Seremet spotkał się z sejmową komisją sprawiedliwości i praw człowieka. Szef komisji Ryszard Kalisz (Lewica) podkreślił, że spotkanie miało charakter czysto informacyjny, bo odkąd rozdzielono prokuraturę od ministerstwa sprawiedliwości, Sejm nie sprawuje nad nią bezpośredniej funkcji kontrolnej. Wiele pytań posłów dotyczyło jednak konkretnych śledztw oraz decyzji kadrowych Seremeta.

"Od lat prokuraturze stawiano zarzut politycznego zaangażowania. Pod moim przewodnictwem będzie ona działać tylko na podstawie prawa, niezależnie od tego, kogo będą dotyczyć postępowania i jaki jest moment kalendarza wyborczego. Postaram się to udowodnić" - zadeklarował.

Posłowie PO wyrażali jednak sceptycyzm w tej sprawie, powołując się na to, jakich Seremet dobrał sobie zastępców. Andrzej Czuma (b. minister sprawiedliwości i szef komisji śledczej ds. nacisków) pytał o prok. Marzenę Kowalską, nadzorującą obecnie prokuratorskie piony ds. przestępczości zorganizowanej). "Zaskoczyła mnie ta nominacja, bo gdy komisja śledcza chciała ją wezwać i dzwoniłem do niej w tej sprawie, ona przeważnie była chora" - powiedział i przypomniał, że za czasów, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro, a Kowalska - szefową Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, Ziobro pomijał ją i kontaktował się bezpośrednio z jej podwładną Elżbietą Janicką.

Poseł PO Jerzy Kozdroń dodał, że gdy posłowie pracowali nad przepisami o rozdzieleniu prokuratury od rządu "mieli sen, że uda się prokuraturę uczynić niezależną i apolityczną". "Pańskie nominacje każą nam dziś myśleć o tym sceptycznie. Nie można było w tym sześciotysięcznym korpusie prokuratorskim znaleźć takich osób, które w przeszłości nie identyfikowały się z żadną opcją polityczną?" - pytał.

Seremet odparł, że zna kwestię "różnicy zdań" między Kowalską a Ziobrą co do "otoczki sprawy pewnego sławnego kardiochirurga", a jej zwolnienia lekarskiego "kwestionować nie śmie". "Nie ma podstaw do niepokoju w sprawie decyzji kadrowych" - zapewniał i apelował, aby dokonywać ocen "całościowych" po powołaniu szefów prokuratur apelacyjnych i okręgowych. "Rzeczywistość jest taka, że prokuratorzy w różnych okresach mieli różne sukcesy i wtedy awansowali - a działo się to za czasów różnych ministrów. Miałem świadomość, że te etykiety przeniosą się na mnie" - powiedział.