Jak złożyć pozew zbiorowy i jak się przed nim bronić

Trudno sobie wyobrazić bardziej widowiskową sprawę niż pierwszy w Polsce pozew zbiorowy. Przedsiębiorcy, którzy potracili majątki w wyniku powodzi, kontra państwo, które nie dopilnowało wałów i nie ostrzegło zawczasu swoich obywateli o niebezpieczeństwie. Wniosek złożą w tym tygodniu. ządają kilku milionów złotych.

Mimo że od powodzi minęły zaledwie dwa miesiące, pozew jest już gotowy. – Mamy też wymaganych przez ustawę 10 powodów, minimum, by zgłosić pozew zbiorowy – mówi nam mecenas Dominik Gałkowski z kancelarii Kubas, Kos, Gaertner, która reprezentuje powodzian. – Ich roszczenia są zróżnicowane, największe sięga 2 mln złotych. Dopracujemy ostatnie szczegóły i w ciągu kilku dni składamy pozew – zapowiada Gałkowski.

Tak oto powodzianie staną się prekursorami nowego instrumentu prawnego, który może zrewolucjonizować polski system prawny.

Kolejka chętnych

Pozwy zbiorowe z powodzeniem funkcjonują w krajach anglosaskich, a w latach 80. przyjęły się też w Europie Zachodniej – m.in. w Niemczech, Hiszpanii, we Francji i w Szwecji. W polskim prawie po raz pierwszy potrzeba stworzenia w instytucji pozwu zbiorowego pojawiła się po katastrofie MTK w Katowicach w 2006 roku. Gdy runęła hala, w której trwały targi gołębi, zginęło 65 osób. 140 rannych miesiącami przebywało w szpitalach i na rehabilitacji. I choć od tragedii minęły ponad cztery lata, większość spraw cywilnych o odszkodowania i zadośćuczynienia zostało zawieszonych. Wszystko dlatego, że nie zakończył się proces karny.

Ofiary tragedii wyczekiwały na możliwość zbiorowego pozwu, bo wspólnie będzie im łatwiej dochodzić roszczeń. – Mamy zamiar z tego skorzystać – zapowiada Marcin Marszołek, prezes katowickiego stowarzyszenia Wokanda, które reprezentuje blisko 80 poszkodowanych w tragedii. – Musimy tylko wybrać reprezentanta i ustalić kwoty odszkodowania. Z pozwem wystartujemy nie wcześniej niż na jesieni – dodaje Marszołek.