ROZMOWA

MARCELI SOMMER:

Ujawnienie kolejnych bulwersujących faktów w sprawie śmierci Krzysztofa Olewnika wskazuje, że zawodzą pewne mechanizmy działania państwa. Jak zmieni się sytuacja po rozdzieleniu stanowisk prokuratura generalnego i ministra sprawiedliwości?

ADAM STRZEMBOSZ*:

Sprawa Olewnika jest bardzo tajemnicza, chociaż można w miarę bezpiecznie przyjąć, że nie stoją za nią ludzie z pierwszych stron gazet. Polityczna kontrola prokuratury rodzi niebezpieczeństwo politycznych nacisków – a wiele wskazuje, że takie miały miejsce także w sprawie Olewnika. Mam też nadzieję, że niezależność prokuratury pójdzie w parze z wprowadzeniem merytorycznych kryteriów ocen i decyzji kadrowych. To jest trochę idealistyczna nadzieja, ale myślę, że wyłączenie prokuratury z politycznej gry jest mimo wszystko dużym krokiem naprzód. A prokuratura, zwłaszcza w sprawach z pierwszych stron gazet, będzie przecież pod ogromną presją ze strony opinii publicznej.

Jakie jeszcze zmiany są potrzebne?

Ważną kwestią jest też oczywiście zwiększenie środków przeznaczanych na rzecz prokuratury i organów ścigania. Na pewno byłoby lepiej, gdyby policja była lepiej opłacana, miała lepsze możliwości techniczne, gdyby więzienia mogły jeszcze bardziej wyspecjalizować się w nadzorze nad przestępcami. Ale to jest oczywiście stały dylemat. Dziesiątki lat temu w rozmowie z pewnym niemieckim sędzią bardzo skrytykowałem stan niemieckiego więziennictwa. To było w czasach, kiedy jego stan był wręcz dziewiętnastowieczny. A on mi na to odpowiedział: „Proszę pana, to jest wybór – czy budować nowe więzienie, czy nowy szpital”. Jak się komuś daje, to trzeba komuś odebrać. Ale ja bym chciał też zwrócić uwagę na sukcesy, jakie od 1989 roku udało się osiągnąć.

Na przykład?

Od początku 1990 roku nie mieliśmy ani jednego buntu w więzieniach. Jeszcze kiedy byłem wiceministrem, od września 1989 roku, to był jeden z ważniejszych obszarów mojej działalności. Pamiętam, że na spotkaniu u premiera, z ministrem sprawiedliwości Bentkowskim i komendantem głównym policji, gdzie debatowano nad sposobem opanowania więzienia w Czarnem, zakładano wstępnie, że będzie 15 trupów. Okazało się, że nie było ani jednego, szczęśliwie, mimo że zapowiadała się krwawa jatka. Teraz nie mamy już w Polsce takich sytuacji. Mimo przepełnienia więzień. Ludzki sposób traktowania więźniów, lepiej przygotowana służba więzienna, bardziej wnikliwy nadzór i pociąganie do odpowiedzialności pracowników więzień za błędy przynoszą owoce.