Prezes Gardocki przedstawił w Sejmie informację na temat funkcjonowania Sądu Najwyższego w 2007 r. Jak poinformował, ogółem do SN w ubiegłym roku wpłynęły 9904 sprawy, z czego około dwóch trzecich (6365) stanowiły kasacje (dla porównania w 2006 r. wpłynęły 8883 sprawy, w tym 6034 kasacje).

Sąd Najwyższy rozpoznał więcej spraw, niż wpłynęło w ciągu roku, bo 9679

Zdaniem prof. Gardockiego, nie wpłynęło to jednak na zmniejszenie zaległości, ponieważ wpłynęło więcej spraw.

Prof. Gardocki powiedział, że Sąd Najwyższy kontynuował działalność z lat poprzednich, która skupiała się przede wszystkim na dążeniu do ujednolicenia orzecznictwa sądowego, co znalazło odzwierciedlenie zwłaszcza w uchwałodawczej działalności tej instytucji.

Wśród istotniejszych uchwał SN jego prezes wymienił m.in. uchwałę przesądzającą, że uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie przysługuje nie tylko ministrowi sprawiedliwości, ale też sekretarzowi stanu i podsekretarzowi.

"To uchwała trudna do przecenienia, jeśli chodzi o jej skutki praktyczne" - podkreślił prof. Gardocki

Uchwała ta przesądziła, że nie było potrzeby powtarzania wielu spraw sądowych, uchylania wyroków i wznawiania procesów w związku z tym, że w składach sędziowskich byli sędziowie delegowani nie przez szefa resortu sprawiedliwości, ale np. jego zastępców.

Wśród istotniejszych uchwał z 2007 r., szef SN wymienił tę, która mówiła, że dyżury lekarskie to nie to samo co godziny nadliczbowe. Przesądziło to, że za dyżury lekarskie nie należały się lekarzom dodatkowe wypłaty z tytułu nadgodzin - czego domagało się wielu medyków w całej Polsce.

Sprawozdawca sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, Marian Filar (DKP), podkreślił, że na pochwałę zasługuje fakt, iż SN, mimo zwiększenia liczby wpływających spraw, czuwał, by były one rozpatrywane w terminie. "Biorąc pod uwagę, że w SN zatrudnionych jest ok. 90 sędziów, jest to duże obciążenie. Sprawność postępowania SN zasługuje na pochwałę" - powiedział poseł.

Nie zgodził się z tym Sławomir Kopyciński (Lewica), który uznał, że czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy wynoszący 6-8 miesięcy, to zbyt długi okres.

Według prezesa SN, jeśli porównać to z działalnością orzeczniczą sądów najwyższych w innych państwach europejskich, to jest na poziomie Niemiec lub krajów skandynawskich i jest to "standard uważany za osiągnięcie". "Można oczywiście tę sytuację polepszyć, ale trudno to z góry obiecać" - podkreślił prof. Gardocki.

Prezes Sądu był pytany również o planowany o 45 proc. wzrost wydatków SN w przyszłym roku

Jak wyjaśnił, jest to spowodowane m.in. koniecznością remontu budynku sądu, wymianą sprzętu komputerowego, itp. Jako drugi powód wymienił niepewność jeśli chodzi o planowanie wzrostu wydatków na wynagrodzenia sędziów i pracowników administracyjnych oraz urzędników SN.

Pytany, jak ocenia obecny poziom legislacji i składanych do SN kasacji, prof. Gardocki oświadczył, że wraz ze swoimi kolegami prawnikami nie widzi przełomu w tej sprawie w 2008 roku. "Ciągle muszą być podejmowane starania i w zakresie legislacji i w zakresie bardziej starannego sprawdzania kasacji przez wykwalifikowanych prawników" - zaznaczył.

Posłowie podkreślali, że SN reprezentuje najwyższy poziom, gdy chodzi o orzecznictwo. Jak mówił Józef Zych (PSL) sprawozdanie "to ogromna księga do nauki, nie tylko dla prawników, ale i dla praktyków, i dla Sejmu". "Źle się stało, że debatujemy o tym, o tak późnej porze" - oświadczył.

Stanisław Chmielewski (PO) podkreślił, że Sąd Najwyższy cieszy się niezwykłym autorytetem społecznym

Wojciech Szarama (PiS) zaznaczył, że państwo powinno zapewnić takie funkcjonowanie wymiarowi sprawiedliwości, by działał jeszcze lepiej, wyroki były wydawane szybciej, było mniej uchyleń i mniej kasacji. "Inicjatywy prezydenta idące w tym kierunku są bardzo cenne" - mówił Szarama.

Filar podkreślił natomiast, że wymiar sprawiedliwości powinien trzymać się jak najdalej od polityki i Sąd Najwyższy pod kierownictwem swego prezesa jest miejscem, w którym "ta zasada jest przestrzegana i kultywowana".