Sprzeczne wyroki wydawane w sprawach z zakresu własności przemysłowej zachęcają nieuczciwych przedsiębiorców do nielegalnych działań.

– Sędziowie w obrębie tego samego sądu czy nawet wydziału wydają różne orzeczenia przy niemal identycznych stanach faktycznych i prawnych – wskazuje rzecznik patentowy Michał Jędrzejewski z kancelarii Jarzynka i Wspólnicy.

Orzekanie przez sądy wykluczających się wyroków może mieć groźne skutki dla rynku. Takie działania zakłócają bowiem prowadzenie działalności gospodarczej.

Ujednolicenie wydawanych przez sądy orzeczeń zapowiedział nowo powołany I prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski. Odbierając nominację, podkreślił, że rozbieżności w orzecznictwie nie mogą przekroczyć – jak to nazwał – rozsądnego poziomu.

W Polsce jest tylko jeden wydział zajmujący się sprawami wspólnotowych znaków towarowych i wzorów przemysłowych, w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

– Tego typu sprawy są egzotyczne dla sędziów zajmujących się np. zwykłymi pozwami o zapłatę. Porozrzucanie spraw odnoszących się do znaków towarowych między różnymi sądami czy wydziałami powoduje zasadniczą wadę orzecznictwa, jaką jest brak jednolitości – zauważa Michał Jędrzejewski.

Coraz częściej zdarza się sytuacja, że mimo identycznych działań konkurentów ich roszczenia zostaną uwzględnione w jednym sądzie, a w drugim już nie. Najwięcej wątpliwości dotyczących naruszenia prawa do znaku towarowego pojawia się w zakresie porównywania przez sądy cech znaków.

– Zamieszczenie w znaku elementów słownych o charakterze ogólnoinformacyjnym powoduje rozbieżności w orzecznictwie w zakresie, czy należy przyznać takim znakom ochronę – tłumaczy Aleksandra Matwiejko z kancelarii Kruk, Pasierbiak, Wasilewski i Wspólnicy. Odmienne orzeczenia są wydawane np. w sprawach o ochronę znaków towarowych na butlach gazowych. W procesie dotyczącym stwierdzenia, czy częściowe zasłonięcie płaszcza butli folią narusza ochronę znajdujących się na niej znaków, oceny sądów różniły się znacząco. O ostatecznym rozstrzygnięciu zadecydował krytykowany przez praktyków wyrok SN z 14 marca 2008 roku. W późniejszej podobnej sprawie dwie instancje zaprezentowały pogląd przeciwny do SN.

Jak wskazuje Aleksandra Matwiejko, w wyroku z 30 czerwca 2006 r. (VI SA/Wa 2313/05) WSA w Warszawie stwierdził, że dopóki słowny znak towarowy jest zarejestrowany, nie może być uznany za oznaczenie ogólnoinformacyjne. Aby uzyskać taki skutek, konieczne byłoby przeprowadzenie postępowania administracyjnego stwierdzającego wygaśnięcie prawa ochronnego. Inaczej orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 21 maja 2009 r. (VI ACa 949/08). Uznał, że określenie „spirytus rektyfikowany” jest opisowym oznaczeniem informacyjnym i może być używane przez przedsiębiorców.

Problemy wynikają także z wąskiej interpretacji pojęcia znaku podrobionego, za który w przeważającej liczbie spraw sądy uznają jedynie oznaczenie identyczne z zarejestrowanym.

– Powoduje to iluzoryczność ochrony z art. 305 ustawy – Prawo własności przemysłowej. W miarę rozsądny naruszyciel nie będzie kopiował znaku w 100 proc. – podsumowuje Michał Jędrzejewski.