statystyki

Za plagiat student może stracić tytuł magistra

autor: Katarzyna Wójcik-Adamska01.03.2010, 03:00; Aktualizacja: 01.03.2010, 13:10
  • Wyślij
  • Drukuj

Aż 40 proc. studentów podczas pisania prac magisterskich i licencjackich łamie prawa autorskie. 100 uczelni wyższych walczy z procederem, sprawdzając prace programem antyplagiatowym. Za kopiowanie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do trzech lat.





Studenci właśnie rozpoczęli pisanie prac magisterskich i licencjackich. Niestety nawet 40 proc. z nich ogranicza się do przepisywania fragmentów literatury fachowej, bez powołania się na źródło. Mało kto z piszących wie, że naruszanie cudzych praw autorskich może zakończyć się wszczęciem postępowania karnego.

– Student zamierzający ułatwić sobie pracę, kopiując część cudzego utworu, powinien pamiętać, że zgodnie z art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do trzech lat – mówi Paweł Sowisło, adwokat z kancelarii Sowisło & Topolewski.

Przykłady naruszeń

O tym, jak poważne mogą być skutki dopuszczenia się plagiatu przy pisaniu pracy magisterskiej, przekonała się Emila P. W 2008 roku Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu odebrał jej tytuł magistra. Studentka pisała pracę z filozofii. Okazało się, że ponad połowę przepisała z monografii dr. hab. Marka Kilianka z Poznania. Toruński sąd uznał studentkę winną i skazał ją na osiem miesięcy prac społecznych w zawieszeniu na dwa lata.

Plagiatem – w ścisłym znaczeniu – jest przejęcie i udostępnienie pod swoim nazwiskiem twórczych i indywidualnych elementów cudzego utworu.

– Ustawa dopuszcza cytowanie, czyli przytaczanie urywków rozpowszechnionego utworu lub drobnego utworu w całości w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem i prawami gatunku twórczości – wyjaśnia dr Wojciech Machała z Wydziału Prawa i Administracji UW.

Cytat zawsze musi być podpisany – cytujący powinien podać nazwisko twórcy utworu cytowanego i jego tytuł.

– Nie można nazwać plagiatem samego wykrycia zbieżności tekstu pracy studenta z innymi tekstami. Dopiero brak wskazania źródła zapożyczenia pozwala rozważać taki zarzut – mówi Marcin Chałupka, ekspert prawa szkolnictwa wyższego.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 18

  • 1: pan-zygmunt z IP: 83.6.180.* (2010-03-01 03:25)

    A co zrobić z dziennikarzami, którzy cytują żywcem ustawę, nie dają przypisu a w swoim artykule najwyżej zaczynają zdanie np. "Ponadto, należy również zauważyć, że..." itd. itp.? Potem plagiat,pl taki artykuł wychwytuje - dajmy na to z gazety prawnej - i zaznacza, że złamało się prawa autorskie?
    Przypominam, że plagiat,pl dość radośnie wychwytuje teksty cytowane...

  • 2: Dla pana-zygmunta z IP: 89.171.10.* (2010-03-01 08:26)

    Wg art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
    z dnia 4 lutego 1994 r. nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego:
    1) akty normatywne lub ich urzędowe projekty;
    2) urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole;
    3) opublikowane opisy patentowe lub ochronne;
    4) proste informacje prasowe.

  • 3: Martin z IP: 95.160.188.* (2010-03-01 11:05)

    W szkole podstawowej i średniej własna interpretacja jedynie słusznych reguł była niżej oceniana a plagiat był poczytywany jako właściwa interpretacja.Natomiast studentom wmawia się ze sztuka opisywania tego samego tematu przy ograniczonej liczbie znaczeń może prowadzić do uniknięcia ich używania aby nie być posądzonym o plagiat!

  • 4: student z IP: 94.254.173.* (2010-03-01 11:07)

    a co jeśli chodzi o prace studentów wykorzystywane przez innych, dlaczego o tym się nie mówi

  • 5: natalia z IP: 83.142.202.* (2010-03-01 11:24)

    Fabryka magistrów.Trzeba by było wszystkie dotychczasowe prace magisterskie unieważnić. Każda praca jest plagiatem plagiatu.Są te prace bez wartości i nic nie wnoszą w rozwój człowieka, który wie, że te jego wypociny nie są jego.

  • 6: Steff z IP: 78.8.17.* (2010-03-01 11:33)

    A co z minister skarbu Aldoną Kamilą Sowińską, profesorem ?, czy oni są z innej gliny ?(sprawa w sądzie, czekam na wyrok)

  • 7: m.... z IP: 109.95.0.* (2010-03-01 11:53)

    no dobrze a jak np. przekształcam zdania z jakiegos artykulu, ksiazki nie wszystkie wyrazy da sie przeksztalcic kilka zostaje takich samych w 1 zdaniu. ale dodaje przypis i moja praca ma np. na 1stronie az 4-5przypisow to tez bedzie uwazane za plagiat? bezsensu jest pisanie prac mgr bo tak naprawde w wiekszosci tematow juz wszystko zostalo napisane i nie da sie wplec inwencji tworczej zwalszcza w dziedzinie prawa ... wiec co robic :(

  • 8: Poll z IP: 91.94.248.* (2010-03-01 12:08)

    Taki produkt, jakim jest splagiatowany magister, będzie potem stanowił nową pseudoelitę. (Wciąż).
    Od ludzi kończących studia trzeba wymagać samodzielności. Jeśli nie jest zdolny samodzielnie napisać pracy to nie powinien otrzymać tytułu magistra. Niech spróbuje za rok.
    Do natalii. Skoro "każda praca jest plagiatem" to logicznie rozumując musisz tak oceniać również Twoją pracę, i pewnie to jest prawdą. Moja na pewno nie jest plagiatem.

  • 9: JK z IP: 83.27.138.* (2010-03-01 12:22)

    A może zrezygnować z prac magisterskich, a zamiast tego przyznawać tytuł mgr na podstawie wszystkich zdanych egzaminów i otrzymanych zaliczeń w czasie studiów. Co do plagiatów u pożal sie Boże pracowników naukowych to tutaj niestety konieczna jest stanowczość polegająca na odbieraniu tytułów naukowych i dyscyplinarnym zwalnianiu z pracy tych ZŁODZIEJI wartości intelektualnych.

  • 10: Paweł z IP: 62.111.155.* (2010-03-01 13:25)

    kiedyś mówiono, że przepisanie pracy to plagiat, jeśli przepisujemy z dwóch prac jest to synteza, a jeśli z większej ilości jest to dorobek naukowy, tyle tytułem wstępu, a poważnie doprowadzamy sprawy do absurdu. Praca ma coś wnosić i nauczyć samodzielnej i często krytycznej analizy, a nie tylko powoływania się na to że określony ciąg znaków już pojawił się w jakimś tekście (i więcej przypisów niż poważnej dyskusji o temacie). Poza tym uważam, że jeśli ktoś już powołuje się na to że jego praca została przez innych bezprawnie użyta, to powinien on w pierwszej kolejności zostać sprawdzony, czy przedstawiane jako podlegające ochronie teksty nie są plagiatem zdania kogoś innego. Ja uważam, że jednak należy doprowadzić do sytuacji w której ochronie mogą podlegać wyłącznie te rzeczy które mogą być przedmiotem ochrony patentowej. Nie chodzi do dobór słów czy tekstu ale o rzeczywiście nowatorskie pomysły które posuną naukę do przodu, a nie kupczenie bezwartościowymi świecidełkami w ramach tzw. ochrony praw autorskich, bo to nie ma żadnego sensu, a dodatkowo opóźnia postęp w naszym zacofanym kraju. A policja powinna walczyć z gangami a nie jako swoje sukcesy przedstawiać przestępstwa które powinny się kończyć co najwyżej pouczeniem. Statystycznie dla policji wyszukanie przez komputer plagiatu jest takim samym sukcesem jak likwidacja np. gangu cudzoziemców przemycających broń masowego rażenia czy mordujących na naszych ulicach, a jednocześnie bardziej bezpieczne - warto się nad tym również zastanowić, czemu na służyć aparat ścigania przestępczości?

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie