zaloguj się do e-DGP
statystyki

Ochrona zwierząt: Baltik będzie własnością znalazcy

skomentuj

Jeśli nie znajdzie się właściciel znalezionego w Zatoce Gdańskiej psa Baltik, to jego właścicielem stanie się kapitan statku. Nastąpi to jednak po upływie dwóch lat od chwili znalezienia psa.

Publikacja: 16 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 16 lutego 2010, 09:44

Treść zablokowana

Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.

Rejestracja jest darmowa!

Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.

Logowanie

Rejestracja › ‹ Logowanie › ‹ Zmiana hasła › ‹ Resetowanie hasła › ‹ Usuwanie konta

Rejestracja

Administratorem danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tj. Dz.U. z 2002 roku, nr 101, poz. 926 z późn. zm.) jest INFOR Biznes Sp. z o.o. z siedzibą ul. Okopowa 58/72,01-042 Warszawa i INFOR PL SA z siedzibą ul. Okopowa 58/72,01-042 Warszawa. Państwa dane osobowe będą przetwarzane przez INFOR Biznes Sp. z o.o. i INFOR PL S.A., w celu świadczenia usług, w celu archiwizacji, a także sprzedaży produktów i usług oferowanych przez spółki Grupy INFOR PL oraz dla potrzeb działań marketingowych podejmowanych przez spółki z Grupy INFOR PL w tym przez INFOR Biznes Sp. z o.o. lub INFOR PL SA, samodzielnie lub we współpracy z innymi podmiotami. Dane osobowe mogą być udostępniane spółkom z Grupy INFOR PL, jak i podmiotom współpracującym lub uprawnionym organom. INFOR Biznes Sp. z o.o. jak i INFOR PL SA zapewniają realizację uprawnień wynikających z ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tj. Dz.U. z 2002 roku, nr 101, poz. 926 z późn. zm.), w szczególności umożliwiają ich poprawianie, jak i uzyskanie informacji odnośnie przetwarzania danych.









Komentarze: 9

  • 1: ciach z IP: 83.16.51.* (2010-02-16 07:40)

    nasuwa się pytanie, do jakiej gminy należy ten kawałek zatoki gdańsklej, gdzie wyłowiono pieska.
    ..i następne - czy gmina może zrealizować swój obowiązek opieki nad pieskiem oddając go do schroniska.
    może, skoro autor wdał się w takie prawnicze dywagacje, niech wyjaśni sprawę do końca

  • 2: ksenia z IP: 83.29.83.* (2010-02-16 08:04)

    Piesek już ma właściciela,jest nim kapitan statku,i nie wygłupiajcie się oddać go do schroniska w imię prawa.Czy tu jest ktoś chory umyslowo?A gdzie był do tej pory jego były właściciel,tak go pilnował,że wylądował na krze?

  • 3: członek TOZ z IP: 212.244.55.* (2010-02-16 08:32)

    Jak powszechnie wiadomo (np. gmina Kwidzyn) gminy nie realizują obowiązku opieki nad bezdomnymi zwierzętami domowymi. Zamiast tego zlecają prywatnym firmom hyclerskim "oczyszczanie" miast ze zwierząt za sowitą opłatą. Następnie zwierzęta te są najczęściej zabijane ze względu na "zły stan zdrowia". Można się domyślać, co dzieje się z mięsem.

  • 4: ela z IP: 83.143.163.* (2010-02-16 10:41)

    Pragnę zauważyć: pies to ŻYWE stworzenie takie jak człowiek, tylko nie mówi. Czy się to komuś podoba czy nie, uważam, że nie można go traktować jak rzeczy. A wogóle kto daje taką władzę człowiekowi, że ten w imię jakiegoś chorego prawa odsyła do przytułków zarówno dzieci (Hrubieszów i szóstka rodzeństwa) jak i zwierzęta. Ten, kto podejmuje takie decyzje sam powinien mieszkać w takim przytułku.

  • 5: Elli z IP: 158.75.48.* (2010-02-16 12:16)

    Przypomina mi się wydarzenie z poczatku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to podobnie jak Baltik, na krze na wysokości Torunia dryfowała malutka rudawa suczka. Toruńskim strażakom na szczęście już po kilku godzinach starań udało się wyłowić pieska. Ani szumu medialnego, ani zastanawiania się, co zrobić z Wisełką - bo tak ją nazwano - nie było wtedy tak wiele. Wisełka trafiła do toruńskiego schroniska. Jaki dalszy los ją spotkał, tego nie wiem. Może ktoś z Was wie więcej...

  • 6: ak z IP: 83.1.216.* (2010-02-16 14:01)

    Pies nie jest własnością człowieka tylko opiekunem. Tak jak żona nie jest własnością męża.

  • 7: Ewa Baradziej-Krzyżankowska z IP: 153.19.105.* (2010-02-16 15:03)

    Szanowni Państwo, proszę o podanie prawdziwych faktów.
    A są następujące: statek jest współwłasnością dwóch instytutów naukowych, które korzystają z niego w miarę potrzeb, wysyłając grupy badawcze w rejsy naukowe. Naukowcy pozostają podczas tych rejsów na prawach pasażerów. Zajmują się pracami merytorycznymi, a nie prowadzeniem statku. Nie mogą być też angażowani do akcji ratunkowych.
    Armatorem R/V Baltica jest Morski Instytut Rybacki w Gdyni, który zatrudnia załogę. Załoga statku-pracownicy MIR-przeprowadziła akcję ratunkową, na rozkaz kapitana Jerzgo Wosachło. Wyłowił psa Adam Buczyński. A przyjął w poczet ekipy Morski Instytut Rybacki w Gdyni, który psa żywi, leczy i dba o jego wszystkie potrzeby. Pies nie mógły zostać na statku, bez zgody Dyrektora Morskiego Instytutu Rybackiego. Nie jest też własnością kapitana. Natomiast kochają go wszyscy. Z załogą jest bardzo zżyty. I jest mu na Baltice naprawdę dobrze. Po pierwszym rejsie wiemy już, że jest to wilk morski. Dobrze znosi podróżowanie statkiem.
    Zaręczam, że nikomu nie przyszło do głowy oddawać go do schroniska. Wręcz przeciwnie. Otrzymaliśmy dla Baltica bardzo dużo karmy, której nie mógł jeść(dieta). Osobiście przekazałam ją do schroniska"Ciapkowo"w Gdyni i dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, żeby przekierować trochę ciepłych uczuć jakimi darzony jest Baltic, na potrzeby innych psów po traumatycznych przejściach. Pozdrawiam. Ewa Baradziej-Krzyżankowska. Rzecznik prasowy Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni

  • 8: Perlista1 z IP: 83.20.199.* (2010-02-16 23:17)

    Duży ukłon w stronę Pani EwyBaradziej-KrzyZanowskiej za wyjaśnienie całej zawiłości sytuacji Baltika.Najbardziej budujące jest to,że nie zlekceważono obecności zwierzaka na otwartym morzu i nawet przez myśl jego ratownikom nie przeszło oddanie go do schroniska.Gratuluję tym Panom i cięszę się,że nie wszyscy ludzie są źli.

  • 9: LS z IP: 178.36.40.* (2010-05-05 22:46)

    Pan profesor pisze bzdury. Przepisy prawa cywilnego mówiące o rzeczach znalezionych nie mają tu zastosowania. Po prostu zwierzę nie jest rzeczą (art. 1 ustawy o ochronie zwierząt). Prawo i obowiązek zapewnienia zwierzęciu opieki ma pierwszeństwo przed prawem własności do zwierzęcia jako do rzeczy.
    Gdyby kapitan notorycznie wyławiał psy i nimi handlował - wtedy ew. można by się pytać o jego prawo własności do nich. Oraz o podatki, VAT i całe mnóstwo innych rzeczy na których pan profesor na pewno się dobrze zna.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Wywiady i Komentarze

Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Czy bierzesz udział w konkursach internetowych?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter