Na liście zakazanych substancji psychotropowych, którą zawiera ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, znalazł się mefedron, w Polsce reklamowany jako „biały proszek” bądź „sól do kąpieli”. Do tej pory odnotowano jeden śmiertelny przypadek bezpośrednio związany z zażyciem mefedronu w Szwecji. W Anglii prawdopodobnie z powodu owego środka zmarło już 14 osób. Zgodnie z nowymi przepisami mefedron w Polsce będzie można wykorzystywać jedynie do prowadzenia badań.

Kanabinoidy oraz homologi, które wchodzą w skład tzw. dopalaczy, znalazły się z kolei na liście zakazanych substancji odurzających. Środki te będą mogły być wykorzystywane wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub do prowadzenia badań.

Osoby, które nielegalnie wytwarzają bądź przetwarzają wyżej wymienione substancji, mogą trafić do więzienia nawet na trzy lata.

Dopalacz to nie narkotyk

Zmiana ustawy nadal nie rozwiązuje problemu, jaki stanowi sprzedaż często szkodliwych dla zdrowia dopalaczy. Mimo iż na terenie kraju znajdują się już 262 sklepy z owymi specyfikami (funshopy), zgodnie z nowymi przepisami dopalacze nadal są legalne. Nie można ich zupełnie wykluczyć z obrotu, ponieważ nie są narkotykami.

– Dopalacz to produkt, w którego skład wchodzą różne legalne substancje naturalne i syntetyczne, niejednokrotnie również znajdujące się w legalnym obrocie handlowym i wchodzące w skład np. kosmetyków – wyjaśnia Barbara Wilamowska, koordynator ministra sprawiedliwości ds. krajowego programu przeciwdziałania narkomanii. Wilamowska podkreśla jednak, iż spożywanie nieokreślonej substancji może być bardzo ryzykowne dla zdrowia.

Kolejna nowela

Problem dopalaczy częściowo rozwiąże następna nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jak zapowiadał minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, w przyszłości zostanie opracowany mechanizm służący do szybkiego diagnozowania nowych środków na rynku.

Tymczasem samorządy i sanepidy w wielu miastach postanowiły wziąć sprawę w swoje ręce. Zgierscy radni, mimo iż nie są do tego upoważnieni, walczą, by w ich mieście sprzedawanie i wytwarzanie dopalaczy oraz częstowanie nimi było zabronione. Łódzki sanepid kontroluje funshopy, ale jest bezradny. Dopalacze nie zawsze zawierają substancje zakazane, a ponadto nie służą przecież do spożywania, tylko – jak mówi napis na opakowaniu – do kolekcjonowania.