Od pięciu miesięcy obowiązuje już Traktat Lizboński, a Sejm i rząd pracują na starych zasadach. Dopiero teraz sejmowa komisja przygotowała projekt ustawy dostosowującej działania rządu i parlamentu do nowej rzeczywistości prawnej.

Projekt ustawy zakłada, że do stanowiska rządowego w sprawie dyrektywy czy rozporządzenia powinna być dołączona analiza skutków prawnych aktu unijnego dla polskiego systemu prawa, skutków społecznych, gospodarczych i finansowych. Jak informuje szef sejmowej Komisji Europejskiej, poseł Stanisław Rakoczy, projekt ustawy o współpracy znajdzie się w najbliższym porządku obrad Sejmu, tj. 28 kwietnia.

– Najpilniejszą sprawą jest ustalenie planu rozwoju Unii w Agendzie 2020. Musimy zająć stanowisko w sprawie strategii finansowej i polityki rolnej – mówi Stanisław Rakoczy.

W maju Sejm ma za zadanie ocenić pracę Europolu, czyli europejskiej policji.

Konieczność zmiany obowiązujących przepisów to skutek Traktatu Lizbońskiego. Rząd i parlament opiniują rozporządzenie, decyzje i dyrektywy zgodnie z zasadą pomocniczości. Polega ona na zbadaniu, czy załatwienie danego problemu można uregulować za pomocą środków lokalnych lub krajowych, czy niezbędna jest interwencja wspólnotowa.

Jeżeli w toku analizy okaże się, że np. daną kwestię można załatwić poprzez uchwałę rady gminy, to władze centralne, a tym bardziej Unia, nie powinny się w tę sprawę angażować.