Jakie informacje o Polakach są gromadzone, ile ich jest w przepastnych archiwach policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i ośmiu pozostałych służb mających prawo do prowadzenia czynności operacyjnych – nie wiadomo. Sami funkcjonariusze wielokrotnie zaprzeczali, aby dysponowali kartoteką obyczajową obejmującą informacje np. o skłonnościach seksualnych czy wyznaniu, pochodzącą jeszcze z czasów Służby Bezpieczeństwa. Ale z nieoficjalnych informacji wynika, że w tym zbiorze danych znajdują się aktualizowane informacje, np. o homoseksualistach.

– Służby zbierają ogromne ilości danych podczas swoich działań. Te zbiory informacji powinny być kontrolowane przez generalnego inspektora danych osobowych – mówi Marek Biernacki, przewodniczący sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji.

– Posłowie zastanawiają się nad skutecznymi rozwiązaniami, które mogłyby zostać wpisane do powstającej ustawy o czynnościach operacyjnych. Jak się dowiedzieliśmy, wśród pomysłów jest powielenie eksperymentu, który od kilku miesięcy funkcjonuje już w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Szef CBA Paweł Wojtunik powołał tam pełnomocnika ds. danych osobowych, który złoży sprawozdanie ze swojej działalności przed Sejmem. – Dotąd tylko domyślaliśmy się, jakie katalogi informacji gromadzi CBA. Teraz będziemy wiedzieć, co zawierają bazy danych ich komputerów – mówi poseł z komisji ds. służb specjalnych. To o tyle istotne, że według medialnych doniesień agenci CBA na kursach byli uczeni wykorzystywania w pracy tzw. materiałów obciążających. – Jeśli dowiedzieli się o tym, że biznesmen zdradza żonę, mogliby to wykorzystać do szantażu – wyjaśnia oficer służb specjalnych.

Jednak według naszych rozmówców z Sejmu działalność takiego pełnomocnika powinna być kontrolowany przez GIODO. Aby kontrola nie była iluzoryczna, przy generalnym inspektorze powinien powstać wydział lub sekcja ds. służb specjalnych.

– Dziś, zgodnie z ustawą, zbiory danych ważne ze względu na bezpieczeństwo państwa, obronność bądź zawierające informacje zbierane podczas czynności operacyjnych wyjęte są spod naszej kontroli – przyznaje Wojciech Rafał Wiewiórowski, generalny inspektor danych osobowych. I dodaje, że polskie rozwiązania są łagodniejsze dla służb niż w innych europejskich krajach.

A te drżą, aby nie zabrano im ich przywilejów. – Te pomysły dążą do tego, aby wyrwać służbom zęby – irytuje się jeden z oficerów.

I wylicza: wkrótce będziemy organizować Euro 2012, cały czas jesteśmy na wojnie w Afganistanie. Jak zwalczać zagrożenie terrorystyczne bez informacji np. o cudzoziemcach w Polsce?

– Zwiększając kontrolę nad nami, osłabi się naszą skuteczność – ostrzega. Pewnie to samo powiedziałby agent Tomek.