Rama to nazwa znanej marki margaryny produkowanej przez międzynarodowy koncern Unilever. Choć produkowana jest od 1924 r., firma dopiero kilkanaście miesięcy temu zauważyła, że nie ma praw do polskiego adresu internetowego o takiej nazwie. – A przecież dziś bezwarunkowym zwyczajem rynkowym jest rezerwowanie wszelkich domen, które mogłyby być wykorzystane w biznesie – mówi Marcin Kuśmierz, dyrektor zarządzający Home.pl, firmy świadczącej usługi hostingowe.

Walka o nazwę

Unilever postanowił swój błąd naprawić. Pozwał właścicielkę domeny do Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. Bez sukcesu. Eksperci uznali, że „rama” w języku polskim ma co najmniej kilka innych znaczeń, które są co najmniej tak popularne jak nazwa margaryny. Sąd oddalił powództwo. – Założeniem jest, że rejestrator domeny miał czyste intencje, i tak właśnie uznano w tym przypadku – tłumaczy Ireneusz Matusiak, prezes sądu.

Podobną sprawę wygrał natomiast polski oddział znanego producenta sprzętu elektronicznego Panasonic. W ubiegłym roku wytoczył proces właścicielowi domen Lumix.pl, Lumix.com.pl i Toughbook.com. Pierwsze dwie wykorzystują znaną nazwę marki aparatu fotograficznego, a drugie laptopa. Oba, zanim pojawiły się w Polsce, były od lat znane za granicą. A mimo to prywatna firma zarejestrowała je w 2005 r. Więcej, wykorzystywała je do internetowej sprzedaży sprzętu elektronicznego. – W tym wypadku korporacja przespała odpowiedni moment do rejestracji adresu, ale ewidentnie racja leżała po jej stronie, bo strony zarejestrowano, wiedząc o jej prawach do marek, i wykorzystywano je do działalności konkurencyjnej – mówi Matusiak.

Adres jak prawa autorskie

Sąd przychylił się do takiej argumentacji i nakazał pozwanemu oddanie adresów oraz opłacenie kosztów procesu. Panasonic, choć wygrał proces, nie chce skomentować, dlaczego w ogóle się na niego zdecydował. Spornych adresów nie wykorzystuje. – To właściwie wstyd dla korporacji, by dopuścić do takiej sytuacji. Duże firmy już właściwie nauczyły się na swoich błędach i zanim wypuszczą nową markę na rynek, sprawdzają dostępność domen w sieci – tłumaczy Kuśmierz z Home.pl. Nikt nie chce dopuścić do sytuacji, w której od lat jest operator komórkowy Play. Nie może posługiwać się najbardziej oczywistym adresem Play.pl, bo ten należy do pewnego sklepu internetowego. Operator P4 nie walczy jednak o domenę przed sądem polubownym. Od dawna stara się wynegocjować cenę za odsprzedaż domeny. Wciąż bez skutku.

Dobry adres internetowy to niezła inwestycja. Walcząc o klientów w sieci, firmy sięgają po coraz bardziej dyskusyjne etycznie sposoby. Należy do nich rejestrowanie stron internetowych łudząco podobnych do nazw stron konkurentów (czasem różnią się one tylko jedną literą) lub rejestrowanie domen szybciej, niż zdąży to zrobić znana firma. I dlatego procesów o domeny będzie coraz więcej. – Przedsiębiorcy traktują dziś adresy internetowe jak każde inne dobro związane z prawami autorskimi – tłumaczy Ireneusz Matusiak.

Tylko w 2009 r. przed polskim sądem domen odbyło się 99 takich procesów, jak te z udziałem Panasonica czy Unilevera. W tej chwili toczy się ich czterdzieści. Kolejnych kilkanaście rozstrzygnięć zapadło przed Sądem Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej, ale też przed sądami powszechnymi w całym kraju.

525 spraw odbyło się od 2003 r. przed polubownym sądem ds. domen w Warszawie

90 tys. polskich adresów nie działa, choć są wykupione. Właściciele odsprzedadzą je, kiedy ich wartość wzrośnie

150 tys. euro miał zapłacić operator Orange za domenę agencji reklamowej o tej samej nazwie