W dniach 16 i 17 listopada Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” przeprowadziło akcję protestacyjną sędziów. Polegała ona na niewyznaczaniu w tym okresie rozpraw. Z nieoficjalnych danych wynika, że w stosunku do analogicznych okresów nie odbyło się ponad 50 proc. rozpraw. Akcja ma być odpowiedzią na ministerialne reformy, z którymi nie zgadza się środowisko, oraz na brak systemowego rozwiązania dotyczącego ustalania wynagrodzeń sędziów. Protestom przeciwna jest Krajowa Rada Sądownictwa.

Ze wstępnych danych wynika, że najwięcej zwolenników akcja miała w okręgu lubelskim – tu nie odbyło się około 70 proc. rozpraw. Najmniejszym powodzeniem protest cieszył się w Krakowie, gdzie odsetek ten wyniósł 20 proc. Jednak, jak zaznacza Rafał Puchalski, wiceprezes SSP Iustitia, są to dane niepełne i mogą jeszcze ulec zmianie. W całej Polsce nie odbyło się nieco ponad 50 proc. rozpraw. To o 20 proc. mniej niż we wrześniu 2009 roku, kiedy to „Dni bez wokand” odniosły największy sukces.

Protesty skrytykowała natomiast Krajowa Rada Sądownictwa. W wydanym stanowisku członkowie KRS przypomnieli kolegom ze stowarzyszenia, że zgodnie z konstytucją sędzia nie może prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Dlatego też rada wyraziła zaspokojenie przeprowadzanymi przez stowarzyszenie akcjami protestacyjnymi polegającymi na wyznaczaniu dni bez wokand i wstrzymywaniu się przez sędziów od udziału w pracach komisji wyborczych.

Zdaniem KRS organizowanie dni bez wokand sprawia, że sądy są negatywnie postrzegane przez strony, które mają konstytucyjne prawo do rozpatrzenia spraw bez nieuzasadnionej zwłoki. Z kolei utrudnianie sprawnej organizacji wyborów stanowi zagrożenie dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego. Może też spowodować konieczność dokonania zmian w prawie wyborczym, które pogorszą administrowanie procesem wyborczym – napisali w stanowisku członkowie KRS.