Od 2003 roku samorządy gminne zmagają się z problemem planowania przestrzennego, który pojawił się wskutek zmiany systemowej wynikającej z ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Na mocy tej ustawy ogólne plany zagospodarowania przestrzennego obejmujące obszar całych gmin i szczegółowe dotyczące części tych obszarów, uchwalone przed rokiem 1995, definitywnie straciły ważność. Pomimo że ustawodawca przewidział aż dziewięć lat na sporządzenie nowych planów, większość gmin w Polsce, w tym również wielkie miasta, znalazła się w sytuacji, kiedy realizacja inwestycji została skazana na tryb administracyjny, odbywający się w zasadzie w sposób pozaplanistyczny – bez udziału prawa miejscowego. Brak motywacji gmin do sporządzania planów miejscowych i braku popytu na tę dziedzinę usług spowodowało odejście fachowej kadry, często likwidację gminnych służb planistycznych oraz lukę w myśleniu i dostrzeganiu istoty planowania przestrzennego w rozwoju gmin przez ich władze. Kiedy okazało się, że odwrotu od istniejącego systemu prawnego nie ma, została rozpoczęta, szczególnie w dużych ośrodkach, akcja pokrywania powierzchni gmin, uchwalanymi ochoczo przez radnych, miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, co spowodowało pogoń za statystyką, gdzie treść planów stała się kwestią drugorzędną.

Sposób sporządzania planów co do ich procedury został określony bardzo szczegółowo w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 roku. Kwestie zawartości merytorycznej i metodologii minister infrastruktury określił w rozporządzeniu w sprawie wymaganego zakresu projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Oba akty prawne, poza kwestią proceduralną i dokumentacyjną, pozwalają na dużą dowolność w tworzeniu treści planów, nie różnicują jednak zakresów ustaleń, wielkości czy celu opracowania. W połączeniu z różnie interpretowanymi regulacjami określonymi w przepisach odrębnych, poziomem wiedzy, doświadczenia, wyobraźni czy zwykłego rozsądku projektantów planów powstają często zapisy niepotrzebnie rozbudowane i szczegółowe, nieegzekwowalne na etapie pozwolenia na budowę. Z kolei wiele sprzeczności, niejasności i nieprzemyślanych zapisów często powoduje wręcz szkodliwość ich realizacji lub w sposób zupełnie nieuzasadniony blokuje możliwość sensownej zabudowy. Niestety, niewiele jest przykładów opracowań gwarantujących ustawowy ład i jakość przestrzenną.

Warto zastanowić się nad stopniem szczegółowości zapisów i ich elastyczności oraz dopuszczeniem zróżnicowanej skali rysunku planu. Trzeba pamiętać, że plan miejscowy to prawne przeznaczenie terenu i taka jest jego podstawowa funkcja jako prawa miejscowego. Zasady zagospodarowania powinny być ustalane w sposób uzasadniony i na tyle szczegółowy, na ile taka potrzeba wynika z celu, jaki chcemy osiągnąć, bądź zagrożeń, jakich chcemy uniknąć. Jeżeli wdajemy się w precyzyjne zapisy odnoszące się do architektury obiektów, to przede wszystkim muszą być one oparte na wizji urbanistycznej, jaką chcemy uzyskać. Oznacza to, że dobry plan miejscowy to plan poprzedzony właściwą koncepcją, którą nieraz należałoby odnaleźć w konkursie.

Jerzy Tokajuk, prezes oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich w Białymstoku