Aż 40 proc. studentów podczas pisania prac magisterskich i licencjackich łamie prawa autorskie. 100 uczelni wyższych walczy z procederem, sprawdzając prace programem antyplagiatowym. Za kopiowanie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do trzech lat.
Publikacja: 1 marca 2010, 03:00 Aktualizacja: 1 marca 2010, 13:10
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
11: ryszardjk z IP: 82.229.240.* (2010-03-01 14:46)
a ilu doktorow i "profesorow"..,
12: Irakay z IP: 83.31.248.* (2010-03-01 16:20)
Praca magisterska to już przeżytek! Niestety musi zostać bo inaczej na studiach nikt prawie nic nie napisze ... no chyba, żeby za pracę pisemną uznać test (a może to już jest praca pisemna)?
13: maro z IP: 83.31.43.* (2010-03-01 21:20)
ludzie kochani, przecież to całe pisanie prac i ich późniejsza obrona to czysta fikcja i gra w teatrzyk pt. "Wysoka jakość polskiego szkolnictwa wyższego". Studenci udają, że cokolwiek wymyślają, wałkują te same tematy od 40 lat, kompilują tylko to co już ktoś dotychczas napisał (nawiasem mówiąc - w naukach humansitycznych a także w prawie - cała działalność tzw. nauki do tego tylko się sprowadza). Co nowego można tam wymyślić ? To tylko bzdurny wymóg mający pokazywac, jaki to niby poziom się w Polsce trzyma.
Kadra też się do tego dokłada udając, że jakiekolwiek prace wnikliwie czyta i sprawdza, gdy w rzeczywistości hurtem podbija podpis i taśmowo promuje kolejnych absolwentów. Powiedzcie, jak profesor który ma 100 prac mgr jako promotor z różnych uczelni może je sprawdzać, poprawiać i kierować studentem ? przecież to są jawne kpiny. I tak tkwimy w takiej ułudzie od dziesięcioleci a efekty widzimy dookoła, nie tylko na uczelniach.
14: pandora z IP: 77.223.200.* (2010-03-01 23:30)
Paradoksalnie na wielu uczelniach, m.in. na wydziałach dziennikarskich UŚ jest wręcz przykaz pisania prac magisterskich praktycznie składających się wyłącznie z cytatów i przypisów do publikacji w wiekszości wykładowców owej uczelni czy osób przez nich uznawanych.
Dla mnie powiedzenie że praca może być plagiatem jest śmieszne ponieważ i tak nie sa to prace naukowe- twórcze tylko przepisywanie po innych.
Co to ma jednak wspólnego z edukacją ? Nie mam pojęcia.
Z pewnością ma jednak wiele wspólnego z reklamą środowiska akademickiego w wąskim gronie.
Kiedyś jedna ze studentek na dziennikarstwie chciała napisać pracę w formie wywiadu.Nie pozwolili jej.(SIC!)
wiec o czym tu mowa.
Niech się prokuratura zajmie lepiej ściganiem prawdziwych złodziei.
15: Merci z IP: 91.94.93.* (2010-03-03 12:32)
Studenci nie mają odwagi ani umiejętności samodzielnego myślenia. Egzaminatorzy niepotrzebnie ulegają niskiemu poziomowi studentów. Co najwyżej tylko 10 % studentów powinno uzyskać tytuł magistra. Byłoby dużo lepiej, a magister zacząłby coś znaczyć. Teraz jestem na podyplomowych studiach i spostrzegam, ze poziom intelektualny, światopoglądowy, czy nawet fachowy kolegów jest żałosny.
16: Andrzej z IP: 91.150.222.* (2010-03-07 00:33)
Powstaje pytanie natury doktrynalnej czym we współczesnym świecie jest dzieło? Przecież prawie cała populacja końcy szkołę średnią. W ramach minimów programowych trzeba przygotowywać wypracowania. Podobnie połowa studiuje nabywając umiejętność przygotowania chociażby pracy magisterskiej. Jeżeli przyjmiemy, że umiejętności nabywane w szkole średniej pozwalają zostać twórcą to wypaczymy idee prawa autorskiego które co prawda nie wprost ale w sposób dorozumiany zakłada wyjątkowe zdolności autora na tle społeczności. Stąd umiejętności które można nabyć przez naukę w szkole dają szanse na indywidualny charakter dzieła ale raczej nie na twórczy albo na odwrót. Podobnie ze studiami które stały się powszechne. Moim zdaniem wobec przemian jakie zachodzą we współczesnym świecie trzeba na nowo zastanowić się czy tradycyjne podejście traktujące prace magisterskie jako podlegające prawu autorskiemu jest właściwe. Moim zdaniem ściąganie powinno być karane przede wszystkim przez uczelnie w oderwaniu od prawa autorskiego. Trzeba egzekwować odpowiedzialność promotora i recenzenta na równi ze studentem. Rekordziści prowadzą po 20 prac magisterskich i licencjackich! Znam prypadek napisania recenzji do pracy magisterskiej otrzymanej na godzinę przed obroną! Poza przeczytaniem spisu treści, tytułu i wniosków recenzent nie zrobił nic ponad wklejeniem do wzorca receznzji informacji o pracy. To też przyczynek do dyskusji czy recenzja jest przedmiotem podlegającym ochronie prawa autorskiego. Przypadek odosobniony pewnie tak. Przeciętność wieczór na zrecenzowanie 150 stronicowej pracy i 3-5 magistrantów na rok. O jakiej jakości kształcenia mówimy. Po co do takich działań angażować prokuraturę skoro środki naprawy są na uczelniach.
17: mgr inż. z IP: 77.91.63.* (2010-06-11 22:34)
A jak podejść do sprawy definicji i twierdzeń (z założenia koniecznością jest ich cytowanie w całości) - które przez system "plagiat" traktowane są jako plagiat !!!
Moi promotorzy (na szczęście) zdawali sobie sprawę z tego faktu i pomimo 40% "zgodności" z tekstem należącym do kogoś innego - obroniłem swoje prace.
A dodatkowo - miałem "zapożyczenia" (nauki ścisłe) ze sprawozdaniem z obrad rady gminy dotyczącej gospodarki komunalnej !!!
18: Kamil z IP: 93.105.76.* (2012-02-24 18:39)
Bo trzeba używać programu ze strony www.antyplagiat.net wtedy nikt się nie przysra o plagiat

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.