Przepisy nie określają czy aplikant, który ukończył szkolenie ale nie zdał jeszcze egzaminu zawodowego może występować przed sądem. Zdaniem Naczelnej Rady Adwokackiej to niechlujstwo ustawodawcy, które powinno być szybko zmienione.
Publikacja: 14 stycznia 2010, 16:31 Aktualizacja: 17 stycznia 2010, 09:59
Aplikanci, którzy zdali egzamin zawodowy znajdują się w trudnej sytuacji. Mogą oni mieć problem z wykonywaniem zawodu, a przede wszystkim z występowaniem przed sądem. Dla setek aplikantów, którzy podczas nauki utrzymywali się głównie z tzw. zastępstw procesowych, może oznaczać to utratę możliwości zarobku.
Co do zasady prawo do reprezentowania stron przed sądem ma adwokat lub radca prawny, albo aplikanci do tych zawodów. Przepisy nie określają natomiast jaki jest status aplikantów, którzy ukończyli szkolenie, ale nie zdali jeszcze egzaminu zawodowego lub zdali go, ale nie otrzymali jeszcze legitymacji adwokata czy radcy prawnego. Lukę w przepisach wykorzystał ostatnio jeden z lubelskich adwokatów, który przed sądem sprzeciwił się udziałowi w postępowaniu aplikanta, który zdał egzamin zawodowy, ale nie otrzymał jeszcze legitymacji.
- Nie jest on już aplikantem i nie jest jeszcze adwokatem, bowiem nie został wpisany na listę adwokatów, a więc nie ma podstaw do występowania w roli pełnomocnika – argumentował przed sądem adwokat.
Takie stanowisko członka lubelskiej palestry nie spotkało się jednak z aprobatą innych adwokatów. Przyznają oni, że przepisy nie mówią jednoznacznie czy aplikant po zdanym egzaminie zawodowym, a przed odebraniem legitymacji może występować przed sądem, jednak nie powinno to budzić wątpliwości.
źródło:
Własne
1: marysia z IP: 91.94.13.* (2010-01-14 17:07)
1. Tak wygląda właśnie (okrzyczana przez lud), "solidarność zawodowa". Przecież ów "jeden z lubelskich adwokatów" (bezimienny??) zrobił kuku swojemu koledze, nie pochodzącemu z "masowego, motłochowego naboru" prawiekoledze, który wywodem owym mam nadzieję nie przejął się zanadto. Kładę dolary na zgniłe orzechy, że ów "jeden z lubelskich adwokatów" nie odbył w RP aplikacji adwokackiej i nie złożył egz. adw. I tak proszę Szanownego Koleżeństwa może się dziać w przyszłości coraz częściej, gdyż aplikacyjna droga uzyskania uprawnień będzie wyjątkowa - stąd przyswojenie zasad koleżeństwa i uprzejmości będzie nikłe.
2. Twierdzenie, że aplikacyjna droga do uzyskania uprawnień jest truizmem. Żeby jednak to zdanie uwiarygodnić, należałoby zapytać kompetentnego adwokata z sądową przeszłością, jakie braki odnośnie wykonywania zawodu mu doskwierały, kto pomagał mu się z nimi uporać, etc - okaże się wtedy, że aplikacyjna droga jest ponadto łatwiejsza, gdyż daje niezbędne w późniejszej drodze know - how.
3. Pół żartem - uważam, że aplikant po zakończeniu szkolenia a przed egz. powinien się przede wszystkim uczyć. Po złożeniu egzaminu złożyć wniosek o wpis i udać się na zasłużony wypoczynek, który zakończy ślubowanie. Że nie każdego stać? A niech rząd odpowie, skoro ustala opłatę - kogo ma być stać na aplikację?
4. Mniej rządu - dajmy sobie szansę.
2: ALEŻ TO DROBIAZG z IP: 216.224.124.* (2010-01-14 18:01)
na szczęście będą mogli występować w sądzie bez większych kłopotów dzięki zmianom w KPC i w PPSA. I tak oto nawet aplikanci skorzystali razem z resztą społeczeństwa.
3: Do 1 z IP: 80.57.39.* (2010-01-14 18:31)
To ja ci przypomnę solidarność zawodową: dwóch kolegów mec. D - znanego z programów politycznych, w których reprezentował samoobronę, nagle rezygnuje z obrony swojego kolegi. Coincidence?
Koledzy mec. P bronią zawzięcie swojego wciągającego nosem LEKI ;) kolegę. Nie zapomnijmy też o żywiołowych reakcjach sądów koleżeńskich na skandaliczne postępowanie adwokatów pokazywane wielokrotnie w reportażach telewizyjnych.
Korporacje to grupy ochrony partykularnych interesów tych wąskich grup zawodowych. Społecznego pożytku nie ma z nich żadnego. Sądy koleżeńskie - szkoda o tym nawet pisać.
4: 4 z IP: 109.243.78.* (2010-01-14 18:43)
Mam nadzieję, że po otrzymaniu legitymacji "świeżo upieczony" adwokat będzie miał okazję do rewanżu ;]
5: not. bulwers z IP: 79.163.19.* (2010-01-14 20:27)
ta sprawa nie musi byc bezposrednio uregulowana przez przepisy prawa. organy stosujace prawo, w tym sady powinne uzupelnic ta luke przez praktyke - nie negujac legitymacji do reprezentacji rzeczonego aplikanta, przeciez to racjonalne i sprawiedliwe. tylko troche odwagi trzeba. i zrozumienia po co ten caly aparat sprawiedliwosci jest - nie wszyscy sedziowe to rozumieja - zjawisko socjalizmu mentalnego wsrod sedziow (zwlaszcza plci pieknej) jest powszechne.
6: ika z IP: 77.254.224.* (2010-01-14 22:03)
Do kiedy jest się aplikantem? do momentu skreślenia z listy aplikantów, a nie do momentu ukończneia szkolenia. prawo o adwokaturze jasno określa kiedy skreśla się z listy. Może jakby ten aplikant znał ustawę to by sie temu adwokacinie nie dał...Niemniej jednak powinni to jasno uregulować...
7: q z IP: 83.30.104.* (2010-01-15 06:35)
Aplikanci po pierwsze uczyć się...
8: alex z IP: 217.153.150.* (2010-01-15 11:05)
ika, a rozstrzygniesz jednoznacznie problem ze przepisem, który stanowił, że aplikacja adwokacka trwa 3,5 roku? To też nieznajomość ustawy? A może właśnie znajomość ustawy i świadomość niejednolitej praktyki i możliwych konsekwencji?
Problem bez wątpienia jest i to tym poważniejszy, że ryzykujesz nieważnością postępowania. To też załatwisz tekstem typu "gdyby znał... to by się nie dał..."
9: ee z IP: 212.59.250.* (2010-01-15 11:59)
A jakie znaczenie ma solidarność zawodowa? Mówimy o ewentualnym zarzucie niewłaściwej reprezentacji, która jest przesłanką uchylenia wyroku, a nawet wznowienia postępowania prawomocnie zakończonego.
10: Powała z Taczewa z IP: 79.191.46.* (2010-01-15 15:15)
Każdy kto uczciwe przeanalizuje ustawy korporacyjne z punktu widzenia statusu osób, które ukończyły aplikację, zdały egzamin ale nie zostały wpisane na listę i nie złożyły ślubowania, dojdzie do takiego samego wniosku co ten lubelski kolega. Inne poglądy są ewidentnie "contra legem". Aplikant po zakończeniu aplikacji nie jest już aplikantem - ten przymiot jest nierozerwalnie związany z odbywaniem szkolenia, które się w którymś momencie kończy. Mamy do czynienia z ewidentną luką prawną.
Niemądrzy krzykacze (Ika), którzy nie znają ustawy tylko pyskują "de lege ferenda" nie mają racji.

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.