"Znajomość języka polskiego jako wyznacznik polskości nie sprawdza się. Na pewno nie sprawdziło się założenie, że będzie to masowa akcja, która pokaże, ilu mamy rodaków (na świecie). Tak naprawdę to nie jest tak, że nasi rodacy, gdzie by na świecie nie byli i jak bardzo nie czuliby się związani z Polską, zachowują w stopniu dostatecznym znajomość języka polskiego" - twierdzi Szymański.

"Stosuje się uproszczenie, mówiąc "Polacy za granicą". Tu chodzi o Polaków i osoby polskiego pochodzenia za granicą. Jedni bowiem czują się Polakami, inni zaś Amerykanami, Kanadyjczykami, ale polskiego pochodzenia i nie kryją tego, wręcz szczycą się tym. Nie należy natomiast tych milionów na świecie utożsamiać z osobami, które wyłącznie czują się Polakami, a dopiero w drugiej kolejności obywatelami tych państw, w których mieszkają. I w obu tych grupach kryterium znajomości języka polskiego, to nie jest to kryterium, które odpowiada rzeczywistości. Można się czuć Polakiem, nawet wyznawać tradycje, a już nie mówić po polsku" - tłumaczy szef Departamentu Współpracy z Polonią.

Szymański zwraca uwagę, że "wpływ na zmniejszanie się zainteresowania Kartą Polaka ma choćby odległość od konsulatów niektórych skupisk Polaków na Wschodzie". "Przeciwdziałamy temu w ten sposób, że konsulowie jadą i przyjmują wnioski w miejscach, gdzie ci Polacy są i to rozwiązuje problem" - tłumaczy rozmówca PAP.

"Bardzo byśmy się cieszyli, żeby jak najwięcej osób, które czują się Polakami, mówiło po polsku. Ludzie widząc, że nie mogą teraz spełnić tego kryterium, zaczęli uczyć się polskiego. Odnotowujemy wzrost zainteresowania nauką polskiego w tych krajach" - dodaje Maciej Szymański.

Przypomina, że warunki starania się o Kartę Polaka określa ustawa i to nią należy się kierować. "Wiele osób interweniuje u nas, dlaczego ktoś dostał, a ktoś inny nie dostał Karty Polaka. Najczęściej (z zażaleniem) zgłaszają się do nas nie osoby, które chciały uzyskać Kartę Polaka, ale jacyś ich znajomi, krewni" - precyzuje Szymański.

Najważniejsza jest znajomość języka polskiego

Podkreśla, że "ustawa wymienia właściwie trzy warunki (przyznania Karty Polaka - PAP), ale tak naprawdę najważniejszy z nich to znajomość języka polskiego. Pozostałe dwa mówią o tym, że nie można być obywatelem polskim, ani repatriantem. Dochodzi do tego jeszcze wymóg złożenia deklaracji o przynależności do narodu polskiego". "Warunki te - jak dodaje - mają jednak mniejszy wpływ na to, jak w tej chwili funkcjonuje ustawa o Karcie Polaka, na to jak jest realizowana. Rozstrzygający i decydujący wpływ ma znajomość języka polskiego".

"Na etapie dyskusji nad ustawą o Karcie Polaka myślano, że będzie to masa, zalew wniosków. Sami mieliśmy wątpliwości, czy będziemy w stanie sprostać temu zadaniu jako służba zagraniczna, która te wnioski przyjmuje" - mówi PAP Szymański. "To konsulowie przyjmują wnioski, przeprowadzają rozmowy kwalifikacyjne, oceniają czy człowiek w stopniu nawet bardzo podstawowym zna język polski" - wylicza. Jego zdaniem, "szeregi te powoli topnieją". "Jest coraz mniej chętnych, jakkolwiek ciągle jeszcze są miejsca, w których Karta nie tylko cieszy się wielkim zainteresowaniem, ale aplikują o nią bez wątpienia osoby, które powinny ją otrzymać, czyli te, które rzeczywiście należą do narodu polskiego, albo dysponują stosownymi, jeszcze wcześniejszymi dokumentami, kultywują polskie tradycje, mówią po polsku" - zastrzega.

Największe zainteresowanie Kartą Polaka jest na Ukrainie, Białorusi i na Litwie. Według raportu Kancelarii Premiera Rady Ministrów (KPRM) z 17 marca 2010 roku w polskich konsulatach na Ukrainie złożono 23 423 wnioski o Kartę Polaka, w tym najwięcej we Lwowie (17 931), Łucku (2757) i Kijowie (2163), na Białorusi - 14 509, następnie na Litwie - 2424, w Rosji - 1427, na Łotwie - 963, w Kazachstanie - 648, w Mołdawii - 265, czy 66 w Uzbekistanie, 41 w Armenii, 36 w Azerbejdżanie, 16 w Turkmenistanie i 14 w Gruzji. W sumie na świecie aplikacje złożyło 44 080 osób.

"Głównym przywilejem (wynikającym z Karty Polaka) jest refundacja opłat wizowych. Ale już realizacja takiego zapisu, że (posiadacze KP) mają ulgowy wstęp do muzeów (w Polsce - PAP), niestety nie sprawdza się. Wszystkie pozostałe (ulgi) są albo nierejestrowane, albo nierejestrowalne. Zdarzają się sytuacje, kiedy zgłasza się wycieczka rodaków wyposażonych w Kartę Polaka, i jest odprawiana z kwitkiem, albo informowana, że ulga obejmuje tylko ekspozycję stałą (...) Są to rzadkie przypadki, ale zdarzają się" - mówi Szymański.

Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, odpowiada: "Trochę chodzi o niedoinformowanie w kraju o tym, jak ta ustawa funkcjonuje i kogo do czego zobowiązuje, czy o dbałość tych instytucji o własny interes, ale w tej sytuacji te instytucje muszą zgłosić się do swoich właściwych organów centralnych i sprawdzić jak powinny funkcjonować".