Jadący z nadmierną prędkością czytelnik „DGP” został zatrzymany przez funkcjonariuszy celnych. Chcieli oni ukarać łamiącego przepisy kierowcę mandatem, ale nasz czytelnik nie zgodził się go przyjąć. Czy słusznie?

Przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym dają organom celnym możliwość używania przyrządów kontrolno-pomiarowych, a w szczególności urządzeń do badania pojazdu, określania jego masy, nacisku osi lub prędkości, stwierdzenia naruszenia wymagań ochrony środowiska oraz do stwierdzenia stanu trzeźwości kierującego samochodem.

Takie uprawnienia budzą wątpliwości ekspertów. – Są one w dość odległy sposób związane z zadaniami Służby Celnej – stwierdza adwokat Andrzej Ossowski.

Prawnik podkreśla, że co prawda celnicy mogą kontrolować prędkość, z jaką poruszają się samochody, ale nie mogą karać mandatami kierowców łamiących przepisy drogowe. W świetle ustawy Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia uprawnienia do wystawiania mandatów ma tylko policja. Inne służby mogą prowadzić postępowanie mandatowe jedynie wtedy, gdy przepis szczególny tak stanowi. Nie ma takich uregulowań odnoszących się do funkcjonariuszy Służby Celnej, nie mogą więc oni wystawiać mandatów.

Kolejną komplikację stanowi to, że celnicy nie zostali wyposażeni w sprzęt do kontroli prędkości. – Patrole grup mobilnych Izby Celnej w Krakowie nie mają żadnych przyrządów kontrolno-pomiarowych do sprawdzania szybkości pojazdów. Ewentualne stwierdzenie przekroczenia prędkości na podstawie wskazań prędkościomierza auta Służby Celnej jest niedopuszczalne – tłumaczy Tomasz Kierski z Izby Celnej w Krakowie. Inne izby celne również nie mają sprzętu pozwalającego kontrolować prędkość pojazdów.

Kierowcy muszą jednak wiedzieć, że odmowa przyjęcia mandatu wystawionego przez celnika może nie być końcem sprawy.

– Organom administracji rządowej przysługują uprawnienia oskarżyciela publicznego. Mogą one wystąpić z wnioskiem o ukaranie sprawcy do sądu powszechnego – przestrzega Cezary Kosman z Izby Celnej w Poznaniu. Oznacza to, że funkcjonariusz celny może zrobić zdjęcie pojazdu, którego kierowca popełnia wykroczenie drogowe, i przekazać sprawę policji.

Eksperci uspokajają, że i wtedy można uniknąć mandatu. – Takie zdjęcie nie może być dowodem w sprawie, ponieważ nie widać na nim prędkości – przekonuje Sylwester Witalis z PricewaterhouseCoopers.