Rząd chce ograniczyć podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste. Aktualizacja opłaty będzie możliwa raz na trzy lata, a nie jak obecnie raz w roku. Zrezygnowano natomiast z pomysłu, aby opłatę można było podnieść maksymalnie o 50 proc. dotychczasowej stawki. Zmiana jest częścią pakietu deregulacyjnego. Wczoraj zaakceptował ją rząd.

Pomysł rządowy

Miasta nie aktualizują systematycznie opłat za użytkowanie wieczyste. Cierpią na tym mieszkańcy, przedsiębiorcy i spółdzielnie mieszkaniowe, którzy są zaskakiwani gwałtownymi – nawet tysiąckrotnymi – podwyżkami. Większość gmin zabiera się bowiem za aktualizacje wycen akurat wtedy, gdy ceny nieruchomości rekordowo wzrastają. Podwyżki są szczególnie dotkliwe w przypadku spółdzielni, bo w skład ich zasobów wchodzą place zabaw, tereny zielone i drogi wewnętrzne. Za te tereny naliczana jest taka sama stawka opłaty jak za działki pod zabudową. Mieszkańców z warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Koło” zaskoczyła podwyżka średnio o 1800 proc.

– W mojej spółdzielni podwyżka wyniosła 1000 proc. Ale są spółdzielnie, którym opłatę zwiększono znacznie bardziej – mówi Zbigniew Gawron, prezes Stowarzyszenia Konfederacja Warszawska, zrzeszającego kilkadziesiąt warszawskich spółdzielni mieszkaniowych.

Kontrprojekt poselski

Gwałtowne podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste chcą też ograniczyć posłowie SLD. Właśnie przygotowali kontrprojekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Trafił on do laski marszałkowej.

– Chcemy, aby opłata za użytkowanie wieczyste była aktualizowana z urzędu nie częściej niż raz na 3 lata, a na wniosek użytkownika wieczystego nie częściej niż raz w roku, jeżeli wartość nieruchomości ulegnie zmianie. Uważamy także, że wysokie podwyżki trzeba rozłożyć w czasie – mówi poseł Wiesław Szczepański (SLD)

Projekt przewiduje, że w sytuacji gdy w efekcie podwyżki opłata roczna przewyższa o 20 proc. opłatę dotychczasową, to pozostałą kwotę podwyżki gmina przesuwałaby na kolejne lata. W kolejnym roku można więc byłoby podnieść opłatę o kolejne 20 proc. i w kolejnym także o 20 proc. To oznaczałoby koniec z jednorazowymi podwyżkami o kilka tysięcy procent.