Projekt ustawy, która zwiększy ochronę nad czworonogami, jest już gotowy. Dziś podpiszą się pod nim posłowie ze wszystkich partii: szefowa zespołu Joanna Mucha z PO, jej zastępcy Eugeniusz Kłopotek z PSL, Marek Suski z PiS oraz reprezentująca Lewicę Elżbieta Streker-Dembińska. Idea zespołu polega na wypracowywaniu ponadpartyjnych projektów, które nie będą budzić kontrowersji.

– A po złożeniu ich w Sejmie każdy z posłów ma przekonywać kolegów ze swojego klubu, by propozycję poparł – mówi „DGP” Marek Suski.

Nowe prawo w tym roku

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt ma trafić do laski marszałkowskiej jeszcze przed poselskimi wakacjami, być może już jutro.

– Propozycje nie są kontrowersyjne, więc liczymy na to, że nowe prawo zacznie obowiązywać jeszcze w tym roku – mówi „DGP” Mucha.

Celem nowej ustawy ma być wprowadzenie zakazu uśmiercania czworonogów poza jasno określonymi wyjątkami, takimi jak np. ubój zwierząt gospodarskich czy połów ryb. Dziś przepisy są tak ogólne, że umożliwiają zabijanie kotów na skórki czy psów na tłuszcz.

Nowe prawo definitywnie zakaże też myśliwym strzelania do psów i kotów tylko dlatego, że biegają po lesie. – Otrzymywaliśmy bardzo wiele skarg od właścicieli psów, które zabito w ten właśnie sposób – twierdzi Joanna Mucha.

Myśliwi się bronią, że wolno im zabijać tylko psy zdziczałe, błąkające się same dalej niż 200 metrów od zabudowań i zagrażające zwierzynie łownej. – Zdarza się, że dzwonią do nas mieszkańcy wsi i proszą, by myśliwy zabił zdziczałego psa, bo grasuje i dzieci boją się chodzić do szkoły. Ale my to generalnie robimy bardzo niechętnie, psy to nie jest zwierzyna łowna – mówi Michał Kolasiński z Polskiego Związku Łowieckiego w Poznaniu.

Anna Mucha przekonuje, że praktyka wygląda inaczej. – Otrzymujemy sygnały o zabijaniu biegających po lesie pudli! – mówi Mucha.

Kiedy nowe prawo wejdzie w życie, zarządca obwodu stanie się za tego typu praktyki odpowiedzialny i w przypadku, gdy któryś z myśliwych zastrzeli psa, to właściciela obwodu będzie można pozwać do sądu.

Posłowie chcą też zakazać prowadzenia schronisk dla zwierząt dla zysku. W „DGP” opisywaliśmy sytuacje, w których gmina odstawia do schroniska psa, płaci za niego kilkaset złotych, po czym przestaje się nim interesować. Schronisko nastawione jedynie na zysk uśmierca zwierzę, by zrobić miejsce na przyjęcie kolejnego.

– Musimy ucywilizować działanie schronisk – kategorycznie podkreśla poseł Suski. Pomóc ma nie tylko przekształcenie schronisk w organizacje non profit, ale też zapis, że w przypadku gdy zwierzę trzeba zabić, np. z powodu choroby, musi się to odbywać w obecności lekarza weterynarii.

Obowiązkowe ubezpieczenie

Posłowie chcą też nałożyć na gminy obowiązek przygotowania planów zapobiegania bezdomności zwierząt, m.in. poprzez odstawianie ich do schronisk oraz sterylizację. Właściciele ras uznanych za agresywne będą musieli z kolei przy ich rejestracji przedstawić dowód, że wykupili obowiązkowe ubezpieczenie.

Projekt ma szansę przejść przez Sejm w ekspresowym tempie. Poseł PiS Zbigniew Dolata – mimo że do zespołu przyjaciół zwierząt nie należy – już teraz zapowiada, że w kwestii ochrony czworonogów „szaleństw nie będzie”. – Nie wyobrażam sobie partyjnych napięć w tym temacie – mówi Dolata.

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2009 roku stwierdzono w Polsce 1386 przestępstw znęcania się nad zwierzętami.