ROZMOWA

KATARZYNA ŻACZKIEWICZ

JACKEK JEZIERSKI*

Udało nam się przekonać posłów do zrezygnowania z przepisów, które upolityczniałyby NIK i w istocie ją dezintegrowały. Przypomnę, że niektórzy posłowie chcieli m.in. przepisów, które umożliwiałyby powołanie wiceprezesów bez udziału prezesa Izby. Tak powołani wiceprezesi mieli być praktycznie nieodwoływalni w czasie swojej kadencji, nawet jeśli nie wykonywaliby poleceń prezesa. To groziło destabilizacją Izby. Przekonaliśmy parlamentarzystów, aby zrezygnowali z tych rozwiązań.

Będzie pan miał wpływ na dobór swoich zastępców?

Tak. Do procedury powoływania wiceprezesów wprowadzono opiniowanie kandydatów przez komisję sejmową, ale decyzję pozostawiono w rękach prezesa NIK i marszałka Sejmu.

Audyt zewnętrzny Izby jednak będzie można przeprowadzać, ale w ustawie nie zapisano wyraźnie, że nie może on dotyczyć działalności kontrolnej. Jakie zagrożenia z tego wynikają?

Udało nam się w końcu przekonać posłów o konieczności wyszczególnienia w ustawie, czym konkretnie może się zajmować audytor. Przepisy mówią, że audytor ma sprawdzać, jak NIK gospodaruje powierzonymi jej publicznymi pieniędzmi. To odsunęło zagrożenie zaglądania przez audytora do akt kontroli. Senat, pod wpływem naszych argumentów, zaproponował jeszcze dodatkowy przepis, który zabraniałby audytorowi sprawdzania działalności kontrolnej. Szkoda, że Sejm ostatecznie tę poprawkę odrzucił. Być może będzie musiał się w tej materii wypowiedzieć Trybunał Konstytucyjny.