartość nielegalnego oprogramowania w Polsce oszacowano na 506 mln dolarów. Wśród 27 krajów Unii Europejskiej Polska zajęła 5. miejsce od końca. Pierwszym i najważniejszym powodem korzystania z nielegalnego oprogramowania przez przedsiębiorców jest wysoka cena licencji.

Firma, która korzysta z pirackiego oprogramowania, może zostać szybko zdemaskowana – nie tylko dzięki kontroli policji, ale także skardze anonimowego informatora, którym może być np. niezadowolony pracownik. Na trop nielegalnego software’u mogą również wpaść sami dostawcy oprogramowania. Wystarczy, że właściciel firmy zatrudniającej kilkaset osób pracujących przy komputerach kupi podejrzanie mało licencji.

Zaraz po tym jak informacja o nielegalnym oprogramowaniu dotrze do organów ścigania, do firmy wkracza policja. Podczas przeszukania może korzystać z pomocy specjalistów z zakresu informatyki i biegłych sądowych. Do przeprowadzenia takich czynności potrzebny jest jednak nakaz sądu lub prokuratora (gdy go nie ma, sąd lub prokurator muszą zatwierdzić przeszukanie w ciągu 7 dni).

Jeśli funkcjonariusze znajdą nielegalne oprogramowanie, firmowe komputery zostają zabezpieczone jako dowód rzeczowy w sprawie (może być to tylko sam nośnik – dysk twardy, płyta CD). Co ważne, policjanci mogą nie zgodzić się na skopiowanie ważnych dla przedsiębiorstwa danych, a to w konsekwencji może utrudnić działalność firmy.

Przedsiębiorca, który korzysta z nielegalnego oprogramowania, naraża się na poważne kary finansowe i odpowiedzialność karną. Kodeks karny i prawo autorskie stanowią wyraźnie, że posiadanie, kopiowanie i korzystanie z programów komputerowych bez zgody producenta jest zabronione. To przestępstwo, za które grozi grzywna, ograniczenie wolności lub od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. W praktyce zarzuty za łamanie praw autorskich i piractwo komputerowe są najczęściej stawiane właścicielom lub członkom zarządu firmy, administratorom sieci oraz specjalistom ds. IT.

Poza sankcjami karnymi dotkliwa dla firm jest też konieczność zapłaty odszkodowań. Jeśli przedsiębiorca używa nielegalnej kopii oprogramowania, to jego producent może zażądać trzykrotnej wartości swojego produktu. W przypadku mniejszych firm przykładowa kwota 200 tys. złotych (koszt dziesięciu licencji specjalistycznego oprogramowania projektowego) to najczęściej początek bankructwa. Jeśli nawet firma nie upadnie, to zawsze kończy się to utratą reputacji i skazą na publicznym wizerunku.

54 proc. oprogramowania używanego w Polsce w 2009 r. było nielegalnego pochodzenia