Tylko we Wrocławiu jest około 50 tys. mieszkań komunalnych. Oznacza to, że mieszka w nich ponad 1/4 obywateli miasta. Obecnie w kolejce do podpisania umowy najmu czeka we Wrocławiu około 3 tys. osób. Są to rodziny, które są najczęściej w bardzo trudnej sytuacji. Nie stać ich na własne mieszkanie, więc koczują u swoich rodzin lub cisną się w cztery lub pięć osób w wynajmowanej trzydziestometrowej kawalerce. Bez względu na to, ile miasto buduje nowych mieszkań komunalnych, długość kolejki jest taka sama. W miejsce tych, którzy uzyskali mieszkanie, pojawiają się kolejni i czekają miesiącami.

Nasz pomysł jest prosty. Dla przykładu wyobraźmy sobie sytuację młodego doktoranta, który ma żonę i małe dziecko. On ma około 1,2 tys. zł stypendium, a ona zajmuje się wychowaniem potomka. Nie mają innych dochodów. Nie mamy chyba wątpliwości, że takie osoby powinny dostać mieszkanie komunalne i po kilku miesiącach oczekiwania rzeczywiście tak się staje. Mija jednak osiem lat. Doktorant stał się doktorem i zaczyna zarabiać 4 czy 5 tys. zł na rękę. Jego żona odchowała dziecko i też znalazła sobie pracę. Osiągają poziom zamożności, który pozwala im spokojnie kupić sobie mieszkanie na wolnym rynku. Dlaczego więc nie mieliby zwolnić mieszkania komunalnego z mniejszym, dofinansowywanym czynszem, a ich miejsca nie miałby zająć młodszy kolega, będący w sytuacji, w jakiej był kilka lat temu obecny doktor? Jest to nie tylko logiczne, ale i sprawiedliwe społecznie.

Przepisy nie pozwalają nakreślać takich scenariuszy i rodzina doktora może dzisiaj mieszkać w lokalu komunalnym dożywotnio. Nie ma obecnie żadnych procedur, które weryfikowałyby sytuację majątkową najemców. Pamiętajmy, że czynsze w mieszkaniach komunalnych są dotowane. Stawka bazowa za metr kwadratowy we Wrocławiu to 5,33 zł, natomiast średni koszt utrzymania to 8,88 zł. Różnica jest dopłacana z podatków uiszczanych przez obywateli naszego miasta. Podobnie jest w innych polskich miastach.

Władze Wrocławia opowiadają się za zmianą regulacji prawnych dotyczących mieszkań komunalnych. Chcielibyśmy, by mieszkania trafiały w ręce tylko tych osób, które rzeczywiście potrzebują pomocy i zapewnienia dachu nad głową. W pierwszej kolejności należy wprowadzić dopuszczalny limit zarobków na członka rodziny mieszkającej w danym lokalu komunalnym. Musiałby być on na tyle wysoki, by najemca osiągający wskazany w nim pułap dochodów mógł wziąć bez problemu kredyt mieszkaniowy. Ta kwota musi być też elastyczna i uzależniona od ceny metra kwadratowego mieszkania w danej gminie. Nie może być taka sama dla Warszawy, Wrocławia i Pruszcza Gdańskiego. Takie wiadomości byłyby do zweryfikowania na podstawie corocznego zeznania podatkowego.

Należałoby wprowadzić bardzo długie terminy wypowiedzenia najmu mieszkania komunalnego. Powinny być one przynajmniej dwuletnie. To wystarczający okres, by móc spokojnie unormować swoją sytuację mieszkaniową. Tym samym lokatorzy będą mogli, po pierwsze – wykupić zajmowane przez siebie mieszkanie komunalne. Nie ma bowiem powodów, by zabronić im pozostania w mieszkaniach, do których przez lata się przyzwyczaili. Pozyskane w ten sposób pieniądze samorząd może przeznaczyć na wykupienie kolejnego lokalu lub zainwestowanie w jego budowę. Druga sytuacja będzie występowała wówczas, gdy najemca zdecyduje się na wyprowadzkę. W grę wchodzi wówczas zakup mieszkania na wolnym rynku za gotówkę lub na kredyt. Będzie to także dodatkowy impuls dla rynku budownictwa mieszkaniowego. Pojawiają się na nim osoby, które do tej pory nie czuły potrzeby posiadania własnego mieszkania i stać je przynajmniej na zaciągnięcie kredytu.

W trzecim scenariuszu może zdarzyć się tak, że w ciągu tych dwóch, trzech lat wypowiedzenia sytuacja majątkowa najemcy może ulec pogorszeniu. Wtedy taką informację przekaże on do zarządu zasobu komunalnego. W takiej sytuacji wypowiedzenie będzie automatycznie anulowane i nastąpi powrót do sytuacji sprzed wypowiedzenia. Dobrze sytuowane rodziny stanowią szacunkowo kilka procent ogółu najemców mieszkań komunalnych. W przypadku Wrocławia 1 proc., co daje ponad 500 mieszkań.

PAWEŁ CZUMA

Urząd Miasta Wrocławia