W Polsce ochrona zabytków jest niedostateczna. Wynika to ze słabej egzekucji prawa przez konserwatorów zabytków oraz lekceważenia problemu przez sądy i prokuraturę - uważa wiceszef Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Tomasz Merta.
Publikacja: 3 marca 2010, 15:41 Aktualizacja: 3 marca 2010, 15:45
W środę odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, na którym Merta przedstawił informację pt. "Instrumenty ochrony zabytkowej przestrzeni publicznej".
"Ustawa o ochronie zabytków zapisuje kary, takie jak grzywna np. za zawieszenie reklamy na zabytku czy karę do dwóch lat więzienia za jego zniszczenie, ale faktem jest, że gdy tego rodzaju rzeczy są zgłaszane na policję i prokuraturę, to prokuratura po rozważeniu sprawy nie wszczyna postępowania albo to postępowanie umarza albo sąd zamyka postępowanie, twierdząc, że sprawa miała znikomą szkodliwość społeczną" - powiedział Merta.
Jak zaznaczył, w przygotowywanej obecnie przez resort nowej ustawie o ochronie zabytków znajdą się zapisy, które zmienią sposób karania niszczycieli zabytków. "Chodzi o to, by nie grozić jakimiś teoretycznymi karami więzienia, ale wysokimi karami finansowymi, co będzie znacznie łatwiejsze do nakładania i egzekwowania" - tłumaczył Merta. "To byłaby ogromna różnica" - dodał.
Ponadto, wiceminister zwrócił uwagę, że konserwator zabytków ma za słabe umocowanie prawne, by skutecznie egzekwować przepisy. "W wielu przypadkach konserwator okazuje się słabszy w starciu np. z urzędniczą retoryką, która mówi o konieczności usprawniania i przyspieszania procesu inwestorskiego" - podkreślał Merta.
W jego opinii, na uwagę zasługuje także pomysł wzmocnienia uprawnień społecznego opiekuna zabytków, który mógłby jako oskarżyciel publiczny zgłaszać naruszanie przepisów do prokuratur i sądów.
1: Vesemir z IP: 80.53.75.* (2010-03-04 08:23)
""W wielu przypadkach konserwator okazuje się słabszy w starciu np. z urzędniczą retoryką, która mówi o konieczności usprawniania i przyspieszania procesu inwestorskiego" - podkreślał Merta"
No to uściślijmy: organ administracji architektowniczno - budowlanej ma 65 dni na wydanie pozwolenia na budowę. Przed jego wydaniem musi uzyskać postanowienie uzgadniajace od konserwatora. ten jednak ma aż 30 dni na wydanie takiego postanowienia. W praktyce wygląd to więc tak: wniosek o pozwolenie na budowę - wezwanie o braki (często jest niekompletny) - 7 dni na uzupełnienie + czas na dotarcie przesyłki do organu - czas na analizę sprawy i przygotowanie projektu decyzji do uzgodnienia i dopiero sprawa trafia do konserwartora. A ten może ale nie muis zmieścić się w trzydzistu dniach. A inwestor stoi na organem i grozi pozwem cywilnym bo kredyt, bo odsetki, bo inne zobowiązania. Skróćcie wiec czas, w jakim konserwator miałby wydać opinię.

Aby równomiernie rozłożyć pracę w sądach, wystarczy stworzyć listę sędziów rezerwowych różnych specjalności.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?